Recenzje

Recenzja #650 Nanga Parbat

Wciel się w dzielnego szerpę i poprowadź swoją ekspedycję wspinaczy na sam szczyt Nanga Parbat – dziewiątej co do wysokości góry świata! Zakładaj obozy, korzystaj z pomocy zwierząt i wykaż się prawdziwym sprytem, aby przechytrzyć przeciwnika. Czy starczy Ci odwagi?


Informacje o grze

Autor gry Nanga Parbat: Steve Finn

Wydawnictwo: FoxGames

Liczba graczy: 2

Czas gry: 30 minut

Wiek: 14 lat


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa FoxGames. Wydawnictwo FoxGames nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl




Przegląd elementów

Z niecierpliwością czekałam na Nanga Parbat, nową grę od wydawnictwa Fox Games, która spodobała mi się od pierwszej chwili, kiedy ujrzałam ją w zapowiedziach. Urzekła mnie przyrodniczym tematem oraz… drewnianymi mepelkami zwierzaków. Kiedy tylko do mnie dotarła, okazało się, że zdecydowanie było na co czekać… Gra prezentuje się przepięknie! Samo opakowanie jest średniej wielkości (formatu Najlepszej Gry o Kotach). W środku opakowania znajdziemy niewielką, lecz czytelną planszę,dwie planszetki graczy oraz mnóstwo drewnianych, uroczych elementów.

Tak jak podejrzewałam, drewniane zwierzaczki okazały się cudowne! Są raczej niewielkie, ale bardzo ładnie wykonane i przyjemnie przestawia się je na planszy. Również mepelki wspinaczy oraz obozów są wyjątkowo starannie wykonane. Za stosunkowo niewygórowaną cenę gry otrzymujemy naprawdę dobre jakościowo elementy i pięknie prezentującą się na stole pozycje, brawo!

Do gry dołączono również dobrze napisaną, przejrzystą instrukcję, która dokładnie wyjaśnia zasady gry.


Zarys Rozgrywki

Nanga Parbat to gra, w której pod uroczą oprawą wizualną kryje się prawdziwy logiczny abstrakt! Celem gry jest zdobycie, jak największej liczby punktów, a rozgrywka kończy się w momencie ustawienia wszystkich wspinaczy, bądź znaczników gracza na planszy. Tura gracza składa się z czterech kroków. Najpierw należy wybrać zwierzaka w regionie, przy którym stoi żółty mepel przewodnika. Następnie w jego miejscu ustawia się wspinacza w swoim kolorze. Kolejny krok to przestawienie przewodnika, do nowego regionu (jego numer wskazuje cyfra pod pozyskanym zwierzakiem). Ostatni, nieobowiązkowy krok to zdobywanie punktów za budowanie obozów lub wymiana różnych bądź takich samych zwierzaków.

Każde zwierzę ma specjalną moc, która pozwala graczom na dodatkowe zmiany na głównej planszy. Lampart śnieżny umożliwia przestawienie dwóch sąsiadujących ze sobą wspinaczy. Tar pozwala zamienić miejscami zwierzę sąsiadujące z meplem. Piżmowiec odpowiada za przestawienie dwóch dowolnych zwierzaków na planszy. Jak przenosi wspinacza do innego regionu. Nahur pełni rolę jokera przy wymianach, a panda czerwona daje nam dodatkowy punkt (ale tylko, jeśli mamy ich mniej od przeciwnika).


Recenzja

Nanga Parbat zdecydowanie mnie nie zawiodła! To mały, solidny abstrakt logiczny dla dwóch graczy. Rozgrywka jest wciągająca i co mi bardzo przypadło do gustu… niezbyt długa. Pojedyncza gra zajmowała nam około 30 minut i zwykle od razu rozgrywaliśmy kolejną. Samo przygotowanie gry również nie jest zbyt czasochłonne, wystarczy losowo rozłożyć zwierzaki na planszy i można zaczynać zabawę! Dzięki temu Nanga Parbat wydaje mi się świetną pozycją, gdy nie mamy zbyt wiele czasu, a chcemy trochę pokombinować. Myślenia mamy tutaj całkiem sporo: jak ustawiać wspinaczy, żeby uzyskać najbardziej potrzebne zwierzaki, jak i gdzie wybudować obozy oraz… jak utrudnić życie przeciwnikowi.

Negatywna interakcja nie jest za bardzo odczuwalna, bo możemy nad nią całkiem dobrze zapanować. Moce zwierzaków pozwalają poprzestawiać „niewygodne” meple, które blokują nam wybudowanie obozów, a jeśli przeciwnik podbierze nam upatrzonego zwierzaka, możemy zawsze użyć niebieskiego nahura jako jokera…

Nanga Parbat ma proste zasady gry, które dość szybko można przyswoić. Słodki wygląd zwierzaczków może sugerować, że to gra dla dzieci, ale pudełkowy wiek na opakowaniu to 14 lat… Mnie udało się zagrać z 9-latką, która zasady zrozumiała w mig, ale sama rozgrywka nie przyszła jej już tak łatwo i została za mną sporo w tyle.

Dla mnie Nanga Parbat to jedna z ciekawszych gier dwuosobowych, którą chętnie wyciągnę na stół. Odczucia przy rozgrywce porównałabym do tych towarzyszących grze Botanik. Ładna oprawa wizualna, sporo kombinowania i nie za długi czas rozgrywki. To udana gra, żeby się zrelaksować, a równocześnie nieco pomyśleć…


Podsumowanie

Nanga Parbat to dwuosobowa gra logiczna, w ciekawej oprawie graficznej przywodzącej na myśl najwyższe góry świata – Himalaje. Jest bardzo ładnie wykonana: w opakowaniu znajdziemy drewniane mepelki zwierzaków oraz ładną, minimalistyczną oprawę graficzną pozwalającą się zrelaksować. Rozgrywka jest niezbyt długa, wymaga kombinowania, a zasady nie nie są skomplikowane i łatwo można je przyswoić. W moim osobistym rankingu gier dwuosobowych ląduje na wysokiej pozycji obok gier Botanik i Amazonia. Polecam!


Mocne Strony:

  • szybkie przygotowanie rozgrywki,
  • proste zasady,
  • ładna oprawa graficzna,
  • piękne, drewniane mepelki zwierzaków,
  • wymaga kombinowania,
  • niezbyt długa rozgrywka,
  • jedna z fajniejszych gier dwuosobowych w przyrodniczym klimacie.

Słabe Strony:

  • małe mepelki mogą dość łatwo się zgubić, trzeba na nie mocno uważać.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *