Recenzja #212 Mroczny Zamek

W grze “Mroczny Zamek” wcielicie się w więźniów, których jedyną szansą na ratunek jest ucieczka z pogrążonego w ciemnościach zamczyska. Nie będzie to jednak proste zadanie, gdyż na Waszej drodze staną różne strachy i przeszkody. Czy nie popadniecie w obłęd i uda Wam się uzyskać upragnioną wolność?


Informacje o grze

Autorzy gry: Alex Crispin, Thomas Pike, James Shelton

Ilustracje: Alex Crispin

Wydawnictwo: Rebel

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 30 minut

Wiek: 14+

Mechaniki w grze: Cooperative Play, Dice Rolling, Paper-and-Pencil, Press Your Luck, Role Playing, Storytelling


Pudełko z grą

Zostaliście niesłusznie skazani. Po latach spędzonych w zimnym lochu udaje się Wam w końcu wydostać z celi. Podejmujecie desperacką próbę ucieczki, ale na każdym kroku czyha na Was niebezpieczeństwo…

Grę “Mroczny Zamek” zamówiłem do recenzji, gdyż urzekła mnie retro oprawa graficzna i wysoka ocena gry na portalu Board Game Geek. Byłem bardzo ciekawy jak bardzo klimatyczna rozgrywka czeka na nas w pudełku. A więc moje oczekiwania były dość wysokie. Czy zatem Mroczny Zamek to faktycznie dobra gra kooperacyjna? Czy ten tytuł budzi grozę podczas każdej kolejnej partii? Czas wejść do tytułowej posiadłości i przekonać się o tym. Zapraszam zatem do mojego spojrzenia na grę.


Przegląd elementów gry

Czarno-białe pudełko z czarno-białą ilustracją zamku przywitało mnie, kiedy odpakowałem paczkę dostarczoną przez kuriera. Prosta kreska, a jakże klimatyczna. Od razu, niczym małe dziecko, pośpiesznie zajrzałem do środka. A tam… jeszcze więcej monochromatycznych kolorów i mimo dużej ich intensywności, wszystko prezentuje się niezwykle dobrze. Elementy i ilustracje na kartach są spójne ze wszystkim, co możemy tam znaleźć. Całość tworzy jednolitą koncepcję, jaką jest “Mroczny Zamek”.

Instrukcja została napisana bardzo dobrze. Zasady są dziecinnie proste i bez problemu po krótkim zapoznaniu się z nimi możemy zaczynać swoją przygodę. Za chwilę groza i beznadzieja zawładną Waszymi emocjami.

Krótka i zwięzła instrukcja do gry

Głównym elementem tej produkcji jest talia 45 kart rozdziałów. Są one duże i wyraźnie widać na nich klimatyczne ilustracje przedstawiające różne straszydła i pułapki. Dodatkowo znajdziemy na nich krótki opis fabularny, który pozwoli poczuć jeszcze większą imersję świata gry.

Tego samego formatu są również karty sześciu postaci, pięciu mrocznych władców oraz karta początkowa. Oprócz nich znajdziemy dużo mniejsze karty 35 przedmiotów oraz cztery pomoce dla graczy.

Karty rozdziałów

Bardzo ciekawym elementem są unikatowe kości w dwóch znanych już Wam barwach. Każda biała kość przypisana jest do określonej postaci występującej w grze. Czarne natomiast stanowią pulę kości rozdziałów. Są one nieco większe i cięższe, aniżeli standardowe kości i bardzo przyjemnie leżą w dłoni. Rzucanie nimi również dostarcza sporo frajdy.

Unikatowe kości

Swoje miejsce w nieźle zaprojektowanej wyprasce znalazł również notesik i cztery ołówki, którymi będziemy zapisywali stan naszego zdrowia (jak za starych dobrych czasów).

Notes i ołówki

Zasady gry

Aby rozpocząć przygodę będziecie musieli przygotować talię zamku, która powinna składać się z 15 kart rozdziałów. Losowo wybranego Mrocznego Władcę układamy na spodzie talii, a kartę początkową na jej górze. Teraz pozostaje nam tylko wybrać jedną z sześciu postaci: kucharkę, kowala, młynarza, garbarkę, szwaczkę lub mnicha (dość nietypowo, prawda?). Każda z tych postaci posiada nieco inny rozkład cech (siły, przebiegłości i mądrości). Należy również przetasować talię przedmiotów i ułożyć ją rewersem do góry.

W zależności od liczby graczy, rozpoczniemy grę z różnymi wartościami początkowych punktów życia (od 12 PŻ przy czterech do 18 PŻ przy dwóch nieszczęśnikach). Pobieramy po jednej białej kości przypisanej do naszego bohatera i możemy zaczynać.

Kości przypisane do bohaterów

Ucieczkę z lochu zaczniemy każdorazowo od odwrócenia karty startowej, która pozwala dobrać nam wszystkim po jednym przedmiocie. Od teraz musimy decydować, który z więźniów będzie pierwszym uciekinierem. Ma to duże znaczenie, ponieważ często na kartach rozdziałów pewne sytuacje będą dotyczyły właśnie tego gracza. Jego zadaniem będzie odwrócenie następnej w kolejności karty, przeczytanie zawartego tam “fabularnego” opisu i rozpatrzenie polecenia znajdującego się poniżej. Bardzo często będziemy wspólnie z całą drużyną dokonywali wyborów pomiędzy dwoma sytuacjami. Przyjdzie nam również walczyć z różnymi bestiami.

Jeden z Mrocznych Władców

Gdy tylko przejdziemy przez wszystkie rozdziały, czeka na nas jeszcze Mroczny Władca – najsilniejszy z wszystkich napotkanych do tej pory potworów. Gdy walka ta zakończy się naszym triumfem – zwyciężamy i możemy cieszyć się wolnością.

Jak zatem wygląda walka? To bardzo prosta mechanika. Na karcie potwora znajdziemy różne symbole, które wskazują, jakie kości rozdziałów należy pobrać z puli. Dodatkowo znajduje się tam ikona ludzika informująca nas o tym, że do puli należy dołożyć również dodatkowe przerzucone kości. Bierzemy ich tyle, ilu graczy uczestniczy w zabawie. Od teraz każdy z nas równocześnie będzie rzucał swoją kością i starał się wyrzucić na nich symbole odpowiadające tym znajdującym się na kościach rozdziałów. Jeśli w ten sposób pozbędziemy się ich wszystkich, to walka kończy się sukcesem i w nagrodę możemy pobrać z puli przedmiotów jedną kartę. Gdy jednak nie wszystkie kości uda nam się usunąć, potwór przystępuje do ataku i zadaje nam tyle obrażeń, ile wynosi jego siła (odnotowana na karcie potwora). Jeśli któryś z graczy w poprzednim rzucie uzyskał na swojej ściance tarczę, wtedy nie otrzymuje obrażeń. Walczymy z potworem do skutku.

Walka z potworem

W trakcie walki, przed kolejnym naszym rzutem, możemy zdecydować, że jeden z naszych udaje się na spoczynek. Nie uczestniczy on wtedy w kolejnej rundzie walki i odzyskuje jeden utracony punkt życia. Jednocześnie może odpoczywać tylko jeden z więźniów. Zapomniałbym jeszcze wspomnieć, że możemy nosić przy sobie maksymalnie dwa przedmioty i pomiędzy kolejnymi rozdziałami wymieniać się nimi z innymi graczami. Jeśli tylko jednemu z uciekinierów całkiem przypadkowo się umrze, to automatycznie wszyscy przegrywamy. To już koniec reguł (a nie mówiłem?!).

Przykładowe karty przedmiotów

Recenzja

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony wykonaniem gry “Mroczny Zamek”. Retro stylistyka idealnie komponuję się z psychodeliczną przygodą, którą przyjdzie nam przeżyć. Bardzo spodobała mi się ta kreska i wszystkie ilustracje znajdujące się na kartach. Szkoda tylko, że jest ich tak mało, ale o tym za chwilę. Warto jeszcze zauważyć, że wydawca przygotował dla nas idealnie dopasowaną wypraskę, w której przechowamy wszystkie elementy gry.

Grafiki znajdujące się na kartach przedmiotów są jeszcze prostsze i tutaj niestety muszę przyznać, że lekko się zawiodłem. Spodziewałem się nieco większej różnorodności. A tak co chwilę, dobieramy niemal identyczne karty o bardzo podobnym działaniu. Na duże uznanie zasługują jednak unikatowe, dość ciężkie kości. Obcowanie z nimi należy do bardzo przyjemnych czynności.

Wszystkie rodzaje przedmiotów, które możemy spotkać w grze

Mroczny Zamek to nie tylko grafika, ale także opowiadana historia, która miała budzić grozę i strach. No może na początku faktycznie to działało, ale już po 3 rozgrywkach ten czar pryska. Nam nawet nie chciało się czytać tych historii na kartach, które zaczęły się już powtarzać. Jest ich zdecydowanie za mało i tutaj bardzo potrzebne są dodatki, które poszerzą talię rozdziałów. Uważam jednak, że w podstawowej wersji powinno się ich znaleźć przynajmniej dwa razy więcej. Można by wtedy mówić o jakiejś różnorodności, a tak regrywalność tego tytuł jest naprawdę na niskim poziomie.

Również wydarzenia, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, są bardzo podobne do siebie. Dlatego dość szybko do gry wkrada się monotonia i nuda. Mamy nieodparte wrażenie, że cały czas robimy to samo. Co gorsza, jest tutaj bardzo dużo losowości, a bardzo mało decyzji, przez co szybko zdajemy sobie sprawę, że mamy bardzo mały wpływ na przebieg gry. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o nieco większą różnorodność i dodanie dodatkowych mechanik, które uatrakcyjniłyby kolejne rozgrywki.

Karty pomocy dla graczy

W zasadzie nie ma co się rozpisywać na temat skalowania. Można zagrać w ten tytuł w pojedynkę i bawić się tak samo, jak w przypadku czterech graczy. Nie ma tutaj w zasadzie znaczenia w ile osób gramy. W przypadku rozgrywki solowej obsługujemy po prostu dwójkę bohaterów.

Dużą zaletą tejże gry są bardzo proste i intuicyjne zasady, które tłumaczy się dosłownie w kilka sekund. Dlatego też, jeśli macie w swoim towarzystwie ludzi niecierpiących słuchać i uczyć się od groma reguł, to jest to idealna pozycja. Tury są szybkie i bez większych przestojów przechodzimy przez całą rozgrywkę. Całość zamyka się w około 20-30 minutach, a więc idealnie jak na taką niezobowiązującą zabawę. Pamiętajcie, tylko żeby nie napsuć sobie krwi, gdyż czasami rzuty kością mogą sprawić, że nie dojdziemy nawet do połowy talii rozdziałów. Innym razem przejście całości będzie banalnie proste i pozbawione większych emocji. Wszystko zależy od tego, jak tym razem ułożyły się nasze karty.

Szóstka niecodziennych bohaterów

Interakcja między graczami polega na rozmowach nad stołem. Musimy wspólnie decydować, który z nas będzie pierwszym uciekinierem (zwykle osoba z największą liczbą PŻ). Możemy również dyskutować nad wyborem lepszej opcji, czy też wymianą przedmiotów. Nie czułem jednak dużej satysfakcji z prowadzonych rozmów, gdyż często wybory są bardzo oczywiste.

Warto zaznaczyć, że Mroczny Zamek to nie gra dla średnio-zaawansowanych graczy, a tym bardziej tych bardziej wprawionych. To lekka niezobowiązująca pozycja na wieczory przy piwku w gronie znajomych, którzy rzadko grają w gry planszowe. Tytuł ten może się podobać niedoświadczonym osobom i z pewnością przypadnie do gustu niektórym klimaciarzom. Wydaje mi się, że dodatki, które są już dostępne w wersji angielskiej, są tutaj niezbędne, gdyż bez nich bardzo szybko wkrada się powtarzalność. Wiem, że wprowadzają one nowe mechaniki, a więc nie skazuję jeszcze tego tytułu na porażkę.

Podsumowanie

Niestety moje oczekiwania nie zostały spełnione i mocno zawiodłem się na tej grze. Spodziewałem się zdecydowanie czegoś innego. W zasadzie nawet nie wiem, czy będę czekał na wydanie spolszczonych dodatków do Mrocznego Zamku. Być może mój poziom zaawansowania jest zbyt wysoki. To prosta gra z bardzo prostą mechaniką, dużą losowością i kilkoma decyzjami do podjęcia w trakcie. Przyjemne turlanie nie wynagradza umykającego szybko klimatu. Ogromnym plusem jest grafika, ale ona nie wystarczy, by dłużej się nią zachwycać.

Starałem się jednak spojrzeć na to od strony niedzielnego gracza i myślę, że w tym przypadku znajdzie się jakaś grupa docelowa, która będzie zadowolona z zakupu omawianej dziś pozycji. Ja jednak odradzam i polecam najpierw sprawdzić Mroczny Zamek przed zakupem. Dodatki mogą poprawić moją opinię na temat tej gry, ale w tej chwili recenzujemy samą podstawkę i ona wypada źle na tle innych tytułów.

Świetna i unikatowa oprawa graficzna to główne zalety tej gry

Mocne strony:

  • mroczna oprawa graficzna w stylu retro,
  • świetne wykonanie, unikatowe kości, duże karty z budzącymi strach ilustracjami,
  • bardzo niski próg wejścia,
  • niezła wypraska,
  • szybkie przygotowanie rozgrywki.

Słabe strony:

  • słaba regrywalność,
  • nie ma tutaj znaczenia w ile osób gramy (pseudokooperacja)
  • powtarzające się przedmioty,
  • bardzo prosta mechanika (zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może to być zaleta),
  • duża losowość, mały wpływ na przebieg gry,
  • klimat umyka gdzieś po kilku partiach.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Rebel. Bardzo dziękujemy!

rebel logo

1 thought on “Recenzja #212 Mroczny Zamek”

  1. “Niestety moje oczekiwania nie zostały spełnione i mocno zawiodłem się na tej grze. Spodziewałem się zdecydowanie czegoś innego.” To wskazuje na problem z oczekiwaniami a nie z tym tytułem. Jeżeli jest to recenzja, a nie impresja lub opinia, to co komukolwiek po oczekiwaniach recenzenta? Poza tym jakie były te oczekiwania? A dalej – jak ten produkt wygląda na tle produktów podobnej kategorii? Gdzie mamy porównanie do analogicznych, innych tytułów operujących podobnymi mechanikami i rozwiązaniami – autor podaje zaledwie cień komparatystyki w końcowym zdaniu “źle wypada na tle innych tytułów”. Skąd wiedzieć jakie recenzent ma porównanie i do jakich tytułów?

Leave a Reply