Recenzja #334 Karczma pod Pękatym Kuflem

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, aby otworzyć własną karczmę i zająć się jej prowadzeniem? Nie będzie to takie proste, ponieważ żeby przyciągać piwoszy potrzebne będą odpowiednie i dobrze przemyślane inwestycje, solidni pomocnicy i najlepszy browar w okolicy! Przedstawiamy grę Karczma pod Pękatym Kuflem.


Informacje o grze

Autor gry: Wolfgang Warsch

Ilustracje: Dennis Lohausen

Wydawnictwo: G3

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 60 minut

Wiek: 12+

Mechaniki w grze: Deck Building, Dice Rolling, Drafting


Karczma pod Pękatym Kuflem słynie z wybornego piwa! Jednak jej właściciel ma już swoje lata i zastanawia się, któremu z okolicznych karczmarzy powierzyć prowadzenie interesu. Postanowił w drodze konkursu wybrać najlepszego! Ten, kto najlepiej w tym roku poprowadzi swoją karczmę, ściągnie najwięcej gości i najznamienitszych szlachciców przejmie Karczmę pod Pękatym Kuflem.


Słowem wstępu

Karczma Pod Pękatym Kuflem to nie tylko świetnie dobrany tytuł, ale też gra, która wyszła z szuflady bardzo płodnego ostatnimi czasy Wolfganga Warscha. Jego znakomita gra Szarlatani z Pasikurowic (link do naszej recenzji tutaj) niedawno dotarła do pierwszej setki gier według serwisu Board Game Geek, a na naszych stołach ląduje do dziś. Autor ten jest znany z tego, że w jego grach pojawiają się nietypowe, “świeże” rozwiązania i tak też jest tym razem. Zapraszam do recenzji.


Przegląd elementów gry

W środku standardowych rozmiarów pudełka ozdobionego bardzo przyjemną ilustracją znajdziemy masę najróżniejszych elementów. Jako pierwsze w nasze ręce trafią nie jedna, a dwie instrukcje. Podstawowe zasady opisane są w sposób bardzo przyjazny nawet dla niedzielnego gracza. Liczne przykłady i ilustracje pomagają w zrozumieniu i tak prostych reguł gry. Druga instrukcja przedstawia reguły dodatkowych modułów, które możemy stopniowo wdrażać i bawić się bardziej zaawansowaną i głębszą rozgrywką.

Kolejnymi elementami składowymi są tekturowe planszetki karczmy z wieloma wycięciami, w które (niczym puzzle) włożymy dodatkowe elementy naszej gospody. Zabieg ten jest konieczny w celu późniejszego ulepszania poszczególnych elementów. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie, ale należy zwracać szczególną uwagę na łączenia, które w trakcie zaciętych potyczek mogą ulegać stopniowemu uszkodzeniu. Dodatkowo dla wszystkich graczy przygotowano specjalną planszetkę klasztoru, na której zaznaczymy upływający czas. Znalazło się tam również miejsce na specjalny tor premii, po którym będziemy przesuwali nasze znaczniki.

Nie ma karczmy bez gości i pracowników.

W pudełku znajdziemy również liczną talię małych kart podzieloną na gości i pracowników naszej karczmy. Są one wykonane techniką płótnowania, a więc nie potrzebują dodatkowych protektorów w formie koszulek. Pozostałe elementy, to między innymi tekturowe żetony, białe oraz kolorowe kości, czy też podkładki, na których będziemy je umieszczać.

Wszystkie ilustracje znajdujące się na planszach oraz kartach tworzą spójną całość i są bardzo klimatyczne. Spodobała mi się ta kreska i uważam, że doskonale wpisuje się w charakter rozgrywki w Karczmę pod Pękatym Kuflem.


Zarys rozgrywki

Karczma Pod Pękatym Kuflem to nietypowa gra, w której połączono kilka uzupełniających się wzajemnie mechanik. Na przód wysuwają się jednak dwie: budowanie talii w trakcie rozgrywki oraz draftowanie kości. Obie są bardzo lubiane przeze mnie, ale czy takie połączenie ma szanse zadziałać? Tak, i to całkiem sprawnie!

Cała rozgrywka będzie toczyła się na przestrzeni 8 rund, a każda z nich podzielona została na 7 faz. Część z nich gracze będą wykonywali pojedynczo, a część jednocześnie, co znacząco przyśpiesza każdą partię. Nie sposób jednak przedstawić za pomocą recenzji pisanej całą rozgrywkę, dlatego skupię się na jej ogólnym zarysie.

Do naszej karczmy będą przybywali goście znajdujący się w startowej talii przygotowanej dla każdego gracza. W trakcie rozgrywki będziemy jednak pozyskiwali nowych piwoszy, którzy okażą się zdecydowanie bardziej przydatni od tych, których otrzymujemy na samym początku. Zostawią oni w naszej kasie większą gotówkę, a ta posłuży do zakupu nowych stołów, zatrudniania pracowników, czy też ulepszania karczmy. Nasza oberża ma jednak ograniczone miejsce, a więc podczas jednej rundy może przybyć do nas określona liczba gości. Jest ona zależna od liczby stołów, które w danej rundzie posiadamy. Jak to? Zapytacie. Już tłumaczę tę mechanikę.

Karczma otwiera się…

Wszyscy goście, najróżniejsi pracownicy (kelnerka, dostawca piwa, pomywaczka,), czy też stoły znajdują się w jednej talii, z której będziemy dobierali karty. Dobieramy je do momentu, aż wszystkie stoliki zapełnią się. Przykładowo w naszej turze dobieramy 2 stoliki z talii, a więc suma stołów zwiększa się z podstawowych 3 (przy ulepszonej karczmie 4) do 5. A więc karczma zamyka się w momencie przybycia piątego gościa. W międzyczasie z decku kart możemy wyciągać bardzo przydatnych pracowników.

Kelnerka zwiększy dostępną pulę kości, pomywaczka zwiększy wyniki na ich ściankach, a dostawca zaopatrzy nas w browar niezbędny do werbowania nowych klientów. W jednej z kolejnych faz gracze będą rzucać kośćmi, wybierać po jednej, a następnie przekazywać je do momentu ich wyczerpania. Kolejnym krokiem jest ich rozdysponowanie. Określone wyniki na kościach będą potrzebne, aby podać piwo gościom i tym samym zarabiać złoto, ale także do tego, by zaopatrywać się piwo do pozyskiwania nowych, lepszych gości. Na planszy znajdują się również pola awaryjne, na których umieścimy kości z wynikami niepasującymi nigdzie indziej.

W trakcie rozgrywki będziemy zastanawiali się jakie kości pobierać i gdzie je umieszczać, by zarabiać złoto i pozyskiwać piwo, za które zwerbujemy nową klientelę. W jej skład wchodzą również wysoko punktowani arystokraci, którzy zawsze siadają przy jednym stoliku. Będziemy podejmowali decyzje o tym, które elementy gospody ulepszymy, co wiąże się oczywiście z kolejnymi korzyściami. W kolejnych modułach liczba decyzji zwiększa się, a w ostatnim z nich rozgrywka staje się kompletna.

Nowe możliwości dzięki modułom.

Pojawia się także nowa waluta w postaci sznapsów, która odkryje przed nami nowe możliwości. Otrzymamy dostęp do toru sławy, a tą zdobędziemy poprzez zachowanie równowagi między zdobytym złotem a piwem. Odwiedzą nas bardowie, którzy sprawią, że o Karczmie Pod Pękatym Kuflem będzie głośno w całej okolicy. Do dyspozycji graczy przygotowano również karty, dzięki którym początek każdej rozgrywki będzie inny. Na koniec pozostawiono dla nas specjalną księgę gości, którą nowi klienci będą wypełniać swoimi podpisami, a dzięki której zdobędziemy kolejne bonusy.


Recenzja

Czy w parze ze świetnym wykonaniem idą też pozostałe bardzo istotne dla wielu graczy elementy? Już teraz zdradzę, że tak. Po pierwsze otrzymujemy grę, gdzie połączono w bardzo sprytny sposób mechanikę budowania talii z draftem kości. Wszystko spina się tutaj ze sobą mechanicznie, ale także tematycznie. Czuć rozwój z tury na turę, a gdy gra dobiega końca, często zastanawiamy się, dlaczego to już koniec – przecież w tej chwili nasza karczma zaczęła działać, tak jak sobie to zaplanowaliśmy. I tak też wygląda rozgrywka. Żmudne początki i stopniowy rozwój gospody prowadzący do finału, w którym dzieje się bardzo dużo. Ciesze się, że autor nie skusił się na to, aby przedłużyć rozgrywkę o kolejną lub nawet dwie rundy. Gra kończy się w odpowiednim momencie, w którym mamy ochotę na ponowną rozgrywkę.

Bardzo przypadła mi mechanika budowania własnej talii. Cały czas musimy dokonywać rozważnych zakupów aby nie przesycić jej nadmierną liczbą gości, a tym samym doprowadzić do szybkiego zapychania się karczmy. Bardzo ważne są stoliki, jak również kelnerki, które dadzą nam więcej kości. Jeśli chcemy osiągnąć jakiś liczący się wynik to musimy zadbać o dostawców piwa i tak też dochodzimy do momentu, gdzie trzeba będzie podejmować trudne decyzje kogo lub co wkładamy do naszej talii. Dużym atutem jej budowania jest to, że karty te trafiają na górę stosu, a więc możemy być pewni, że trafią one do nas już w kolejnej turze.

Kości dają wiele możliwości.

Możliwości rozdysponowania naszych kości jest przynajmniej kilka, ale warto zadbać najpierw o różnorodną klientelę, aby unikać pól awaryjnych, które są mało korzystne. Pojawiająca się tutaj losowość kości zanika gdzieś podczas draftu oraz dzięki pomywaczom. Jest ona widoczna zwłaszcza podczas odkrywania kolejnych kart z talii, a szczególnie gdy na samym początku dojdą nam goście i zapełnią nasze podstawowe stoliki – to może irytować. Istnieją jednak narzędzia, by poradzić sobie z takimi nieprzyjemnymi sytuacjami.

Podstawowy moduł nadaje się idealnie do wprowadzenia nowych graczy w planszówki. Ci bardziej doświadczeni powinni moim zdaniem od razu próbować rozgrywki z kompletem zasad, czyli 5 modułem włącznie. Wtedy zabawa staje się kompletna i jeden element mechaniki nie przeważa drugiego. Dopiero przy pięciu modułach wszystko wydaje się odpowiednio przeliczone i wyważone. Nie zauważą tego jednak niedzielni gracze, dlatego powinni oni stopniowo przechodzić przez kolejne etapy zasad.

Regrywalność, dynamika i ograniczona interakcja.

Dzięki różnym drogom do osiągnięcia zwycięstwa, losowości, oraz kartom z czwartego modułu regrywalność jest na bardzo wysokim poziomie. Z kolei dzięki fazom, które gracze wykonują jednocześnie, gra nie przeciąga się do granic możliwości. Tury są dynamiczne i nie pojawiają się tutaj większe przestoje, zwłaszcza gdy do stołu siadają już doświadczeni z Karczmą pod Pękatym Kuflem gracze. Interakcja między uczestnikami zabawy jest ograniczona jedynie do draftu kości i podbierania sobie kart gości. Zauważyłem jednak w trakcie moich testowych rozgrywek, że bardziej zależy nam na odpowiedniej dla nas kości niż na podebraniu cennej przeciwnikowi. Dlatego też można powiedzieć, że w podczas rozgrywki nie pojawia się negatywna interakcja.

Minusem gry modułowej jest przede wszystkim przygotowanie rozgrywki. Z niektórych komponentów nie będziemy korzystać, a więc początkowo czas przygotowania rozgrywki wydłuża się. Żałuję też, że nie przygotowano tutaj skrótu zasad na specjalnych planszetkach, czy też kartach. Znacząco ułatwiłoby to poznawanie gry w początkowych etapach.

Podsumowanie

Karczma pod Pękatym Kuflem to gra kompletna. Cieszę się, że autor ani wydawca nie zdecydował się aby dodatkowe moduły znalazły się w którymś z kolejnych dodatków. Jestem zachwycony wykonaniem, ilustracjami oraz niecodziennym połączeniem kilku znanych i lubianych przeze mnie mechanik. To euro-gra w której znalazło się również miejsce na klimat. Bardzo spodobał mi się pomysł z pocięciem gry na kilka modułów. Dzięki temu gracze mogą stopniować sobie poziom skomplikowania gry do własnych potrzeb. Chciałbym aby takie rozwiązanie pojawiało się także w innych tytułach.

Potencjał Karczmy na kolejne rozszerzenia jest duży i chętnie spróbowałbym kolejnych możliwości. To gra, która powinna przypaść do gustu nie tylko piwoszom, ale przede wszystkim familijnym graczom. Spodoba się również bardziej doświadczonym, gdyż komplet zasad pozwala na duże możliwości kombinowania. Diceland poleca!


Mocne strony:

  • modułowość,
  • świetne wykonanie,
  • klimatyczne ilustracje,
  • połączenie kilku świetnych mechanik,
  • niski próg wejścia,
  • niezła regrywalność,
  • bardzo dobre skalowanie,
  • temat spina się tutaj z mechaniką,
  • spore możliwości do pokombinowania.

Słabe strony:

  • spora liczba komponentów utrudnia przygotowanie rozgrywki,
  • połączenia elementów karczmy mogą z czasem się niszczyć,
  • czasem losowość może irytować,
  • brak kart pomocy dla graczy,
  • ograniczona interakcja.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo G3. Bardzo dziękujemy!

Leave a Reply