Recenzja #192 Wysokie Napięcie – wersja doładowana

Ostatnio co jakiś czas pojawiają się nowe wersje znanych tytułów. Tym razem ten sam los spotkał Wysokie Napięcie. Jakie to zmiany i czy na lepsze dowiecie się za kilka chwil.


Informacje o grze

Autor gry: Friedemann Friese

Ilustracje: Antonio Dessi, Lars-Arne “Maura” Kalusky, Prapach Lapamnuaysap, Harald Lieske

Wydawnictwo: Lacereta

Liczba graczy: 2-6

Czas gry: 120 minut

Wiek: 12+

Mechaniki w grze: Auction/Bidding, Route/Network Building


Elementy i co nowego dołożono

Komponenty gry częściowo przeżyły pewien lifting, ale zapewne wielu z Was liczyło na więcej. To, co się nie zmieniło to styl graficzny całości. Nadal jest kolorowo, aczkolwiek ciągle surowo. Mnie taki wygląd jak najbardziej odpowiada, ale z łatwością znajdziecie opinie zgoła odmienne, które także są jak najbardziej zrozumiałe. W kontekście graficznym słowo specyficzne pasuje idealnie.

Pod tą samą okładką traficie na dwustronną planszę zawierającą niezmienione w większości elementy. Na torze surowców pojawiły się gwiazdki informujące o tym, jak daleko dokładamy surowce podczas przygotowania do gry oraz skład węgla charakterystyczny dla planszy USA. Tor kolejności doczekał się swojego klona tuż pod spodem, dzięki czemu łatwiej będzie Wam śledzić, kto wykonał już swoją akcję w danej fazie. Wygospodarowano również miejsce dla kolejnej nowości, którą jest karta informująca o sposobie dokładania surowców na rynek w zależności od etapu gry. Każdy skład osobowy posiada własną kartę, dzięki czemu informacja jest czytelna i ogranicza sięganie do instrukcji.

Poza wspomnianymi kartami odświeżono także te, które przypominają graczom o wysokości dochodu i przebiegu rundy. Grafiki na kartach elektrowni zyskały drobne poprawki, które z reguły zauważycie po lepszym przyjrzeniu się. Najszybciej wyłapiecie inną ikonę „domków”, a tuż po tym zmieniony kształt symbolu węgla. Ciężko jednak stwierdzić, że zostały one odświeżone. Ci, których nie przekonywał styl ilustracji, zapewne pozostaną rozczarowani.

Niezmienne pozostały drewniane domki oraz papierowe banknoty. Odświeżenia doczekały się zaś znaczniki surowców. Kolor ten sam, jednak teraz kształt odpowiada rodzajowi paliwa. Dołożono też cztery drobne elementy, które przydadzą się do lepszej organizacji podczas partii. Mamy więc dwa patyczki, które pozwolą nam oznaczyć na torze wielkości sieci, kiedy przejdziemy do drugiego etapu oraz zakończymy grę. Znacznik w kształcie jedynki przypomni, czy na którąś elektrownię, będzie w tej rundzie udzielona zniżka. Młotek aukcyjny powinien wskazywać elektrownię wskazaną do licytacji i jest to chyba najmniej potrzebny gadżet.

Poza tym zostaje już tylko instrukcja, w której znajdziecie kilka drobnych nowości. Sama w sobie wydaje się lepiej ułożona, dzięki czemu czytało mi się ją łatwiej niż jej poprzedniczkę.


Zarys zasad i zmian mechanicznych

Na początek w kilku zdaniach przybliżę Wam mechanikę gry. Naszym zadaniem będzie doprowadzenie energii elektrycznej do jak największej liczby miast. Aby to zrobić, będziemy potrzebować elektrowni. Możemy zakupić je z rynku podczas licytacji. Pierwszy gracz wyznacza obiekt, dając początkową stawkę, następnie, jak to podczas aukcji, każdy ma szansę go przebić. Najwyższa oferta wygrywa.

W tej fazie każdy może zdobyć tylko jedną elektrownię. Na jej karcie znajdziecie informacje, jaką ilość i jakiego rodzaju paliwa potrzebuje ona do uruchomienia i zasilenia wskazanej liczby miast. Zakup paliwa to kolejna faza gry. Jest ono obecne na rynku paliw, czyli torze podzielonym na kilka sekcji. W każdej z nich występować będą surowce we wskazanej cenie. Gracze dokonują zakupów w odwrotnej kolejności, tak więc bycie pierwszym może spowodować, że w tej fazie przyjdzie nam zapłacić znacznie więcej.

Podobnie jak w kolejnej części rundy, podczas której rozbudowujemy swoją sieć. W tym celu stawiamy transformatory w kolejnych miastach. Koszt ich budowy to suma opłaty przyłączeniowej do sieci, wskazana na rurach ciągnących się między miastami oraz cena budowy transformatora w mieście (10,15 lub 20).

Na koniec przejdziemy do momentu, którym uruchomimy produkcję, spalimy paliwa i wygenerujemy dochód za dostarczenie prądu mieszkańcom. To pozwoli nam na kolejne inwestycje w nadchodzącej rundzie. Uzupełnimy też rynek o kolejne surowce, zgodnie ze wskazaniem na karcie, zależnym od liczby graczy. Często zdarzy się tak, że ilość zakupionych surowców przewyższy wielkość dostawy, przez co paliwo z największym popytem podniesie swoją cenę.

Gra kończy się w momencie osiągnięcia przez jednego z graczy odpowiedniej wielkości sieci. W tym momencie osoba, która jest w stanie zasilić najwięcej miast na koniec rundy wygrywa.

A co wyróżnia tę wersję od poprzedniej? O wykonaniu i dodatkowych elementach możecie przeczytać powyżej. Jeśli chodzi o mechanikę, to wprowadzono po jednej zmianie dla każdej z map. W USA będzie to skład węgla, do którego trafi każdy surowiec tego rodzaju zużyty przez graczy. W razie nieobecności węgla na rynku paliw kupimy go ze składu za 8 monet. Nie powinno więc dojść do braku jego dostępności. Na stronie z mapą Niemiec możemy natomiast zapoczątkować wygaszanie elektrowni jądrowych. Polega to na tym, że w momencie zakupu przez któregoś z graczy elektrowni o numerze 39, na rynek nie będzie dokładany uran.

Nieco większe zmiany zaszły w fazie zakupu elektrowni i to już na etapie przygotowania rozgrywki. Pierwsze 13 kart (numery od 3 do 15) oznaczono na rewersie ilustracją z wtyczką. Spośród nich utworzymy rynek bieżący i przyszły składający się z 8 kart. Następnie odłożymy na bok jedną z pozostałych wtyczek, a resztę zmieszany z pozostałymi kartami. W ten sposób powstanie stos z odłożoną kartą na jego szczycie. Do tej pory na wierzchu stosu znajdowała się pierwsza z ekologicznych elektrowni, niepotrzebująca paliwa. Teraz może ona być wyłożona wcześniej bądź trafić na rynek w dalszym etapie gry.

Podczas samej licytacji wprowadzono opcje zniżki. Najtańsza elektrownia na rynku będzie do kupienia już za 1 monetę. Może nas to skusić do jej zakupu. Jeśli jednak na koniec fazy znacznik zniżki nadal będzie na niej obecny, to usuniemy ją z gry. W ten sposób obieg elektrowni przyśpiesza.

Tym, co interesowało mnie najbardziej, jest jednak wersja gry dla dwóch graczy. Oczywiście w poprzedniej odsłonie Wysokiego Napięcia też mogliśmy rozegrać partię dwuosobową, aczkolwiek wyglądała ona w zasadzie identycznie jak te w większym gronie. Jak się domyślacie, emocji było znacznie mniej. Teraz do rozgrywki wprowadzono wirtualnego gracza, który na początku blokuje nam 6 miast, aż do momentu rozpoczęcia 2 etapu (o tym które to będą metropolie decydują gracze), a następnie w momencie, gdy zbudujemy swój transformator w mieście na polu 10, dołoży on swój budynek na polu 15. Cześć miast zostanie więc dodatkowo zablokowana dla przeciwnika aż do 3 etapu. („Bank” dysponuje łącznie 16 transformatorami).

W fazie licytacji elektrowni „bank” kupuje zawsze jako drugi elektrownie o najwyższym numerze z rynku bieżących elektrowni. Również jako drugi dokonuje zakupu surowców z toru paliw w ilości potrzebnej do zasilenia posiadanych elektrowni. Oczywiście nie może on z nami wygrać, jednak w całkiem udany sposób symuluje większy ścisk podczas gry.

Ostatni drobiazg to możliwość zaznaczenia miast startowych. Gracze oznaczą po jednej metropolii znacznikiem uranu, a ich pierwszy transformator będzie musiał stanąć w jednym z tych miejsc. Niewielka zmiana, aczkolwiek dająca dodatkowe możliwości strategiczne na starcie rozgrywki.


Wrażenia z rozgrywki

Rozgrywka w Wysokim Napięciu jest dynamiczna i pełna emocji. Poszczególne fazy są krótkie, proste i nie sprawiają raczej żadnych problemów. Jedyne co nas spowolni to konieczność dokładnego liczenia i skrupulatnego planowania. Jeśli zasiądziecie do gry po raz pierwszy, zapewne będziecie trochę przedłużać. Niektórym przyda się kalkulator. Nie ma się jednak co dziwić, bo w tej grze każdy grosz może się liczyć, a błędne decyzje będą trudne do nadrobienia. Jest to zasługą minimalnej losowości, która przejawia się głównie w przypadkowej kolejności wychodzenia elektrowni ze stosu.

Taka sytuacja ma jednak swój minus, gdyż gra cierpi nieco na efekt kuli śnieżnej. Kiedy ktoś już się rozpędzi naprawdę ciężko go zatrzymać, a poważne błędy trudno naprawić. Oczywiście nie jest to całkiem niemożliwe, aczkolwiek oprócz własnej uważnej gry, musimy liczyć na potknięcie rywala. Patrząc na to z drugiej strony, będziemy świadomi, że to nasze własne decyzje doprowadziły nas do porażki. O ile nie zorientujemy się za szybko, że odpadliśmy z rywalizacji kilka ruchów temu, to gra nadal będzie dawała nam radość. W przeciwnym razie emocje opadną, a myślenie skieruje się raczej na analizę popełnionego błędu i nakreślenie strategii w rewanżu.

Zarówno licytacja, jak i symulacja popytu i podaży na rynku paliw są świetnymi mechanizmami, za które cenię sobie ten tytuł. Pierwszy zabieg jest całkiem częsty w grach planszowych, jednak nie zawsze dobrze wypada. Drugi jest rzadszy i działa idealnie w swej prostocie. Świetnym pomysłem było także wykorzystanie normalnej i odwróconej kolejności w zależności od fazy. Dzięki temu, bycie obecnym liderem rzadko działa na naszą korzyść i z jednej strony grupa pościgowa ma większe szanse, a z drugiej świadoma walka o kształt kolejności dodaje kolejną warstwę rozgrywki.

Wszystko to sprawdza się bardzo dobrze w każdym składzie. Nie mógłbym tego powiedzieć o poprzedniej edycji, bo pojedynki 1 vs 1 były ewidentnie słabsze. Teraz wypadają dużo lepiej. Co więcej, wirtualny gracz nie jest skomplikowany, operowanie nim nie zabiera dużo czasu, a jego działania są przewidywalne. Dzięki temu nie wprowadza on chaosu, a kolejną zmienną podczas partii.


Podsumowanie

Wysokie Napięcie to gra, która jako druga trafiła do mojej kolekcji. Przesiadka z Wsiąść do Pociągu okazała się dość drastyczna i po dwóch partiach pełnych liczenia, gra trafiła na półkę. Jak wiadomo, przed sprzedażą grę warto jednak jeszcze raz sprawdzić. Wtedy właśnie okazało się, że gra ma sporo plusów i po kilku latach sprawia wiele radości, a nie cierpienia.

Podczas rozgrywki czujemy się jak prawdziwi przedsiębiorcy, muszący podjąć wiele decyzji, na różnych płaszczyznach, składających się na sukces. Kiedy warto zapłacić więcej podczas kupna elektrowni? Czy zakup surowców na zapas w tym momencie nam się opłaci? A może powstrzymamy się od ekspansji do kolejnych miast, nie zwiększając swojego przychodu, ale zyskując na kolejności w kolejnej rundzie? Przed Wami sporo wyzwań! A przy tym każdy grosz będzie się liczył.

Sporym minusem jest wspomniany efekt kuli śnieżnej, a więc trudność dogonienia lidera. Na szczęście skrajnie nierówne partie zdarzają nam się stosunkowo rzadko, dzięki czemu doceniamy raczej zalety nikłej losowości, niż narzekamy na jej brak.

Co do wersji doładowanej, to nie jest to nowe otwarcie. Lekko przyjemniejszy wygląd i drobne szlify na mechanice nie są tak wyraźne, aby jednoznacznie skierować Was do sklepów po doładowanie. Niemniej jednak wszystko, co wprowadzono działa na plus. Szczególnie nowy tryb dla dwóch graczy i zmiany w fazie licytacji, dzięki którym obieg kart jest zdecydowanie szybszy. Oprócz tego drobne zmiany przyspieszające przygotowanie rozgrywki i ułatwiające jej obsługę w trakcie partii również mogą przekonać posiadaczy Wysokiego Napięcia do zmiany.

Jeśli nie macie jeszcze tej gry, warto to nadrobić, decydując się na nową, doładowaną wersje. Dla posiadaczy starego egzemplarza decyzja o zakupie musi zapaść po wewnętrznym przemyśleniu. Jeśli gra regularnie wracałaby na mój stół, chyba skusiłbym się na wymianę. W przeciwnym razie decyzja byłaby trudniejsza. Tak czy owak, gra zasługuje, by przyjrzeć jej się bliżej i wypróbować, do czego serdecznie zapraszamy!


Mocne strony:

  • emocjonująca rozgrywka,
  • dobrze działający tryb dwuosobowy,
  • udane poprawki i udoskonalenia względem oryginalnej wersji,
  • proste zasady,
  • wymagająca rozgrywka,
  • niski poziom losowości,
  • dużo interakcji.

Słabe strony:

  • papierowe pieniądze,
  • specyficzna grafika,
  • pojawiający się efekt kuli śnieżnej. 

Przydatne linki:

Grę w najlepszej cenie kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami i spodobała Ci się nasza strona to polub nas na facebooku


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Lacerta. Dziękujemy!

WydawnictwoLacerta

1 thought on “Recenzja #192 Wysokie Napięcie – wersja doładowana”

Leave a Reply