Recenzja #232 Dolina Królików

Kic, Kic, Kic…słyszycie to? Właśnie kica do nas świetna gra dla dzieci! Wprowadźcie do swoich domków króliczą rodzinę, zbierajcie marchewki, kapusty oraz chabry i bawcie się wspaniale w Dolinie Królików! A kiedy dzieci pójdą spać, zagrajcie jeszcze raz, gdyż ta gra naprawdę wciąga…


Informacje o grze

Autor gry: Anna Sobich-Kamińska

Ilustracje: Justyna Hołubowska-Chrząszczak

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 30-60 minut

Wiek: 6+

Mechaniki w grze: Dice Rolling, Set Collection, Worker Placement


“Wczesną wiosną, kiedy trawy mienią się w słońcu soczystą zielenią, kwitną pierwiosnki i przylaszczki, królicze rodziny wychodzą ze swoich norek. W dolinie wiele się dzieje. Babcia Szarusia piecze marchewkowe babeczki, mama Łatka rozwiesza pranie, a małe króliczki bawią się na wzgórzu. Pan Ostrożeń przygotowuje urodzinowe przyjęcie dla Koniczynki, a państwo Kicalscy szykują się na wycieczkę. Zajrzyj przez okienka do uroczych norek i zobacz, co się dzieje w króliczej dolinie. Im więcej królików w dolinie, tym weselej! Zdobywaj punkty za stworzone rodziny i wykonane misje. Aby wygrać, wykaż się umiejętnościami logicznego myślenia oraz dobrego planowania.”

Dolina Królików to gra, która budzi emocje już od pierwszych chwil ukazania się jej zapowiedzi. Piękna, nastrojowa grafika przedstawiająca królicze norki oraz ich mieszkańców, od razu przyciąga wzrok i zachęca do sprawdzenia zawartości pudełka. Autorką ilustracji jest Justyna Hołubowska-Chrząszczak, ilustratorka i projektantka graficzna. Jej obrazy przywodzą mi na myśl kolorowe, bajkowe światy, przypominające trochę te, które znamy z kart Dixit.

Dolina Królików wygląda wprost cudownie, grafiki są bardzo dopracowane i szczegółowe, gra jest naprawdę przepiękna i chociaż jest to pozycja skierowana głównie do dzieci, wcale nie jest infantylna. Grę stworzyła Anna Sobich-Kamińska, autorka bardzo lubianych przez dzieci tytułów. Same jesteśmy dumnymi posiadaczkami kilku z nich, takich jak na przykład Odkrywcy: Amazonia, Misia i jej mali pacjenci czy Podwodne Królestwo. Dziewczynki bardzo lubią w nie grać, ja również. Mają po prostu w sobie to coś, co sprawia, że chce się do nich wracać. Czy Dolina Królików również jest taką pozycją? Zapraszamy do zapoznania się z recenzją.


Przegląd elementów gry

Zawartość pudełka z grą Dolina Królików

Pudełko z grą prezentuje się wprost wspaniale. I to nie tylko na okładce, ale również po bokach i na odwrocie. To gra, którą aż chce się trzymać w rękach…  Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się mnóstwo kolorowych elementów. W skład gry wchodzą: 51 kart królików, 16 kart domków, 9 kart lasu, 4 karty pomocy, znacznik pierwszego gracza, plansza ogródka, znacznik rundy, 8 znaczników pozycji, 9 kości, 12 znaczników graczy, 60 żetonów surowców oraz instrukcja. Muszę przyznać, że liczba elementów jak na grę dla dzieci jest zadziwiająca. Przypomina dużo bardziej skomplikowane pozycje dla starszych graczy.

Zacznijmy od przyjrzenia się kartom z króliczkami, ponieważ ich zbieranie stanowi główny cel naszej gry. Karty są dość duże i cienkie, każda z nich jest opatrzona grafiką słodkiego, małego bądź dużego królika. Zwierzaki różnią się nie tylko wielkością, ale również umaszczeniem i dodatkami. Niektóre posiadają wstążeczki, inne kubraczki, a jeszcze inne fartuszki. Są cudowne!

Ten leśny klimat…ach!

Następne karty, z których będziemy korzystać podczas gry to domki oraz las. Są one mniejszego formatu niż te z króliczkami, ale równie piękne. Z jeden strony zawierają grafikę, a z drugiej opis zadania, za które otrzymamy dodatkowe punkty na koniec gry.

Teraz coś, co wzbudziło największe emocje u moich dzieci… Żetony surowców! Zbieranie marchewek, chabrów i kapusty dostarcza najmłodszym mnóstwa emocji. Dobrze, że autorka gry wprowadziła ograniczenia w ich posiadaniu, inaczej wszystkie żetony zostałyby wyzbierane już po pierwszych rundach. Żetony zostały wydrukowane z dość cienkiej tektury, ale są dobrej jakości i myślę, że wytrzymają natarcie dzieci (szkoda, że z takim zapałem nie zbierają prawdziwej kapusty i marchewek z talerzy…). Kolejnym bardzo ważnym elementem gry jest plansza ogródka. To tutaj będziemy pozyskiwać nasze surowce. Nie muszę chyba wspominać, że plansza jest piękna i wygląda niezmiernie apetycznie…

Znaczniki graczy również robią bardzo dobre wrażenie. Wybierane przez nas króliczki będziemy oznaczać kwiatkami. Do wyboru mamy 4 kolory: żółty, pomarańczowy, różowy i czerwony. Szkoda, że któryś z dwóch ostatnich nie ma ciemniejszego odcienia, ponieważ są do siebie bardzo podobne i łatwo o pomyłkę.

Kości których będziemy używać podczas gry w Dolinę Królików występują w trzech wariantach kolorystycznych odpowiadającym naszym surowcom. Niebieski to chabry, zielony to kapusta, a pomarańczowy to marchewka.  Bardzo podoba mi się to, że kości mają powycinane, a nie namalowane oczka. Z pewnością przedłuży to ich trwałość przy częstym przerzucaniu.

Mała pomoc dla graczy

W grze wykorzystamy także kartę pomocy (po jednej dla każdego gracza), która przyda nam się jako szybkie przypomnienie zasad dobierania królików, znacznik rundy, znaczniki pozycji oraz sympatycznego królika pierwszego gracza.

Instrukcja dołączona do gry przedstawia wszystko po kolei, ale musimy się w nią porządnie wczytać, żeby zrozumieć wszystkie zasady gry. Myślę, że nawet młodsi gracze umiejący już samodzielnie czytać będą potrzebowali pomocy rodziców przy pierwszej rozgrywce. Na szczęście po zagraniu wszystko staje się jasne i już kolejne gry będą przebiegały sprawie i bez potrzeby zaglądania do zasad.


Zasady gry

Zaczynamy od przygotowania gry! Najpierw należy posegregować surowce i ułożyć je na właściwych polach na planszy. Umieszczamy też na niej żeton Rundy, który będziemy przesuwać w rozgrywce 2 -osobowej 8 razy, a w rozgrywce dla 3 i 4 osób – 9 razy.  W pobliżu ogródka rozkładamy znaczniki pozycji. To będą miejsca króliczków, które będzie można przydzielać do naszych norek. Z pozostałych kart Królików układamy zakryty stos. Teraz czas na przydzielenie kart Lasu i Domków. Każdy gracz musi mieć 1 kartę lasu (wybiera ją z 2 otrzymanych) i 3 albo 4 karty Domków (w zależności od liczby grających osób). Można grać w odkryte bądź zakryte karty. Rozdajemy również po 1 karty Pomocy i po 3 znaczniki (kwiatki) gracza.

Celem gry jest uzyskanie jak największej liczby Punktów Zwycięstwa. Zdobywamy je za wykonanie zadań z kart i za nasze rodziny królików. Im większa rodzinka, tym na koniec gry otrzymamy więcej punktów!

Każda runda składa się z 3 faz:

  1. Wybór kości.
  2. Zdobycie królika.
  3. Odrzucenie surowców, których mamy nadmierną liczbę.
Dwie drogi zdobycia królika

Pierwsza faza polega na rzuceniu kośćmi przez pierwszego gracza i wybraniu przez niego preferowanej kości. Następną kość wybierają kolejni gracze. Jeśli gra 2 graczy, każdy będzie wybierał 3 kości, a jeśli 3 albo 4 to każdy dostanie po 2 kostki. Za wybraną kość można „kupić” natychmiast małego królika albo zarezerwować dużego (przez położenie na nim jednej kości i znacznika). Kostki można również wymienić na surowce, na przykład niebieska kość z 3 oczkami umożliwi nam pobranie z ogródka 3 chabrów.

Surowce będą nam służyły do modyfikowania kości. 2 identyczne surowce umożliwią nam „zmianę” koloru kości (Anastazja stwierdziła, że to takie „barwniki” i jeśli dorzuci 2 marchewki do niebieskiej albo zielonej kości to ufarbuje ją na pomarańczowo i analogicznie chabry farbują na niebiesko a kapusty na zielono). 2 różne surowce pozwolą nam na dodanie bądź odjęcie oczka od kostki. Bardzo podoba mi się ta mechanika, gdyż wymaga myślenia i analizowania sytuacji w grze. Po zakończeniu wyboru kostek pierwszy gracz może dodatkowo jedną wybrać i wykorzystać jej kolor (gracze otrzymują wtedy odpowiadający jej surowiec) albo liczbę oczek (co pozwala na zamianę 1 Karty Królika).

Duży i mały królik

Teraz czas na zdobywanie królików. Mamy do wyboru małe i duże zwierzaki (bez podziału na płeć). Niektóre można zdobyć na dwa sposoby, na przykład albo za kolor, albo za wartość kości. Nie ma tu konkretnego schematu i każdy królik ma inne wymagania. Kiedy królik zadomowi się już w nowej norce nie można go „przeprowadzać” do innej! I teraz coś, co w tej grze uwielbiam… genetyka! Nie można przydzielać królików jakkolwiek, musimy wziąć pod uwagę ich umaszczenie. Zasady dobierania królików, znajdziemy w specjalnej tabelce i karcie pomocy. Nie możemy na przykład dwóm brązowym dorosłym królikom wprowadzić łaciatego bądź białego malucha. Adopcja nie wchodzi tu w grę. Nie możemy stworzyć też rodziny z 3 dorosłych królików (hmm…). W norce może być albo parka dorosłych zwierzaków, albo samotny rodzic.

Trochę genetyki…. możliwe ubarwienia królików w rodzinach

Czasem zdarza się, że mamy królika, który nie pasuje do naszych domków. Staje się tak zwanym Włóczykijem (i według Anastazji musi sobie rozbić namiot w ogródku). Możemy dobrać kartę domku i spróbować go tam umieścić, możemy zebrać też drugiego Włóczykija i wymienić obie karty na pasującego nam zwierzaka.

mniam!

Ostatnia faza gry to odrzucenie surowców. Możemy mieć tylko po 2 surowce danego typu. Czyli musimy pożegnać wszystkie nadprogramowe marchewki, kapusty i chabry (dziewczyny uznały, że służą one do karmienia królików). Grę kończymy podliczeniem punktów. Oczywiście to świetny matematyczny trening dla dziecka!


Recenzja

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że może istnieć taka gra już dla 6-latków. Dolina Królików uczy logicznego myślenia, planowania i strategii. Zasady są na tyle proste, że ograne dziecko bez problemu zagra w tę grę z wielką przyjemnością. To taki ukłon dla dzieci, które chciałaby już zagrać w poważniejsze gry, a nie dają jeszcze rady ze skomplikowanym liczeniem i czytaniem. Liczyć właściwie trzeba tylko punkty na koniec gry, co moim zdaniem jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bo dzieci trenują matematykę, jednocześnie podczas gry nie mają jej w takiej ilości, że robi się dla nich męcząca.

Jako mikrobiolog jestem zachwycona również wątkiem genetycznym w grze. Dobieranie królików do rodzin pod względem kolorystycznym to bardzo dobry pomysł! Jest to pierwsza gra dla dzieci (dla dorosłych zresztą również), w której spotkałam się z genetyką i jej wpływem na grę. Teraz już wiem jak wyjaśnić dzieciom dziedziczenie – na króliczkach z Doliny Królików! Wiek 6+ wydaje mi się dobrze określony, chociaż dla niektórych dzieci gra będzie dość trudna i będzie wymagała pomocy rodziców. Czas przeznaczony na jedną rozgrywkę (nam partia zajmuje około godziny) może być niezłym treningiem koncentracji dla dziecka w tym wieku.

Marcheweczka

Dolina Królików skaluje się dobrze i na dwie i na więcej osób. Przy czterech osobach powstało nam małe zamieszanie z kośćmi, trudniej było nam dobierać potrzebne do rodzinek króliczki, ale zabawa była świetna. W grze nie mamy bezpośredniej interakcji z innymi graczami, nie szkodzimy sobie nawzajem, każdy gra „na siebie” i dobiera pasujące zwierzaki do swoich norek. Rozłożone elementy Doliny Królików zajmują dużo miejsca już przy rozgrywce w dwie osoby. Przy pełnym składzie będziemy potrzebowali dość sporego stołu, żeby się ze wszystkim zmieścić.

Znacznik gracza rozpoczynającego

Młodszym dzieciom sprawia trudność pamiętania o głównym celu gry. Ja musiałam co jakiś czas przypominać dziewczynom jaką mają „nadrzędną” kartę i co muszą robić, aby spełnić jej wymagania. Bardzo dobrym pomysłem było oznaczenie kart obrazkiem do tekstu. Dzieci, które nie czytają jeszcze sprawnie, bez problemu wiedziały, w którym domku mają zamieszkać jakie króliczki.

Dolina Królików jest bardzo regrywalna, do dyspozycji mamy sporo kart domków i dużo królików, które można do nich przydzielać na wiele różnych sposobów. Losowość nie jest tu zbyt odczuwalna, ponieważ niwelują ją surowce, którymi możemy modyfikować wyniki na kościach. U nas właściwie w każdej rundzie udawało się zdobyć przynajmniej jednego króliczka, a często nawet dwa czy trzy, co sprawiało dzieciom ogromną satysfakcję.

Jesienne rewersy kart Królików

Bardzo podoba mi się klimat Doliny Królików. Przypomina mi trochę miasteczko Shire, w którym mieszkali Hobbici. Możemy się poczuć jakbyśmy osobiście byli w tym pięknym miejscu i mogli zarządzać króliczymi norkami. Piękne ilustracje to ogromny plus tej gry, tak samo, jak żetony, obok których żadne dziecko (i królik) nie przejdzie obojętnie.

Podsumowanie

Jeśli macie dość banalnych gier dla dzieci i szukacie czegoś bardziej ambitnego, to Dolina Królików będzie idealnym wyborem. Świetne odwzorowanie klimatu, złożona rozgrywka zmuszająca do myślenia i piękna oprawa graficzna. Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z planszówkami, ta gra może was trochę przerazić, ale zapewniam, że po pierwszej rozgrywce zasady staną się jasne. Dolina Królików skradła moje serce i bardzo często to ja namawiam dzieci do rozegrania kolejnej partii. Na szczęście gra podoba im się równie mocno, jak mnie więc już wiem, jak będziemy spędzać długie jesienne i zimowe wieczory…  Bardzo polecam!


Mocne strony:

  • przepiękne ilustracje,
  • dobrze odczuwalny klimat,
  • ciekawa mechanika,
  • ambitna pozycja dla dzieci,
  • aspekt edukacyjny,
  • wciągająca!

Słabe strony:

  • brak!

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Zielona Sowa. Bardzo dziękujemy!

2 thoughts on “Recenzja #232 Dolina Królików”

  1. Hej, a jak instrukcja i zasady gry? Sprawiły wam problem w zrozumieniu? Myślicie, że nowa osoba zaczynająca zabawę z planszówkami spokojnie ogarnie zabawę i czy 6 letnie dziecko grę ogarnie? Świetny tekst swoją drogą 🙂

    1. Instrukcja i zasady gry nie są zbyt skomplikowane, osoba zaczynająca przygodę z planszówkami spokojnie powinna dać radę 🙂 A co do wieku dziecka – to zależy od 6-latka, niektóre spokojnie dadzą radę, dla innych gra może być jeszcze zbyt trudna (i długa), ale warto spróbować!

Leave a Reply