Recenzja #282 Everdell: Pearlbrook (Perłowy Potok)

Everdell to gra, która w ostatnim czasie zyskała najwięcej uznania w naszej kolekcji. Po ponad roku grania i wielu partiach na liczniku gra wskoczyła do top 5, być może nawet top 3, gdyby to głębiej przemyśleć. Nie dziwi więc fakt, że jesteśmy złaknieni dodatków. Bez namysłu kupiliśmy więc Pearlbrook. Teraz gdy jesteśmy już po kilku partiach, możemy się z Wami podzielić naszymi przemyśleniami, po kontakcie z nowo odkrytą cywilizacją.


Informacje o grze

Autor gry: James A. Wilson

Ilustracje: Andrew Bosley, Dann May

Wydawnictwo: Starling Games

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 40-80 minut

Wiek: 13+

Mechaniki w grze: Card Drafting, Hand Management, Set Collection, Worker Placement


Co nowego?

Everdell: Pearlbrook nie zaskoczy Was pod względem wykonania. Podobnie jak wersja podstawowa, również i dodatek trafił do naszej kolekcji jako Collectors Edition. W solidnym pudle znajdziecie niedużą planszę, dzięki której rozszerzycie Waszą krainę od zachodu. Przedstawia ona rzekę skrywającą w sobie tajemniczą cywilizację.

W każdej rozgrywce będą ją reprezentować 4 karty. Dwóch obywateli oraz dwie lokacje. Są one umieszczane na odpowiednich miejscach rzeki rewersem do góry. Aby je odkryć, należy skontaktować się z podwodną krainą przy pomocy naszego żabiego ambasadora. To nowy meepel, dodany dla dawnych i nowych rodzajów pionków graczy. Aby wysłać go na pole przypisane do danej karty, musicie najpierw spełnić warunek posiadania odpowiedniej liczby kart danego rodzaju w swoim mieście.

Pomyślicie – po co tyle zachodu? Będziecie robić to dla pereł! To nowy surowiec wprowadzony do świata Everdell. Przedstawiony w postaci ślicznych srebrzystych kulek, lekko spłaszczonych celem uniknięcia zbędnego ich przemieszczania się podczas gry. Pionier, który jako pierwszy odkryje daną kartę, otrzymuje jeden klejnot nagrody.

Może też zdobyć kolejny, jeśli chce i może skorzystać ze zdolności kart. Będą one oferowały nam perły w zamian za surowce, odrzucenie dowolnych kart czy jakiegoś ich konkretnego typu. Jeśli nie możecie odkryć czy skorzystać z podwodnych kart, macie możliwość wysłać swoją żabę na brzeg, gdzie za pewną liczbę surowców oraz kart otrzyma błyskotkę.

Zdobycie nowego zasobu nie jest bułką z masłem, domyślacie się więc zapewne, że jest on bardzo wartościowy. Sam w sobie da wam 2 punkty zwycięstwa na koniec gry, jednak zdecydowanie lepiej wykorzystać go w trakcie rozgrywki! Do czego? Na przykład do opłacenia kosztu kart ozdób. Ta nowość daje Wam natychmiastowy bonus oraz dodatkowy sposób punktowania na koniec gry. Nie wlicza się do limitu miasta, a koszt jej wyłożenia to jedna perła. Czasami zdolności tych dekoracji mogą być bardzo pomocne.

Być może będziecie jednak oszczędzać na budowę monumentów. To tekturowe budynki, które upiększą Wasze miasto. Zastępują w grze wydarzenia podstawowe, dlatego też w pudełku znajdziecie papierowe nakładki do ułożenia na rzece planszy głównej. Elementy wykonano bardzo dobrze i jeśli odpowiednio dopasujecie ilustrację, całość będzie spójna. Teraz będziecie wiedzieć ile zasobów, musicie odłożyć, aby móc pozyskać odpowiedni budynek. Oczywiście oprócz zazdrości sąsiednich miast, przyniesie on sporą liczbę punktów na koniec gry (10/15/20/25).

Jeśli jesteśmy już przy tekturowych elementach 3D, to koniecznie wspomnieć trzeba o drogowskazach. W zasadzie to “akcjowskazach”, ponieważ kładziemy je na czerwonych kartach, z których korzystać mogą też inni gracze. Jeśli pole w naszym mieście jest jeszcze dostępne, znak wskazuje słowo “Open”, w przeciwnym razie będzie opisany jako “Closed”. Teraz już nie zataicie przed nikim, że właśnie wybudowaliście karczmę!

Wspominałem już o części nowych kart, dodatek ubogaca jednak także to, co już znamy z Everdell. Dołączymy więc nowe budynki i postaci do głównej talii, będziemy starali się spełnić wymogi świeżych wydarzeń specjalnych oraz skorzystamy z nieodkrytych dotąd leśnych lokacji. Nowe karty zintegrują jeszcze bardziej podstawową grę z nowymi elementami.

Na koniec dodam, że oprócz żabich wysłanników, czekają na Was również nowe pionki graczy. Będziecie mogli zostać wydrami, krukami, dziobakami lub aksolotlami. Figurki te prezentują się świetnie, podobnie jak cały dodatek. Wszystko jest ze sobą spójne i kontynuuje cudowne wrażenia estetyczne z podstawowej wersji gry.

Nasze oczy ponownie zostały rozpieszczone, jednak czy tak samo poczuje się nasz umysł? To trudne pytanie, na które mam nadzieję, odpowiecie sobie po części sami, czytając dalsze przemyślenia.


Wrażenia

Everdell to gra, w której zakochałem się bez pamięci. Moje oczekiwania wobec rozszerzenia były więc bardzo duże. Muszę więc szczerze przyznać, że po pierwszej rozgrywce poczułem rozczarowanie. Czuć było różnice, aczkolwiek nie były one tak silne, jak się spodziewałem.

Monumenty, karty podwodnej cywilizacji i perły nie były wykorzystywane aż tak często. Nie przeniesiono na nie akcentu w znaczący sposób. To elementy dodatkowe, z których możemy skorzystać, w żadnym razie nie musimy. Szybko jednak się polubiliśmy. Z częścią nowości bardziej, z niektórymi nieco mniej. Zacznijmy może od tych pierwszych.

Najbardziej pozytywnie odbieram karty ozdób. Ich działania natychmiastowe potrafią być bardzo przydatne. Na początku sprawiały wrażenie lekko nierównych, jednak czas pokazał, że wszystkie mogą być pomocne. Ich druga składowa to w zasadzie dodatkowa karta wydarzenia punktująca za np. określony rodzaj kart w mieście. Więcej możliwości zdobywania punktów zawsze mi się podoba.

Całkiem przyjemnie gra się także z podwodnymi lokacjami i mieszkańcami. Możliwość korzystania z konkretnego pola z kartą wymaga od nas określonych kart w mieście, co zastępuje nam poniekąd wydarzenia podstawowe. Wymiana surowców i/lub kart na perły też działa fajnie, aczkolwiek nie jest to z reguły proces łatwy. W końcu surowce w Everdell to produkt bardzo deficytowy. W tym miejscu trzeba wspomnieć o drobnym mankamencie, którym są rewersy lokacji i obywateli.

Otóż oba rodzaje kart różnią się od siebie odcieniem rewersu. Dzięki temu możemy poznać, który z nich leży na każdym z pól. W teorii możemy więc określić, w jaki sposób będzie można zdobyć drugą perłę (odrzucając konkretne karty lub płacąc surowce i monety). W praktyce jednak, z uwagi na konieczność spełnienia wymogów posiadania odpowiednich kart w mieście oraz różnorodność nowych kart, wiedza ta nie jest zbyt użyteczna. Koniec końców i tak potrzebujemy szczęścia.

Najbardziej cieszy mnie mocniejsze wykorzystanie kart jako “środka płatniczego”. W każdej partii zdecydowanie większa ich liczba przewijała się przez moje ręce. Rzadziej zdarzała się także sytuacja, w której ktoś nie mógł dobrać kart z uwagi na limit ręki. Lepszy obieg kart to trochę mniej losowości, a to zawsze jest w cenie. Nowe karty i wydarzenia są idealnie dopasowane do podstawowej talii, zwiększając wykorzystanie nowego modułu.

W zasadzie jedyny element, który nie do końca przypadł mi do gustu to monumenty. Są wysoko punktowane, przez co zawsze kuszą, jednak aby je zdobyć, trzeba sporą część partii poświęcić na odpowiednie zbieractwo. Oczywiście na droższe punktujące karty też musimy oszczędzać dobra, jednak tutaj dochodzi jeszcze konieczność zebrania pereł i kart do odrzucenia. Starając się na to spojrzeć obiektywnie, nie mogę stwierdzić, że to zły element. Osobiście jednak cenię w Everdell rozbudowywanie swojego silniczka i jak najlepsze łączenie kart ze sobą. W tym wypadku zbieranie surowców nie pasuje do moich preferencji.

Tym co po czasie doceniłem najbardziej jest balans. Wszystko jest tu świetnie wyważone. Oczywiście karty są mocniejsze i słabsze co odzwierciedla ich koszt, ale w końcowym rozrachunku każda może okazać się cenna. Możliwych do obrania strategii jest wiele, dodatek zaś dodał ich po prostu więcej, nie umniejszając tym których już doświadczyliśmy.


Podsumowanie

Everdell: Pearlbrook to koniec końców udany dodatek. Nie ma w nim rewolucji, ale daje poczuć powiew świeżości, zwiększając różnorodność. Pomimo początkowych wątpliwości nie żałuję dokonanego zakupu. Mam jednak nadzieję, że kolejne zapowiedziane rozszerzenia wprowadzą do gry więcej, zachowując przy tym świetny balans Pearlbrook. Polecam wszystkim miłośnikom budowania leśnej osady!


Mocne strony:

  • Ponownie świetne wykonanie,
  • ciekawe nowe elementy,
  • świetne zgranie dodatku z podstawką,
  • wyśmienity balans.

Słabe strony:

  • Nieco inne odcienie kart lokacji i obywateli podwodnego królestwa.

Przydatne linki:

Dodatek w polskiej wersji językowej kupisz najtaniej tutaj (przedsprzedaż)

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Gra pochodzi z naszych własnych zasobów! To był świetny wybór!

Leave a Reply