Recenzja #404 Kroniki Zbrodni: 1400

Widziałeś już gdzieś tę kobietę. Kojarzysz most, ucieczkę i ten jeden, wydawać by się mogło “magiczny” przedmiot. Przecież Twoje przeczucia nigdy nie kłamią! To muszą być dawne dzieje. A może jednak to coś, czemu można jeszcze zapobiec? Czy uda Ci się rozwikłać tę zagadkę?


Informacje o grze Kroniki Zbrodni: 1400

Autor gry: David Cicurel, Wojciech Grajkowski

Ilustracje: Barbara Gołębiewska, Mateusz Komada, Katarzyna Kosobucka, Mateusz Michalski

Wydawnictwo: Lucky Duck Games

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 60-90 minut

Wiek: 14+

Mechaniki w grze: kooperacja, storytelling



Kroniki Zbrodni: 1400 to kolejna odsłona wyśmienitej, detektywistycznej serii gier planszowych. Byliśmy już londyńskimi policjantami, prywatnymi detektywami w powojennym Los Angeles i grupką dzieciaków z tajemniczego miasteczka Maine. Tym razem twórca gry – David Cicurel we współpracy z Wojciechem Grajkowskim przenoszą nas do średniowiecza, gdzie jako rycerz w służbie króla- Abelard Lavel, wykorzystujemy swoje niezwykłe zdolności do rozwiązywania niewyjaśnionych zagadek. W przygodzie towarzyszyć nam będzie Perceval – pies, który potrafi rzucić inne światło na naszych podejrzanych. Otuchy doda nam również nasza rodzina, posiadająca wiedzę, której nie powstydziłoby się chyba nawet FBI. Prawda, że to brzmi jak idealny klimat gry detektywistycznej?


Przegląd elementów i zarys rozgrywki w Kroniki Zbrodni: 1400

Kroniki Zbrodni to kooperacyjna gra detektywistyczna, która bazuje na aplikacji dostępnej na smartfony. Ta, posłuży nam do skanowania kart i rozglądania się po lokacjach, czyli praktycznie do wszystkiego, co w grze będziemy robić. Za to, właśnie dzięki niej te same karty będą odgrywały inną rolę w kolejnych scenariuszach.

W pudełku znajdziecie klimatyczny zestaw kart, który bez wątpienia poruszy Wasze wyobraźnie. Grafiki zostały bardzo starannie wykonane, patrząc jednak przez pryzmat pierwszej części, przedstawione na nich postaci nie są aż tak bardzo dwulicowe. Podkreślam jednak, że jest to drobny szczegół.

Oprócz tego są tutaj karty przedmiotów, lokacje, przedstawione na dwustronnych planszetkach z miejscem na kolejnych świadków, oraz nowość – wskazówki. Te ostatnie przedstawiają sytuacje, które nasz dzielny bohater widział w swoich snach. Może być to coś, co się wydarzyło, lub dopiero ma się wydarzyć.

Początki śledztwa

Rozgrywkę zaczynamy od rozłożenia na środku stołu planszy, z miejscem na wykładane karty. Niestety tym razem nie otrzymujemy grubej tektury, jak to miało miejsce w pierwszej części. Za to zauważycie na pewno różnicę pod kątem funkcjonalnym. Oprócz miejsca na lokacje, które będziemy odkrywać i układać dookoła niej, jest tutaj miejsce na dwa typy kart- przedmioty, o których ktoś nam wspomniał, oraz takie, które zdobyliśmy. Ten prosty zabieg uchroni nas od pomyłek podczas śledztwa.

Następnie, po rozłożeniu planszy, wybieramy w aplikacji jeden z czterech dostępnych scenariuszy i rozpoczynamy rozgrywkę. Jeżeli gracie pierwszy raz można do tego doliczyć 5 minut na przeczytanie instrukcji i rozpocząć od pełnoprawnego, “piątego” scenariusza-tutorialu, który zaznajomi Was z zasadami. Nikt przy stole na pewno nie będzie narzekał na długie przygotowanie do rozgrywki.

Nasze śledztwo polega na tym, że po uruchomieniu aplikacji czytamy opis wydarzeń i wykładamy na stół wskazane przez nią karty postaci, przedmiotów czy lokalizacji. Następnie, przechodzimy między lokacjami, skanując ich kody QR i rozmawiamy ze świadkami wypytując ich o siebie czy o odnalezione przez nas przedmioty. Brzmi banalnie? Bo tak jest. Całe clue gry to scenariusze, które potrafią pochłonąć do reszty. Śledztwa, które prowadzimy, nie należą do najłatwiejszych. Przeniosą Was w sam środek akcji. Dodatkowo każde nasze pytanie to cenny czas, który może doprowadzić do kolejnych wydarzeń. To od Was zależy czy chcecie dowiedzieć się czegoś więcej? Czy ślepo pójść za tropem z obawy przed uciekającym czasem?

Co ciekawe, gra stawia przed nami wybory, które poruszają moralność. Przykładowo – ktoś coś ukrywa i to od Was zależy czy chcecie o tym powiedzieć wszystkim napotkanym osobom, czy może zachować dla siebie i trzymać na później jak zostaniecie postawieni pod ścianą.

Każdy Sherlock ma swojego Watsona

Na pomoc w śledztwie przychodzi nam pies i nasza rodzina. Psa możemy “poprosić” żeby coś dla nas wywęszył lub obserwować jak się zachowuje, kiedy będziemy w obecności jednego ze świadków. Nasza rodzina natomiast to kilku specjalistów z ogromem wiedzy o całym królestwie. Możemy ich spytać, czy np. nie słyszeli o jakimś cennym przedmiocie, lub poprosić, aby opowiedzieli nam kilka słów o osobie, która nas niepokoi. Jeżeli graliście w pierwszą część, to na pewno w tym momencie skojarzycie nasz zespół policjantów – i słusznie. To w dużej mierze ich odpowiednicy.

Kolejnym aspektem, który sprawia, że do aplikacji czasami trudno się dopchać są miejsca zbrodni lub innych ważnych zdarzeń. Kiedy znajdziemy się w jednym z nich, aplikacja da nam możliwość rozejrzenia się dookoła i poszukania śladów. W tym celu jedna z osób bierze smartfona, trzyma go przed sobą i dosłownie – rozgląda się po pomieszczeniu, zwracając uwagę na coś, co się rzuca w oczy. Widzisz ślady krwi? Szybko zgłoś to pozostałym graczom. Będą musieli odnaleźć kartę pasującą do Twoich spostrzeżeń. Inni gracze w tym momencie mogą rzucać do Ciebie pytania o to czy na miejscu są ostre narzędzia lub ślady butów itd. Po tym, jak rozejrzysz się po pomieszczeniu, będziecie skanować wszystkie tropy, a aplikacja Wam powie, co dokładnie znaleźliście. Oczywiście najwygodniej, gdyby każdy rozejrzał się po miejscu zbrodni – pamiętajcie jednak, że czas ucieka.

Gra kończy się w momencie, kiedy śledztwo zostanie przez nas rozwiązane lub w różnych okolicznościach – przegramy. Jeżeli jesteśmy przekonani, że poznaliśmy prawdę, idziemy do naszego klienta i odpowiadamy na szereg pytań, tak żeby zobaczyć, czy zdobyliśmy odpowiednie informacje aby zakończyć śledztwo.


Recenzja gry Kroniki Zbrodni: 1400

Kroniki Zbrodni: 1400, jak i poprzednie wersje, to gry planszowe, które bez wątpienia polecam każdemu, kto nie ma nic przeciwko kooperacji. Dla mnie jest to absolutny must-have. Możecie zagrać sami, z rodziną, z grupą znajomych “świeżaków” czy też wyjadaczy ciężkich euro. Każdy będzie miał satysfakcję z rozgrywki.

Tytuł jest lekki, ale tylko pod kątem zasad. Można powiedzieć, że praktycznie jest ich pozbawiony – siadacie, rozkładacie grę i możecie rozpoczynać. Poziom skomplikowania rośnie jednak wraz z poznawanymi postaciami. Wielowątkowość scenariuszy jest bardzo przyjemna i na pewno nie raz będziecie podejrzewać niewinne osoby.

Jeżeli kojarzycie taki motyw podczas oglądania filmu kryminalnego, że pokazana jest pierwszy raz scena, kto jest “tym złym” i wtedy łapiecie się za głowę, biadoląc, że “o nie, a tak bardzo lubiłem tę postać” to tutaj też są takie momenty. Mamy ogromną satysfakcję z rzucenia komuś w twarz śladami z miejsca zbrodni czy przekazania informacji, o której nikt nie powinien się dowiedzieć. Imersja jest tutaj ogromna.

Od przybytku głowa nie boli

Jeśli chodzi o regrywalność Kronik Zbrodni, to nie stanowi ona głównej zalety gry. Przechodzicie 4 scenariusze i znacie już ich rozwiązanie. Dodatkowo zapewne będzie możliwość tworzenia własnych scenariuszy i pobierania fanowskich, gdyż Lucky Duck Games udostępnia aplikację do ich tworzenia oraz pokazuje, w jaki sposób ją obsługiwać. Mimo wszystko stosunek ceny do liczby scenariuszy jest zadowalający. Dostajemy bowiem 4 klimatyczne, detektywistyczne wieczory ze znajomymi. Uważam, że to rozsądny przelicznik.

Skalowanie rozgrywki zależy jedynie od naszego zespołu. Jeżeli wszyscy gracze będą aktywnie uczestniczyć w zabawie, to jesteśmy w stanie zagrać bez większych problemów w 5 osób. Jak ktoś uważa się za Sherlocka Holmesa, to może podjąć się rozgrywki solo. W każdym setupie gra przynosi wiele frajdy.

Jedną z wielu zalet gry jest brak cooldownu. Nie ma tutaj mowy o oczekiwaniu na swoją kolej. Każdy ma swoją kartkę z notatkami i stara się łączyć fakty w tym samym czasie. Niektórzy rozrysowują sobie mapy myśli, inni zapisują prawie każde powiedziane słowo, a jeszcze inni po prostu wolą usiąść, posłuchać i wtrącać od czasu do czasu swoje 3 grosze.

Czas rozgrywki zależy głównie od nas i od tego, jak szybko będziemy podejmować decyzje. U nas pudełkowe 60-90 minut zmienia się zwykle w
2-3 godziny. Wynika to z tego, że lubimy snuć przeróżne teorie spiskowe, obgadywać świadków i ostatecznie dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Próg wejścia Kronik Zbrodni 1400 zależy głównie od poruszanej tematyki, ponieważ pod kątem trudności nadaje się praktycznie dla każdego. Gra polecana jest od 14 roku życia. Niektóre wątki są po prostu nieodpowiednie dla młodszych graczy.

Ale to już było?

Jeżeli spodziewacie się, że Kroniki Zbrodni: 1400 to po prostu zestaw kolejnych scenariuszy i kart to na pewno zaskoczy Was to, że twórcy poprawili kilka elementów w stosunku do pierwowzoru:

  • W pierwszej części zdarzało się nam utknąć w momentach, w których znaliśmy odpowiedź, ale nie wiedzieliśmy jaką kartę zeskanować. Tutaj ten element jest korygowany trochę przez naszego kompana – Percevala i przez naszą szaloną rodzinkę.
  • Intuicji dodają również wspomnienia, którymi kieruje się nasza postać. Obawiałem się, że będzie to spoilować rozgrywkę, lecz okazało się, że to tylko upłynnia szybkość podejmowania decyzji. Dzięki temu nie utkniecie na długo w martwym punkcie.
  • Kolejna sprawa to porządek z itemami. Wszystko, co zdobywamy, kładziemy w odpowiednich miejscach na planszy. Nie musimy się przez to zastanawiać nad tym, czy powinniśmy zeskanować daną kartę, czy już wyczerpaliśmy temat. Mała zmiana a cieszy.
  • Widoczną poprawę możemy zauważyć przy rozglądaniu się po pomieszczeniach. Przedmioty, które musimy zauważyć, są lepiej widoczne. Nie obawiajcie się jednak, że wszystko to sprawia, że gra teraz nie rzuca nam wyzwań. Po prostu mechanika, która już była bardzo dobra, została udoskonalona.

Podsumowanie – Kroniki Zbrodni: 1400

Pierwsza część Kronik Zbrodni zauroczyła mnie do granic możliwości. Do dziś pamiętam scenariusze, w których nic nie szło po naszej myśli. Za to ten przenikliwy klimat, afery, gonitwa z czasem – chyba żadna gra nie dostarcza mi tylu emocji. Z niecierpliwością czekałem na kolejne części i nie zawiodłem się. Przeniesienie akcji do średniowiecza to strzał w dziesiątkę. Fani nie będą zawiedzeni, a pozostali gracze, jeżeli jeszcze nie próbowali -nie ma na co czekać!


Mocne strony:

  • klimat!
  • nowe mechaniki,
  • nieprzewidywalne scenariusze,
  • poprawiona funkcjonalność.

Słabe strony:

  • jakość planszy słabsza niż w pierwszej części,
  • póki co tylko 4 scenariusze.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Lucky Duck Games. Bardzo dziękujemy!

Leave a Reply