Recenzje

Recenzja #722 El Dorado: Mokradła i Smoki

Mokradła i Smoki to drugie rozszerzenie dla gry Wyprawa do
El Dorado. Gry, która zabiera nas w prawdziwą przygodę przez niebezpieczną dżunglę.


Informacje o rozszerzeniu Mokradła i Smoki

Autor gry Wyprawa do El Dorado – Mokradła i Smoki: Reiner Knizia

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 60-120 minut

Wiek: 14-110


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Nasza Księgarnia. Wydawnictwo Nasza Księgarnia nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl



Mokradła i Smoki to rozszerzenie, które na rynku powinno pojawić się już dawno. Wewnątrz znaleźć możemy aż dziewięć modułów, które można dowolnie łączyć zarówno z grą podstawową jak i Demonami Dżungli. Mamy zatem możliwość utworzenia prawdziwej przeprawy pełnej niebezpieczeństw lub po prostu urozmaicić szybką przebieżkę.


Przegląd elementów

Wewnątrz pudełka znajdziemy przede wszystkim dodatkowe kafle terenu. Te będzie można układać w dowolny sposób, o czym powiemy sobie już za chwile. Tak, jak w przypadku podstawki oraz pierwszego rozszerzenia, tu również mamy dostępne nowe żetony. Nowością są drewniane meeple smoków, stanowiące nieodłączną część jednego z modułów. Oczywiście, jak na grę opartą na mechanice deck buildingu przystało, twórca zaopatruje nas w kolejną porcję kart.


Zarys Rozgrywki

Rozgrywka z rozszerzeniem Mokradła i Smoki może zmienić się zarówno subtelnie, jak i diametralnie. Ten dodatek pozwala zmodyfikować istniejące już mapy na wiele różnych sposobów. Dzięki dziewięciu różnym modułom, będziemy mogli między innymi wzbogacić mapę o dodatkowe kafle terenu, lub nakładać je na już istniejące.

Każdy z modułów wprowadza małe urozmaicenie w rozgrywce. Zastosowanie wszystkich na raz sprawia, że gra staje się nieco bardziej złożona. Mokradła i Smoki pozwalają zastosować moduł mgły. To mniejszy kafel terenu, którym możemy zakryć część planszy. W efekcie nie wiemy, jak przygotować się do dalszej drogi.

Moduł Skarby umożliwia zbieranie skarbów, które pozwolą nam ukończyć grę w alternatywny sposób. Po zdobyciu czterech skrzyń, możemy wygrać wyścig nie docierając do złotego miasta! A gdy dołączymy do tego moduł Świątyń, szybki bieg w kierunku mety niekoniecznie musi się opłacić.

Na szczególną uwagę zasługuje również moduł Smoków, który potrafi napsuć krwi niejednemu graczowi. Smoki blokują ruch, ograniczają pole manewru, a także mogą w znaczącym stopniu spowolnić naszą przeprawę. Połączenie Smoków ze Świątyniami oraz zastosowanie kilku rozmaitych modułów sprawi, że gra potrafi przyjemnie się wydłużyć.

Ogólny zarys rozgrywki w Wyprawie do El Dorado nie ulega znaczącym zmianom. Jednakże jestem skory powiedzieć, że pewne rzeczy zostały znacząco usprawnione. Na planszy możemy umieścić więcej wioseł, a karty o najwyższym nominale nie będą mieć tu już kluczowego znaczenia. Po dodaniu dwóch dodatków, rozgrywka wymusza na nas budowanie bardziej zróżnicowanych talii, co moim zdaniem jest ogromną zaletą.


Recenzja rozszerzenia Mokradła i Smoki

Wyprawa do El Dorado to gra, w której bardzo lubię mechanikę oraz proste zasady. W efekcie jestem w stanie wyciągnąć ten tytuł niemal zawsze i przy każdej okazji. Nie ma znaczenia poziom zaawansowania moich współgraczy, ponieważ wiem, że ogólne zasady wytłumaczę dosłownie w pięć minut. To, co nie podobało mi się w grze podstawowej, to zbyt mocno uproszczona rozgrywka. Wybierając najtrudniejszy ze scenariuszy wystarczyło kupować na bieżąco odpowiednie karty i gnać do przodu. Irytujący był dla mnie fakt, że nie ma tu przestrzeni na strategiczne budowanie talii. Zanim ta zdążyła funkcjonować… A w zasadzie zanim w ogóle zdążyła powstać, gra dobiegała końca. Było to dla mnie frustrujące, a pomimo tego, wciąż lubiłem (zresztą nadal lubię) wracać do tego tytułu.

Problem rozwiązany?

Po lepszym zapoznaniu się z podstawką, postanowiłem urozmaicić rozgrywkę o Demony Dżungli. Z początku wierzyłem, że moduł z klątwami i dodatkowymi kartami bohaterów mocno urozmaici, a przede wszystkim wydłuży rozgrywkę. O ile ta dzika przeprawa stała się ciekawsza i bardziej niebezpieczna, o tyle czas rozgrywki mocno się nie wydłuża. Odniosłem wręcz wrażenie, że to rozszerzenie wprowadza jedynie dodatkową przeszkodę, ale nie zwalnia tempa całej gry. Bezapelacyjnie wciąż wszystko przebiega szybko, a jakakolwiek próba stworzenia mechanicznie interesującej talii była najzwyczajniej w świecie karana. W moim przekonaniu, przejaw jakiejkolwiek kreatywności pod każdym względem był zduszany jak pożar w zarodku.

Warto również dodać, że Demony z pozoru wyglądają strasznie. Tymczasem jest to wyzwanie, z którym poradzimy sobie bez najmniejszego problemu. Nie twierdzę tu, że ta przeszkoda nie uprzykrzy życia. Uważam jedynie, że nie jest to na tyle odczuwalne, jak faktycznie można to postrzec. Innymi słowy – nie taki diabeł straszny. Czy zatem jest sens łączyć Demony Dżungli z rozszerzeniem Mokradła i Smoki?

Mokradła i Smoki lekiem na całe zło

Czas więc na gwóźdź programu. Wiele osób interesuje fakt, jak bardzo lub nie za bardzo dobry jest nowy dodatek do El Dorado. Temat został ugryziony przez kilka grup odbiorców, w tym także ogromnych fanów tej produkcji. Przekalkulowaliśmy następnie na chłodno wszelkie za i przeciw, by poddać to chłodnej ocenie.

Ogromnym plusem jest wprowadzenie rozmaitych kafelków, które można połączyć ze sobą dowolnie. Kafelki te można nakładać zarówno na już istniejące, jak i tworzyć boczne ścieżki. Osobiście mam pewne zastrzeżenia co do mgieł. O ile rozumiem, że są to kafle owiane tajemnicą, o tyle za każdym razem, gdy je odkrywaliśmy, nie skrywały one zbyt skomplikowanych ścieżek. Powiedziałbym wręcz, że korzystanie z tych kafli wręcz się o to prosiło. Czasem używaliśmy tych płytek wyłącznie po to, aby zasłonić drogę.

Osobny akapit chcę poświęcić Smokom. Mamy co nieco do pogadania i trzeba powiedzieć o tym na głos. Moduł sam w sobie robi wrażenie i osobiście uważam, że jest to doskonała mechanika. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest to coś, co powinno zostać zaimplementowane już dawno. Jednakże podczas paru rozgrywek doszło do zabawnej sytuacji, w której osobiście zostałem zablokowany na dłuższy czas. Jak do tego doszło?

Smokami możemy poruszać za pomocą kart. Smokiem zielonym przemieszczamy się za pomocą maczet, a różowym za pomocą kart różowych. Stanąłem zatem na polu z klątwą i tunelem. Efekt był iście paraliżujący. Skończyłem z czterema klątwami oraz oddechem smoka na karku. Nie tylko nie miałem karty, którą mógłbym przemieścić smoka, ale dodatkowo zostałem sparaliżowany. Tu przydałaby się możliwość używania kart demonów do przemieszczania różowych smoków. W porządku, możemy wprowadzić tu homerules! Nie każdy jednak jest zwolennikiem takich rozwiązań.

Skoro już sobie pomarudziłem – postawię jeszcze kropkę nad i. Moduł krokodyli tworzył potencjał na blokady z krokodylami. Tego najzwyczajniej w świecie nie ma. A szkoda!

Pozytywnego coś, pozytywnego

W instrukcji, w przeciwieństwie do poprzedników, nie ma nowych scenariuszy, które można utworzyć. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ wybierając jedną z gotowych map zawartych w Demonach Dżungli, za pomocą modułów możemy stworzyć różnorodne plansze. Z początku rozgrywka może sprawiać wrażenie przerażającej, a informacji może wydawać się być dużo. Bez obaw jednak, wszystkie moduły łatwo ogarnąć i uważam, że każdy wytrawny gracz bez problemu może zagrać wszystkimi na raz. My na start wykorzystaliśmy aż sześć (wykluczając Świątynie, Skarby oraz plemię Muisca). Rozgrywka wydłużyła się co najmniej o pół godziny, ale nikomu to nie przeszkadzało. Powiedziałbym nawet, że partia stała się bardziej emocjonująca, a pomiędzy graczami dochodziło do częstszych interakcji.

Znaczenia nabierają tzw. karty jokery, a mniejszą rolę odgrywają karty o wysokich nominałach. Zdecydowanie częściej sięgaliśmy po wiosła, które w poprzednich sesjach grały drugie skrzypce. Pierwszy raz mogłem zaobserwować tak wielkie zainteresowanie kartą Kapitana. To rozszerzenie zdecydowanie zwiększa regrywalność, nie wpływając jednocześnie na downtime czy dynamikę gry. Dzieje się sporo, osobiście z czystym sumieniem mogę polecić i jestem niemal przekonany, że każdy fan serii będzie równie zadowolony, jak ja.


Podsumowanie

Mokradła i Smoki to dobre rozszerzenie, które można dołączyć do swojej kolekcji. Świetnie zgrywa się z rozszerzeniem Demony Dżungli, które lubię, choć nie dawało mi tego, czego bardzo mi brakowało. Najnowszy dodatek zmienia oblicze planszówki, podkręca silnik i urozmaica wrażenia. Jeżeli zatem jesteście fanami Wyprawy do El Dorado, a podstawka nie jest już dla was tak porywająca, moduły z Mokradeł i Smoków wzniosą wrażenia na wyższy poziom. Miałem ogromne oczekiwania, ale śmiało mogę powiedzieć, że w jakimś stopniu zostały spełnione.


Mocne Strony:

  • Urozmaica grę podstawową,
  • wprowadza nowe, tematyczne karty,
  • moduły można łączyć z Demonami Dżungli i podstawką,
  • nowe kafle mapy,
  • wzbogaca mechanikę gry,
  • na mapie pojawia się więcej wioseł,
  • mgła, rwące nurty mocno podkręcają klimat,
  • rozgrywka nieznacznie się wydłuża, co daje więcej możliwości manipulacji talią,
  • planszę modyfikujesz dowolnie, zarówno poziomo, jak i pionowo,
  • świetnie współgra z Demonami Dżungli,
  • więcej jaskiń, więcej modyfikatorów.

Słabe Strony:

  • Brak przykładowych scenariuszy,
  • nie ma blokad związanych z modułem krokodyli,
  • pola kryjące się we mgle powinny stanowić większe wyzwanie,
  • smoki w połączeniu z demonami w skrajnych przypadkach paraliżują na kilka rund.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Łukasz Małek

Na ogół pogodny i twardo stąpający po ziemi człowiek, który lubi od czasu do czasu pobujać w obłokach. Nie pogardzi Tiramisu lub partią w grę planszową oraz dobrą premierą kinową. W wolnym czasie warto szukać go w kuchni, gdzie w towarzystwie swojej ukochanej pisze rozmaite kulinarne rozdziały. Choć lubi jeść, ciężko trawi spóźnialstwo, ale gdy tylko odpali mu się tryb działaj - niejednokrotnie traci poczucie czasu, dopóki nie uzna, że uzyskał zadowalające rezultaty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *