Recenzje

Recenzja #856 Final Girl

Final Girl to system „filmów”, które pozwolą Ci rozegrać wiele scenariuszy na motywach znanych z wielu klasyków z kaset VHS. Brutalni prześladowcy, tajemnicze lokacje i one „ostatnie ocalałe”, które walczą do końca o swoje życie. Wciel się w rolę bohaterki filmowej, ratuj ocalałych, mądrze planuj swoje kolejne kroki, zarządzaj czasem i ryzykuj, bo morderca już ruszył Twoim tropem. Final Girl to gra dla pojedynczego gracza.

Autor gry Final Girl: Evan Derrick, A. J. Porfirio

Wydawnictwo: Lucky Duck Games

Liczba graczy: 1

Czas gry: 20-60 minut

Wiek: 14+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Lucky Duck Games. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Tytułowa Final Girl to tak naprawdę mocne nawiązanie do popkultury i filmowych dziewczyn, które z całej grupki znajomych jako ostatnie pozostają przy życiu ścigane zazwyczaj przez brutalnego mordercę. Tych na przestrzeni całej kinematografii było wielu i przybierali one najróżniejsze postacie, dlatego też potencjał tej serii jest tak ogromny. W pierwszym sezonie pojawiło się aż 6 antagonistów i tyle samo klimatycznych lokacji. Zanim jednak rozegracie swój dziewiczy scenariusz solo w Final Girl, będziecie potrzebować pudełka podstawowego i przynajmniej jednej „kasety wideo”. W pierwszym pudełku znajdziemy komponenty niezbędne do każdej rozgrywki, takie jak: pionki, znaczniki zdrowia, karty akcji, kości, planszę gracza i sporo dodatkowych znaczników. Z kolei każde pudełko z filmem zostało podzielone na zawartość lokacji i mordercy, gdzie znajdziemy dodatkowe komponenty, które pozwolą nam rozegrać dowolny scenariusz.

Ogromnym plusem takiego rozwiązania jest możliwość mieszania morderców z lokacjami z różnych pudełek. Te przypominają wyglądem stare kasety „VHS”, co bardzo ładnie prezentuje się na półce, zwłaszcza jeśli posiadamy całą pierwszą serię. Co więcej, pudełka te zostały skonstruowane w taki sposób, że okładki są jednocześnie planszami do gry. Zastosowano tutaj system magnesów, który w przypadku Final Girl sprawdza się fenomenalnie. Zresztą pierwszy raz jestem świadkiem takiego rozwiązania. Uważam, że sposób, w jaki zaprojektowano pudełka, był dobrze przemyślany, ilustracje budują klimat, a do jakości komponentów nie mam żadnych zastrzeżeń.

Final Girl to gra bezlitosna w dobrym tego słowa znaczeniu.

Zarządzanie czasem, ryzykiem i kartami

Po wyborze jednego z antagonistów, lokacji, dostępnych dziewczyn i przygotowaniu rozgrywki jesteśmy gotowi do gry. W jej trakcie będziemy zwiedzać lokację, starając się ratować potencjalne ofiary (z korzyścią dla bohaterki), eksplorować różne miejscówki, aby znaleźć przydatne przedmioty, a także próbować zadać jakieś rany naszemu prześladowcy. Musimy jednak uważać, aby ten nie mordował kolejnych ofiar, nabierając przy tym mocy, co może okazać się dla nas bardzo bolesne w niedalekiej przyszłości. Całość polega na zagrywaniu kolejnych kart, zarządzaniu czasem i ryzykiem. Bardzo ważnym aspektem w Final Girl jest tak zwany „poziom horroru”, to właśnie od niego zależeć będzie, iloma kośćmi będziemy rzucać. A umówmy się, chcemy ich jak najwięcej, bo to właśnie od nich zależeć będzie nasz sukces. Aby skorzystać z kart akcji, musimy wyrzucić odpowiednie wartości na kościach. Mamy tutaj ciekawy system pozwalający na krytyczny sukces, sukces lub porażkę. Te ostatnie bywają dla nas zazwyczaj bardzo bolesne. Gra toczy się do momentu śmierci mordercy lub naszej bohaterki.

Również mechanika zarządzania czasem jest niezwykle istotna dla całej rozgrywki, ponieważ niewykorzystanie tego zasobu, pozwala na zakup bardziej wartościowych kart, a te w przyszłości mogą się nam przydać. Co więcej, bardzo spodobał mi się tutaj system zarządzania kartami właśnie, gdyż kart użytych w danej rundzie nie będziemy mogli kupić ponownie, tylko musimy poczekać do kolejnej rundy. System ten początkowo wydawał mi się dziwny i celowo utrudniający rozgrywkę, ale ostatecznie rozumiem jego zastosowanie w mechanice. Kombinowania w tym aspekcie rozgrywki jest co niemiara, co znacząco buduje klimat zaszczucia i klaustrofobii. Final Girl to gra oparta w dużej mierze na szczęściu i losowości, ale istnieje sporo sposobów na przeciwdziałanie jej. System przerzutu kości, możliwość odrzucania kart z ręki, a także karty wpływające na liczbę dostępnych kości. Jest tego naprawdę sporo.

Gęsty klimat i mroczne scenariusze

Najważniejsze, do czego zmierzam w tej recenzji to słowo „klimat”. Rzadko spotykam się z grami aż tak klimatycznymi. Tutaj każdy fragment rozgrywki pisze dla nas nowe scenariusze, które po odpowiedniej obróbce spokojnie mogłyby trafić do filmów klasy B. Zresztą zobaczcie sami:

W jednej z rozgrywek byłem o krok od śmierci, której z brzegu przyglądał się „mój chłopak”, który przypadkiem pojawił się w Szczęśliwej Przystani. Jednak odpowiednie zagranie karty zemsty i wcześniejsze użycie Łuku, doprowadziło do szału Hansa, przez co ten zaczął w expresowym tempie odzyskiwać swoje zdrowie, zabijając kolejne ofiary. Co więcej, każdy jego cios zadany naszej bohaterce, mógł być śmiertelny. Ta musiała szybko zareagować, bo przecież nie chciała, by Hans odzyskał swoje utracone zdrowie. Jedna z ofiar w panice uciekła łodzią na środek jeziora, niestety Hans trafił i tam.

Final Girl zaryzykowała swoim życiem i wyruszyła na środek jeziora, aby zadać śmiertelny cios Hansowi. Los chciał, że wyszła z tego śmiertelnego pojedynku z tarczą, co doprowadziło do mojej wygranej. Pamięć o ofiarach tego okrutnego złoczyńcy pozostanie z nami na zawsze, a było ich wielu.

Ogromna różnorodność Final Girl

Final Girl to gra, którą cechuje ogromna, wręcz nieskończona regrywalność. Jeśli wejdziecie w posiadanie wszystkich dostępnych pudełek, to otrzymujecie 5 różnych antagonistów, 5 lokacji i 10 różnych dziewczyn. Co więcej, każdy morderca posiada kilka kart zakończeń i mrocznej mocy, które różnią się od siebie. Również lokacja posiada charakterystyczne dla siebie karty wydarzeń i przygotowań, które co rozgrywkę będą się zmieniać. Jakby tego jeszcze było mało to każda para lokacja/morderca będzie składała się z 10 kart terroru, a te losujemy z większej puli. Tak więc już pojedyncza kaseta z filmem dostarczy nam sporej różnorodności. Dołączając do tego kolejne pudełka z serii, sprawiamy, że Final Girl dostarczy nam rozrywki na naprawdę długie godziny. Żałuje jedynie, że samo przygotowanie rozgrywki nie jest nieco krótsze, mimo zastosowania tak fantastycznego pomysłu z magnetycznymi pudełkami. Myślałem również, że będzie ona zajmować mniej miejsca na stole, a jednak potrzebujemy odrobinę przestrzeni.

Final Girl to jedna z najlepszych gier dla pojedynczego gracza, w jaką miałem przyjemność zagrać. Klimat, który wręcz wylewa się z pudełka, ogromna satysfakcja z rozgrywki, sporo kombinowania, losowość, która pisze scenariusze i tak ogromna różnorodność sprawiają, że już teraz jestem zachęcony drugim i trzecim sezonem tej gry. Mam nadzieję, że pojawi się na polskim rynku. Do gry można dokupić jeszcze dedykowane figurki, które po pomalowaniu jeszcze bardziej zwiększą imersję płynącą z naszych stołów. Final Girl to gra bezlitosna w dobrym tego słowa znaczeniu. Szersze omówienie poszczególnych dodatków w osobnej recenzji. Polecam!


  • klimat wylewa się z pudełka,
  • system „kaset VHS”,
  • świetne wykonanie i magnetyczne pudełka,
  • nieskończona regrywalność,
  • jedna z najlepszych gier solo,
  • sporo możliwości zarządzania ryzykiem,
  • gra jest bezlitosna, cały czas czujemy na karku oddech mordercy,
  • Final Girl pisze scenariusze filmowe.
  • przygotowanie rozgrywki wciąż zabiera dość sporo czasu,
  • gra zabiera znacznie więcej miejsca na stole, niż się tego spodziewałem,

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Adrian Gieparda

Drzemiąca we mnie pasja i chęć dzielenia się swoją opinią na temat gier, a także szerzenia tego hobby była tak silna, że stworzyłem własny serwis, który nazwałem Diceland. W nowoczesne gry planszowe gram już od ponad 12 lat, a takie tytuły jak Agricola, Troyes, Terraformacja Marsa, czy też Projekt Gaja są dla mnie grami niemalże doskonałymi. Obecnie jestem wielkim fanem wszelkich gier euro, gdzie zdecydowano się użyć mechanikę kości w unikatowy/niecodzienny sposób. Nie odmówię również partii w ciekawe rodzinne tytuły, które pozwalają miło spędzić czas w gronie najbliższych i oderwać się od zgiełku codziennej rutyny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *