Recenzje

Recenzja #1248 Wredne świnie

Lubicie Wirusa? Jeśli tak, to polubicie również Wredne świnie! Ta mała karcianka, pełna negatywnej interakcji, zapewni dobrą zabawę w każdym towarzystwie. Sprytnie zarządzajcie swoimi kartami i zgromadźcie skarby, które zapewnią Wam zwycięstwo i… dowództwo nad Czarną Truflą, czyli legendarnym pirackim statkiem!


Informacje o grze

Autor gry: Paco Gómez, Lorenzo Tarabini

Wydawnictwo: Muduko

Liczba graczy: 2-6

Czas gry: 20 minut

Wiek: 8+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Muduko. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Małe karcianki idealnie sprawdzają się na wycieczkach oraz podczas wakacyjnych wyjazdów, zarówno w rodzinnym gronie, jak i w towarzystwie nowych osób, które dopiero poznajemy. To pozycje uniwersalne, szybkie, z prostymi zasadami i niezbyt długim czasem rozgrywki. Jaka jest jednak najważniejsza cecha, którą muszą się charakteryzować? Według nas jest to zapewnienie odpowiedniej dawki emocjonującej zabawy! Zwykle emocje podkręca interakcja między graczami, to właśnie dlatego tak popularne są gry, takie jak Wirus, czy Eksplodujące kotki. Nie charakteryzują się one zbyt ambitną rozgrywką, ale idealnie spełniają swoją rolę – potrafią rozruszać towarzystwo. W tej recenzji przedstawimy nową grę od wydawnictwa Muduko, która może stać się nowym wakacyjnym hitem! Czy uda jej przebić wśród innych gier karcianych?

Przegląd elementów i zarys rozgrywki

Wredne świnie zajmują niewielkie opakowanie, które zdobi sympatyczna grafika przedstawiająca piracki okręt. To właśnie tematyka piratów będzie towarzyszyć nam podczas rozgrywki. W grze wcielimy się w zabawne świnki, które chcą zdobyć tytuł herszta bandy oraz dowództwo na Czarnej Trufli-legendarnym pirackim statku. W opakowaniu znajdziemy 16 kart galeonu, 56 pirackich kart oraz krótką, dobrze napisaną instrukcję. Gra jest starannie wykonana, ale jeśli planujemy zabrać ją ze sobą w podróż, proponowałabym zakoszulkować karty, co zabezpieczy je podczas rozgrywek.

Zasady gry nie są skomplikowane i wytłumaczymy je współgraczom w kilka minut. Celem zabawy jest skompletowanie wybranego zestawu skarbów. Niektóre skarby są łatwiej dostępne od innych, ale wymagają zebrania większej liczby kart. Musimy więc sami podjąć decyzję, co chcemy zgromadzić, aby wygrać rozgrywkę. Najważniejszą zasadą jest ograniczenie kart w ręku do 5, co skutkuje koniecznością pozbywania się kart akcji, w celu zrobienie miejsca na skarby. Niektóre z nich wymagają aż 5 kart, a więc wszystkich dostępnych miejsc! Na szczęście karty możemy również „zakopywać”, czyli odkładać zakryte na stół, aby w następnych turach z powrotem dobrać je na rękę. O ile oczywiście, ktoś nam w międzyczasie ich nie podkradnie… Gra trwa do momentu, w którym któryś z graczy uzbiera wymagane karty i zostanie zwycięzcą – hersztem piratów.


Recenzja gry

Wredne świnie okazały się naprawdę… wredne. Mamy tutaj sporo negatywnej interakcji, a cała zabawa to wzajemne przepychanki i ciągłe podkradanie sobie kart. Uzbieranie kompletnego zestawu skarbów potrzebnego do zwycięstwa jest dość kłopotliwe i często wymaga brawurowych akcji i zagrywania specjalnych umiejętności. W pirackiej talii znajdują się karty, które pozwalają podkradać i podglądać karty przeciwników, a nawet karta, która nakazuje zamianę ręki z wybranym graczem. Najgorsza ze wszystkich jest jednak karta (jedyna taka w talii!), która powoduje…odrzucenie wszystkich kart. Przy dość trudnym zbieraniu skarbów, zagrana na dalszym etapie zabawy praktycznie pozbawia szansy na zwycięstwo. Z tego względu my bawiliśmy się bez niej, wydawała nam się zbyt wredna, nawet jak na wredną rozgrywkę.

Spodobało mi się „zakopywanie” kart i zapamiętywanie ich położenia. To coś nowego, co wprowadza dodatkowe emocje i element zaskoczenia. Co zakopał nasz przeciwnik? Czy warto to wykopać, czy może jednak skupić się na zdobywaniu swoich skarbów? Gra stawia przed nami ciekawe decyzje i pozwala na delikatnie kombinowanie. Równocześnie nie jest skomplikowana, a kart akcji jest na tyle mało, że nawet dzieci i bardzo początkujący gracze spokojnie poradzą sobie z rozgrywką. Im więcej graczy tym zabawniej, a poszukiwanie skarbów staje się jeszcze bardziej zażarte. Do tego dawka losowości, która sprawia, że nie wiemy, jakie karty czekają na dobranie w obu stosach, jak również na tajemniczych wyspach, nie możemy więc przewidzieć, jakie skarby się pod nimi kryją i które najlepiej zbierać. Podczas zabawy warto obserwować współgraczy, często to oni podbierają nam upatrzone karty, możemy więc spróbować je podkraść za pomocą odpowiednich akcji.


Podsumowanie

Wredne świnie to zabawna karcianka, która zawiera sporo negatywnej interakcji. Nie wszyscy za nią przepadają, więc osoby preferujące spokojniejszą rozgrywkę, w której nikt nie miesza nam w kartach, raczej nie odnajdą się na tym pirackim statku. Z kolei gracze lubiący nagłe zwroty akcji z pewnością będą zachwyceni! Gra w dość dużym stopniu przypomina hitowego Wirusa, tutaj również zbieramy, zabieramy i przeszkadzamy innym graczom. Nam zabawa się spodobała, chociaż uzbieranie pełnego skarbu może stanowić duże wyzwanie. Pojedyncza partia zajmuje więcej czasu niż w podobnych grach karcianych, co może być oczywiście zarówno zaletą, jak i wadą. Warto spróbować i razem z wrednymi świniami pożeglować ku wspaniałym wakacyjnym przygodom!


Mocne Strony:

  • staranne wykonanie,
  • dobrze napisana instrukcja,
  • proste zasady rozgrywki,
  • sprawdzi się jako gra towarzyska i rodzinna,
  • dla fanów negatywnej interakcji,
  • ciekawa mechanika „zakopywania” kart,
  • zabawna tematyka,
  • podobna do świetnej gry Wirus!
  • nie wszystkim może się spodobać duża dawka negatywnej interakcji,
  • spora losowość,
  • dość trudno spełnić warunki zwycięstwa.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *