Recenzje

Recenzja #614 Dzikie Serengeti

Majestatyczny lew wygrzewający się w słońcu, stado zebr skubiących soczystą trawę, słonie zażywające kąpieli… Jeszcze nigdy afrykańska przygoda nie był tak blisko, a wszystko za sprawą gry Dzikie Serengeti, w której wcielimy się w operatorów filmowych tworzących najlepszy film przyrodniczy!


Informacje o grze

Autor gry Dzikie Serengeti: Gunho Kim

Wydawnictwo: Galakta

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 45-120 minut

Wiek: 14+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Galakta. Wydawnictwo Galakta nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl



Uwielbiam gry o tematyce przyrodniczej i obok żadnej z nich nie przejdę obojętnie… Kiedy tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi gry Dzikie Serengeti, od razu zwróciłam na nią uwagę… Jakie było moje szczęście, gdy okazało się, że wydawnictwo Galakta zamierza wydać grę także w Polsce! Dzięki temu mam teraz przyjemność zaprosić Was do zapoznania się z recenzją tej wyjątkowej pozycji.


Przegląd elementów

Pudełko z grą Dzikie Serengeti jest dość duże i ciężkie i porównywalne wielkościowo do innych gier o tematyce przyrodniczej – Łąki, czy Fotosyntezy. Na okładce zobaczymy przepięknego, patrzącego spod oka jaguara. Grafika bardzo przypadła mi do gustu i chętnie ustawiłabym grę frontem na regale, aby móc ją częściej podziwiać…

Grafiki w środku również są bardzo przyjemne, chociaż największe wrażenie zrobiły na mnie… figurki zwierząt! Jest ich naprawdę sporo i prezentują się fantastycznie! Są dopracowane, duże i dość ciężkie, dzięki czemu nie przesuwają się na planszy i wygodnie jest je trzymać w dłoniach. Muszę tylko uważać, żeby dzieci nie podebrały mi figurek do swoich zabaw, a wierzcie mi – zabawa byłaby super!

Oprócz figurek w pudełku znajdziemy dużą, rozkładaną, dwustronną planszę, która różni się po obu stronach ukształtowaniem terenu. Plansza została podzielona na kwadratowe pola, a każde z nich ma przypisany właściwy mu symbol terenu. Niektóre ujęcia filmowe – bo właśnie tym będzie zajmować się w grze, wymagają ustawienia figurek na odpowiednich typach podłoża.

Oczywiście warto wspomnieć również o składanej, tekturowej skale, która przypomina mi nieco drzewo z gry Everdell… Skała służy do odmierzana rund, znalazło się na niej również miejsce na karty nagród filmowych. Myślę, że spokojnie można zagrać bez skały, ale nadaje ona grze fajnego klimatu. Obawiam się jednak nieco o jej trwałość, szczególnie podczas częstego składania i rozkładania. Kto wie, może warto trzymać ją na półce obok drzewa Everdell…?


Zarys Rozgrywki

W grze Dzikie Serengeti gracze wcielą się w reżyserów, którzy wezmą udział w prestiżowym konkursie na najlepszy film dokumentalny w historii kinematografii. Podczas przygotowania rozgrywki każdy otrzyma zestaw 8 kart kadrów, z których według własnego uznania wybierze i zostawi sobie 4. Oprócz tego będzie miał do dyspozycji 6 monet (co rundę następują kolejne „wypłaty”), które będzie przeznaczał na „zakup” wybranych zwierząt, dobór karty kadru, wymianę puli kart kadrów na stole, ruch zwierząt na planszy oraz zamianę dwóch zwierząt na planszy miejscami. Celem graczy jest zdobycie jak największej liczby punktów.

Podczas rozgrywki gracze realizują karty kadrów, aby uzyskać z nich różne korzyści. Mogą to być punkty, symbole lub żetony pożywienia i efektów wizualnych. Żetony są bardzo przydatne podczas rozgrywki, gdyż „mięsko” pozwala nam przesunąć o 1 pole danego zwierzaka, a efekt wizualny umożliwia zignorowanie rodzaju terenu przy spełnieniu celu.

Gracze będą realizować 3 rodzaje kadrów: widokowe (zwierzęta muszą stać na odpowiednich terenach), szeregowe (tutaj ważne jest ustawienie figurek) oraz otaczające (centralne zwierzę + sąsiedzi w obrębie 8 sąsiadujących pól). Za zrobione filmy gracze będą mogli otrzymać specjalne nagrody filmowe dające spore korzyści punktowe. Nagrody przyznawane są za liczbę zwierząt danego gatunku na zrealizowanych kadrach (plus symbole zwierząt). Dodatkowe punkty dostaniemy za polubienia, czyli serduszka na naszych kadrach oraz rzadkie ujęcie (wybitnie trudne do zrealizowania ujęcia).

Co jakiś czas graczom będą przeszkadzać wielkie migracje, które polegają na usuwaniu niektórych zwierząt z mapy i odkładanie ich z powrotem na planszę akcji. Rozgrywka dobiega końca po 6 rundach. Możemy wprowadzić do gry również zasady zaawansowane i karty specjalistów o określonych zdolnościach.


Recenzja

Dzikie Serengeti sprawdziło się u nas idealnie do rodzinnych rozgrywek. Przede wszystkim mamy tutaj przyjemny klimat, „chodzące” po planszy zwierzaki i niezbyt trudne zasady gry. Dzieciaki chwytają w lot, o co chodzi i rozgrywka idzie im naprawdę świetnie! Moim zdaniem wiek na pudełku jest zawyżony, a ograny 10-latek spokojnie sobie poradzi. Należy zwrócić uwagę, iż w grze występuje sporo interakcji, gdyż figurki są wspólne i gracze mogą je przestawiać podczas swoich rund. Oprócz wypełniania osobistych celów, warto zastanowić się, co planuje przeciwnik i… wysłać upatrzone przez niego zwierzaki na drugi koniec planszy albo zablokować mu pole podobnie jak w szachach.

Pojedyncza rozgrywka zajmowała nam lekko ponad godzinę i raczej nie odczuwałyśmy downtime’u. Myślę, że w tej grze sprawdzi się lepiej dostosowywanie do sytuacji na planszy niż głębsze planowanie i czekanie na upragnione karty. Tych przewija się dość sporo, co rundę dostępne karty są wymieniane, wymienić je mogą również gracze podczas swoich tur! Dodatkowo na kartach znajdują się specjalne symbole. Warto je zbierać, gdyż mogą nam przynieść różne korzyści, zwykle punktowe zarówno podczas, jak i na koniec gry!

Trudność gry oceniłabym jako umiarkowaną. Gra jest dość duża i ma sporo niuansów, które trzeba zapamiętać, ale po opanowaniu zasad jest stosunkowa prosta. To nie jest raczej pozycja dla zaawansowanych graczy, za to idealnie sprawdzi się na rodzinne spotkania i granie w familijnym gronie. Do gustu przypadł mi również tryb solo, zawierający różne ciekawe wyzwania.

Myślę, że dzięki figurkom w grze można odczuć afrykański klimat! To jedna z niewielu gier, w których taką frajdę sprawia mi przygotowanie rozgrywki i ustawianie zwierzątek. Warto zwrócić również uwagę na regrywalność, która dzięki dużej liczbie kart jest ogromna! Dodatkowe zawirowanie wprowadzają także migracje zwierząt oraz karty nagród.


Podsumowanie

Dzikie Serengeti to bardzo przyjemna, PIĘKNA gra, której wykonanie zapiera dech w piersiach. Rozgrywka nie jest zbyt skomplikowana i na pewno spodoba się rodzinnym graczom. Przestawianie zwierzaków na planszy jest ciekawe i wymaga nieco kombinowania, aby zdobyć najlepsze kadry do swojego filmu… Jeśli chodzi o cenę, to musimy pogodzić się z tym, że płacimy tutaj za najlepszą jakość i śliczne figurki. Jeśli lubicie ładne rodzinne gry o zwierzakach (podobnie jak ja) to Dzikie Serengeti to Wasz MUST HAVE! U mnie otrzymuje honorowe miejsce wśród gier o tematyce przyrodniczej, zaraz obok Łąki, Fotosyntezy i Naturalnie.


Mocne Strony:

  • piękne wykonanie,
  • świetna gra familijna,
  • edukacyjne ciekawostki o zwierzętach,
  • tryb solo,
  • tryb kooperacyjny
  • nieskomplikowane zasady gry,
  • interakcja między graczami,
  • uczy logicznego i strategicznego myślenia,
  • figurki zwierzaków!

Słabe Strony:

  • składana skała, która łatwo może ulec zniszczeniu.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *