Recenzja #489 Reavers of Midgard

Czy przyniesiecie swojemu klanowi chwałę? A może przerażenie sprawi, że nie zostaniecie zapamiętani jako rozważni wodzowie tylko pośmiewisko? Zostańcie łupieżcami w Reavers of Midgard! Plądrujcie, walczcie, rywalizujcie z innymi jarlami! Niech skaldowie niosą o Was wyniosłe pieśni!


Informacje o grze

Autor gry Reavers of Midgard: J.B. Howell

Wydawnictwo: Portal Games

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 60-120 minut

Wiek: 14+



Reavers of Midgard to kolejna gra związana z tą zamieszkaną przez ludzi krainą znajdującą się wewnątrz Drzewa Świata Yggdrasil. Tym razem jako łupieżcy wejdziemy do tej istnej sałatki punktowej w poszukiwaniu najlepszych silników. Czy kolejna odsłona gry o Wikingach trafi do serc graczy? Czy wspaniała szata graficzna to wszystko, co ma do zaoferowania ten tytuł? Zapraszamy do recenzji!

Recenzja Reavers of Midgard

Pudełko Reavers of Midgard jest kolorowe i przedstawia Wikingów. Tak na pierwszy rzut oka nie wiem, czy sięgając po nie w sklepie, doszedłbym do wniosku, że ta gra będzie się czymś wyróżniać. Oczywiście grafiki są piękne, ale temat Wikingów wydaje mi się na ten moment dość mocno wyeksploatowany. W tym wypadku jednak szybko, bo już po otwarciu pudełka, okazuje się, że gra jest wyjątkowo piękna. Pełna kolorów plansza, czytelne ikony i wspaniałe kości. Content tworzy atrakcyjny cenowo zestaw. Czy aby na pewno tylko cenowo?

Reavers of Midgard to tytuł, który zaskakuje na wielu płaszczyznach. Dość standardowy worker placement wzbogacony został tutaj o równie standardowe akcje, dodano kostki, Wikingów i nagle, nie wiedzieć skąd – powstał bardzo satysfakcjonujący tytuł. Przez całą grę mamy wrażenie, jakby ktoś dodał do rozgrywki tajemniczą przyprawę, która wzbogaca każdą turę. Widzimy, jak brakuje nam tylko kilku kroków, żeby dokończyć budowanie fajnego silniczka i z każdą turą chcemy więcej. Jest w tym wszystkim sporo elegancji, jak i emocji.

Ładne wykonanie to nie wszystko!

Sama mechanika gry to jak już wspominałem – worker placement. Wyróżnia go to, że stawiając workera, dajemy możliwość wykonania tej samej akcji pozostałym graczom. Jako pierwszy gracz będziemy jednak mogli wykonać ją z bonusem. Oprócz 6 akcji z planszy mamy jeszcze akcję odpoczynku, którą wykonujemy, kiedy nie możemy lub nie chcemy wykonać akcji (nie mamy surowców). Posiadając tę wiedzę, w Reavers of Midgard bardzo często będziemy starać się zaglądać w planszetkę przeciwników, w celu wybrania akcji, na którą ich nie będzie stać, lub z której po prostu będą mieć najmniejszy zysk. Oczywiście nie zawsze ma to sens, ale jest to ciekawy aspekt podejmowanych decyzji.

Byłoby nudno, gdybyśmy pozwalali przeciwnikom wykonywać tak bezkarnie wszystkie akcje, dlatego z pomocą przychodzi akcja ulepszania naszych „reakcji” czyli werbunek łupieżców. Dzięki temu możemy zgarniać bonusy (np. otrzymywać jedną kartę) w każdej turze, w której nasz przeciwnik aktywuje konkretną akcję. Fajnie można się urządzić, prawda?

Nie taka losowość straszna jak ją malują?

Pewnie wielu z Was niepokoi lub cieszy obecność kostek w grze. Tutaj nie ma nic do ukrycia – jest losowość. W momencie, kiedy dobieramy kostkę, rzucamy nią, aby określić jakim będzie dla nas zasobem. Oczywiście są modyfikatory, które pozwalają na ten losowy aspekt wpływać, ale umówmy się – nie wszyscy są fanami takiego rozwiązania. W Reavers of Midgard losowość nie jest „gwoździem do trumny”. Zawsze będziemy mogli dostosować naszą strategię do zaistniałej sytuacji.

Jeśli chodzi o skalowanie, to gra działa bardzo dobrze na dwóch graczy. Nie czuć zbyt dużego luzu, jest fun, jest rywalizacja. Przy większej liczbie graczy pojawiać się może dłuższy lub nawet bardzo długi downtime. Co prawda akcję wykonywać będziemy w turze każdego gracza, ale ilość możliwych rozwiązań może sparaliżować niektórych graczy. U nas, po krótkim czasie zaczęliśmy wykonywać wiele akcji symultanicznie. Dzięki temu gra nabrała tempa, aczkolwiek nie zalecamy takiego rozwiązania na początek, kiedy będziecie poznawać grę.

Interakcji na pierwszy rzut oka jest mało. Po chwili zauważamy jednak wiele możliwości wpływania na innych graczy oraz wykorzystywania ich sytuacji na swoje potrzeby. W pewnym momencie poziom interakcji może stać się nawet złośliwy. Ale od początku! Pierwsza, oczywista rzecz – wykonywanie akcji, na których przeciwnika nie stać. Przeciwnik w odpowiedzi na to, może ulepszać sobie akcje do takiego stopnia, że przy każdym ruchu będziemy odczuwać do niego pewien niesmak. Możemy oczywiście również podbierać sobie karty, czy nawet zagrywać żetony strachu na innego gracza – wszystko po to, żeby zwiększyć dystans między Wami.

Reavers of Midgard – euro w klimacie…euro?

Klimat… powiem tak – szału nie ma. Gdyby nie naprawdę świetna strona graficzna i wykonanie gry, to chyba nie byłoby go zbyt wiele. Akcje są nazwane w sposób nawiązujący do „działalności” Wikingów, lecz w momencie, kiedy je wykonujemy, praktycznie wszystko jest abstrakcyjne. Muszą zgadzać się symbole na kostkach i potrzebne surowce, a nie różnica między najazdem na wioskę, bitwą morską czy wypadem na pobliską twierdzę. Przyjemność obcowania z elementami jest jednak na tyle duża, że nie będziecie zawiedzeni.

Przy sprawnej rozgrywce na dwóch graczy będziecie w stanie zmieścić się w godzinę. Łącznie w grze są 24 akcje, bez względu na konfigurację, z czego możliwe, że nie wszystkie wykonacie, bo nie będzie Was na nie stać. Przy pełnym składzie- wszystko zależy od Was.

Podobieństwo do innych gier w przypadku Reavers of Midgard, ciężko jest jednoznacznie określić. Z tytułów, które przeszły mi przez myśl na samym początku, była Zaginiona Wyspa Arnak. Po skończonej rozgrywce miałem podobny feeling jak po tej grze. Tj. nie byłem znużony ani zmęczony. Miałem ochotę na więcej i nawet pomimo porażki zadowolony byłem ze swojego silnika i analizowałem długo po rozgrywce swoje błędy, żeby przygotować się na kolejną.

Próg wejścia jest niski dla graczy zaawansowanych, ale dla osób zaczynających z planszówkami może być za ciężko zagłębiać się samemu w instrukcję. Nie powinno być jednak problemów z wytłumaczeniem komuś zasad, gdyż w momencie, kiedy nauczymy się ikonografii, będziemy w stanie przejść do płynnej rozgrywki.


Podsumowanie Reavers of Midgard

Zastanawiałem się długo, czym Reavers of Midgard mnie urzekło najbardziej. Często po rozgrywce można stwierdzić „ta mechanika była świetna, ponieważ dawała takie i takie możliwości”. Tym razem wszystko zdawało się zlewać w jedną, kompletną, całość. Nawet dość trudno dokończyć zdanie „ta gra jest fajna, bo…”. Myślę jednak, że najbardziej mnie cieszy ta lekkość rozgrywki. Wkręciłem się tak, że gra minęła mi bardzo szybko. Do tego stopnia, że miałem bardzo często ochotę zagrać kolejną partię z rzędu. Jeżeli lubicie planszówki, które cieszą i nie rozgrzewają do czerwoności zwojów mózgowych – Reavers of Midgard jest dla Was!


Mocne Strony:

  • jak ktoś lubi kości, to polubi taką dawkę losowości,
  • lekkość rozgrywki,
  • wykonanie,
  • interakcja.

Słabe Strony:

  • słaby bonus akcji „werbunek łupieżców”,
  • kości dają dużo losowości.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Portal Games.

Portal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.