Recenzje

Recenzja #848 Zombicide: Broń w Dłoń

Broń w dłoń to sekretna premiera od Portal Games, która zadebiutowała na tegorocznym festiwalu ALEGramy. Jesteście ciekawi, jak ta wykreślanka sprawdza się w praktyce? Zapraszamy!


Informacje o grze Zombicide: Broń w Dłoń

Autor gry Zombicide: Broń w Dłoń: Jordy Adan, Marco Portugal

Wydawnictwo: Portal Games

Liczba graczy: 1-6

Czas gry: 30 minut

Wiek: 14+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Portal Games. Wydawnictwo Portal Games nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl



Broń w Dłoń to najnowsza produkcja z linii Zombicide. Czy wykreślanka od CMON może mieć tyle klimatu, co tytuły obficie obsypane figurkami? Zdaje się, że Cool Mini or Not stara się dotrzeć do nieco większego grona, stawiając na tańsze, ale wciąż sprawiające frajdę rozwiązania.


Przegląd elementów

Wewnątrz nie ma zbyt wiele elementów. Są to oczywiście planszetki graczy, suchościeralne flamastry, talia kart zombiaków, planszetki różnych bossów, instrukcja. Nie znajdziecie wewnątrz kości do gry, ani też żadnych figurek. Wielkością, pudełko tej wykreślanki nie odbiega mocno od Kryptydy. To nawet dobrze, bo gdy regał pęka w szwach, ciężko jest upchać kolejne produkcje. Tę schowacie bez problemu do szuflady. Warto zaznaczyć, że kartonowe komponenty zostały polakierowane. Nie martwcie się zatem na zapas, zmazywanie zakreślonych obszarów odbywa się tu bezproblemowo.


Zarys Rozgrywki w Zombicide: Broń w Dłoń

Jak już wyżej wspominamy, wewnątrz wielu elementów nie ma. Jest to mały Zombicide, którego pełna rozgrywka według informacji od producenta ma zająć do trzydziestu minut. Po parunastu partiach jestem zdania, że bardziej wprawieni gracze mogą zamknąć się nawet w dwudziestu minutach. Kwestia tego, jak szybko podejmuje się decyzje.

Cała rozgrywka przebiega na przestrzeni dwóch rund, które podzielono na dziewięć tur. Tury te będą określać, jakiej broni użyjemy do ataku, a także który z truposzy będzie się przemieszczał w kierunku gracza. Bohaterowie są asymetryczni i dysponują własnym arsenałem, w skutek czego każdy uczestnik rozgrywki powinien znaleźć coś dla siebie. Na sam początek i tak każdy sugeruje się tym, jak dana postać wygląda.

Podczas wspólnej zabawy (lub jednoosobowej krucjaty przeciwko truposzom) będziemy bronili się przed hordami zombiaków. Każdy skuteczny atak pozwoli zakreślać dane pole na karcie zombie, a gdy wykreślimy wszystkie – przeciwnik ginie. Pewnym urozmaiceniem są symbole, które będziemy mogli zakreślić, by pozyskać pewne bonusy. Zamazując symbol pancerza, zwiększamy odporność, zamalowując amunicję, zapewniamy sobie możliwość skreślenia dodatkowego pojedynczego pola.

Czas działa na naszą niekorzyść, ponieważ z każdą turą zombie poruszają się w naszym kierunku. Chodzące truposze chcą tylko jednego – świeżego mięsa, zatem jeżeli nie chcemy skończyć jako pożywienie, musimy skutecznie bronić się przed zbliżającymi się do nas falami zombiaków. Nasz arsenał nam w tym pomoże i zapewni rozmaite bonusy. Kijem baseballowym możemy dla przykładu odrzucić przeciwnika.

W drugiej rundzie, o ile wszyscy dotrwamy, pojawia się Boss. Głównym zadaniem graczy jest pozbycie się go, zanim zdąży on nas pozabijać. Jak się zapewne domyślacie – potrafi przywalić i jest dużo większym zagrożeniem od zwykłych, szeregowych truposzy. Gra dobiegnie końca w momencie, gdy ukatrupimy nie do końca umarłą istotę, lub gdy ktokolwiek z nas ginie – mówiąc w skrócie, albo my, albo oni. Nie ma tu bowiem miejsca na bohaterską śmierć.


Recenzja Zombicide: Broń w Dłoń

Nie miałem niestety okazji grać w żadną odsłonę serii Zombicide. Z zasłyszanej opinii wiem, że jest to gra, w której bez przerwy turlamy kośćmi. Można więc powiedzieć, że klasyczny Zombicide to typowa loteria. Czy zatem losowość w grze Broń w Dłoń jest porównywalna? Nie mam bladego pojęcia, ale mogę jasno stwierdzić, że jest ona na akceptowalnym poziomie. Mamy cztery bronie, zatem wiemy, jakie ataki będą dostępne. Po parunastu partiach jesteśmy w stanie mniej więcej oszacować, jakie ataki będą dostępne. Inaczej jest w przypadku talii Zombie, które dobierane są losowo.

Cała partia przebiega błyskawicznie. Rozłożenie gry to moment, pełna rozgrywka to również chwila. Czy jednak to sprawi, że tytuł będzie lądował na stole dostatecznie często? Raczej wątpię. Mimo, że jest to kooperacja, przez większość gry każdy skupiał się na sobie. Odniosłem wrażenie, że pomiędzy rozgrywką w trybie wieloosobowym czy solo, feeling płynący z zabawy był dosłownie ten sam. Przyznam szczerze, że większą ekscytację czułem, grając po raz kolejny w Bloodborne’a, mimo, że doskonale wiedziałem, jak dany scenariusz się zakończy.

Pada zatem pytanie, czy Zombicide: Broń w dłoń jest dostatecznie regrywalną produkcją? Ciężko jednoznacznie mi to stwierdzić. Talię zombie przemielimy po paru rozgrywkach, przez co wyczerpie się ona szybciej, niż scenariusze serwowane przez Yharnam w wyżej wspomnianym dungeon crawlerze. Kwestia tego, czy będziemy chcieli grać w tę produkcję na tyle często, bowiem nie ma tu zbyt wielu ekscytujących elementów. Ot zwykłe wykreślanie kwadracików, niezbyt wiele ekscytujących elementów, które w jakiś sposób mogłyby zachwycić.


Zombicide: Broń w dłoń to z całą pewnością ciekawa produkcja, w której nieustannie bronimy się przed falami nieumarłych. Czy jednak jest to droga, którą CMON powinno obierać? Pewne rzeczy zdaje się są dobre, jakie są. Miałem ogromne oczekiwania względem linii Zombicide, a finalnie niesmak pozostał, natomiast ja nie mam na chwilę obecną ochoty poznawać tej marki dalej. Myślę, że jest to fajna pozycja na luźne granie, by zaszczepić pasję do planszówek u nowych graczy, jednak to, co oferuje ta produkcja, to nic odkrywczego. Jest dobrze i trzeba to powiedzieć na głos, jednak, gdy w mojej kolekcji jest choćby Podziemne Imperium czy Machina Arcana, nie widzę potrzeby wracać do gry z mazakami.


Mocne Strony:

  • krótka rozgrywka,
  • pasująca do charakteru gry grafika,
  • przystępność zasad,
  • możliwość gry solo,
  • asymetryczni bohaterowie.

Słabe Strony:

  • gra szybko staje się powtarzalna,
  • gra decyduje, jakiej broni w danym momencie użyjemy,
  • niezbyt klimatyczna rozgrywka,
  • potrafi się szybko znudzić,
  • brak zwrotów akcji i ekscytujących elementów,
  • za mało kooperacji w tej kooperacji.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.


Łukasz Małek

Na ogół pogodny i twardo stąpający po ziemi człowiek, który lubi od czasu do czasu pobujać w obłokach. Nie pogardzi Tiramisu lub partią w grę planszową oraz dobrą premierą kinową. W wolnym czasie warto szukać go w kuchni, gdzie w towarzystwie swojej ukochanej pisze rozmaite kulinarne rozdziały. Choć lubi jeść, ciężko trawi spóźnialstwo, ale gdy tylko odpali mu się tryb działaj - niejednokrotnie traci poczucie czasu, dopóki nie uzna, że uzyskał zadowalające rezultaty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *