Recenzje

Recenzja #845 Azul Mini

Azul – pięknie wydana, abstrakcyjna i wciągająca gra, która dzięki swojej ugruntowanej pozycji na rynku doczekała się wielu ciekawych edycji. Tym razem twórcy poszli o krok dalej i postanowili stworzyć wersję podróżną. Bo przecież każdy entuzjasta gier planszowych stanął kiedyś przed problemem ograniczonego bagażu. Czy jednak Azul Mini oprócz swojego „podróżnego rozmiaru” jest wart uwagi?


Informacje o grze Azul Mini

Autor gry Azul Mini: Michael Kiesling

Wydawnictwo: Rebel

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 8+

Wiek: 30 – 45 min


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Rebel. Wydawnictwo Rebel nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl



Kiedy słyszymy tytuł „Azul”, to dokładnie wiemy o jakiej grze mowa. Pewnie większość z Was miała szansę zagrać lub nawet posiada jedną z edycji na swojej półce. Ponieważ jednak gier planszowych rocznie wychodzi ogrom, to jakoś nigdy Azul nie trafił na moją półkę. Co prawda miałam okazję rozegrać jedną czy dwie partyjki gdzieś przy okazji, ale nigdy nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ot, po prostu dobry tytuł i tyle. Dlaczego więc piszę dla Was dzisiaj o Azul Mini? Bo kiedy w życiu codziennym wchodzą wysokie obroty, to każda mniejsza i poręczna edycja planszówki jest dla mnie nieoceniona. Jeśli i Wy macie podobnie, to ta recenzja jest dla Was.


Przegląd elementów i Zarys rozgrywki w Azul Mini

Myślę, że pierwszym i najważniejszym elementem tej recenzji będą dla Was różnice między standardowym Azul’em a Azul’em Mini. Są one oczywiście nie tylko w samym zasadach, które różnią się od jego pełnowymiarowego odpowiednika. Wersja Mini jest wyposażona w cieńsze i mniejsze płytki, które mają wyciętą część z tyłu, aby wpasowały się w planszetki graczy. Plansze graczy są mniejsze i wyposażone w otwory do przytrzymywania kafelków podczas gry, a także czarne plastikowe suwaki u góry, aby na bieżąco oznaczać punktacje. Tacki fabryk są również mniejsze i mieszczą się w plastikowej tacce, aby utrzymać je na miejscu podczas gry.

Nowy Azul Mini pomaga zachować bezpieczeństwo podczas podróży, dzięki poręcznej niebieskiej torbie, w którą zmieścicie wszystkie elementy. Oczywiście nadal możecie korzystać z pudełka, ale według mnie nie jest ono potrzebne.

Azul Mini – Jak przebiega rozgrywka?

Jak pewnie kojarzycie, Azul to gra polegająca na układaniu płytek w taki sposób, aby zdobyć jak najwięcej punktów. Wersja mini pozwala na rozgrywki od 2 do 4 graczy, jest łatwa do nauczenia, ale wbrew pozorom trudna do opanowania. Jest to przysłowiowa mieszanka strategii i szczęścia. Podczas rozgrywki na zmianę wybieramy kafelki z płytek fabryk, które są losowo wykładane na początku każdej rundy. W Azul Mini fabryki są umieszczone w poręcznej plastikowej tacy, która zapobiega ich ślizganiu się. Rozgrywka dla dwóch graczy daje nam 5 fabryk, dla 3 graczy 7 fabryk, a dla 4 graczy wykorzystuje się wszystkie 9.

W każdej turze wybieramy kolor i bierzemy wszystkie kafelki tego koloru z wybranej przez siebie fabryki lub ze środkowego stosu, jeśli coś już tam odłożyliśmy. Może się zdarzyć, że dobierzemy jeden kafelek lub wszystkie, jeśli są jednakowe – tutaj decyduje wcześniej wspomniane szczęście. Wszelkie pozostałe kafelki (inne kolory) są przenoszone na środek właśnie w tym momencie. Kafelki umieszcza się po lewej stronie planszy w celu zapełnienia rzędu. Zdobyte w danej turze kafelki można dodawać tylko do jednego rzędu. Jeśli w kolejnych turach dobierzemy więcej płytek w tym kolorze, możemy dodać je do niekompletnego rzędu, aby go uzupełnić. Wszelkie nadmiarowe kafelki muszą być umieszczone w rzędzie na dole naszej planszy po prawej stronie, co powoduje utratę punktów.

Na koniec rundy, jeśli zapełnimy rząd pasującymi kolorowymi kafelkami, możemy przesunąć jeden z nich w prawo na swoją ścianę. W miarę postępów w grze sytuacja staje się coraz trudniejsza, ponieważ możemy umieszczać kafelki w rzędzie po lewej stronie tylko wtedy, gdy nie mamy już kafelków w tym kolorze na ścianie po prawej stronie.

Punktacja końcowa czyli jak wygrać?

Punktacja kafelków odbywa się na koniec każdej rundy. Aby zanotować swój wynik w tej mini edycji, należy przesunąć czarne suwaki u góry planszy. Zaczynając od górnego rzędu po lewej stronie, zdobywamy jeden punkt, jeśli kafelek przesunięty w prawo zostanie umieszczony samodzielnie, bez kafelków sąsiadujących z nim w pionie lub poziomie. Jeśli istnieją kafle sąsiadujące z nową, właśnie umieszczoną, zdobywamy dodatkowy punkt za każdą z nich. Podczas gry staramy się układać kafelki w bloki, aby uzyskać maksymalną liczbę punktów.

Następnie gra jest wznawiana, a nowe kafelki są losowo umieszczane na fabrykach. Rundy trwają do momentu, aż pierwszy gracz ułoży rząd kafelków po prawej stronie, co sygnalizuje koniec gry. W ostatniej rundzie będziemy zdobywać punkty standardowo, ale przed zakończeniem gry należy wziąć pod uwagę kilka czynników punktacji końcowej. Tutaj zdobędziemy dodatkowe 5 punktów za ukończone rzędy, 7 punktów za ukończone kolumny i aż 10 punktów za zebranie kolekcji danego koloru np. wszystkie czerwone.


Recenzja Azul Mini

Azul Mini to zdecydowanie gra, która skradła moje serce. O dziwo wcale nie dlatego, że jestem zagorzałą fanką pierwotnej edycji. Twórcom udało się umieścić pełnoprawny tytuł w małym, poręcznym pudełeczku, a do tego nie zabierając satysfakcji z rozgrywki. Wszystkie elementy do siebie pasują, co naprawdę pozwala zabrać ten tytuł nawet do pociągu i rozegrać kilka partyjek przy stoliku. Jakość komponentów mogłaby być ciut lepsza (plastikowe tacki są dość cienkie), ale przy tej cenie gry nie możemy narzekać.

Udało mi się rozegrać rozgrywki w każdym składzie i muszę przyznać, że za każdym razem wszystko fajnie się zgrywało. Dzięki zmieniającej się liczbie fabryk z kafelkami nie mamy poczucia „kto pierwszy ten lepszy” i zawsze znajdziemy coś dla siebie. Bardzo podoba mi się tutaj również element negatywnej interakcji. Możemy z łatwością zaobserwować, na czym zależy innym graczom i tak zaplanować nasz wybór, aby utrudnić życie innym. Bo przecież nikt nie lubi ujemnych punktów, a im bardziej w głąb rozgrywki, tym trudniej o doskonałe wyboru – możliwych kolorów do dobrania coraz mniej.

Czas gry jest dokładnie taki, jak wskazuje wydawca – jeśli poznacie wcześniej zasady, których nie ma za wiele i są naprawdę proste, to możecie rozegrać partyjkę w maksymalnie pół godziny. To również duży plus tego tytułu, ponieważ daje wiele możliwości rewanżu, czy robi za świetnego filerka. Nie ma zbędnego oczekiwania na swoją kolej i przynudzania – wszystko dzieje się bardzo dynamicznie. Jak dla mnie to pozycja obowiązkowa, która z pewnością często będzie lądować na moim stole.

Podsumowanie

Azul Mini zawiera wszystkie zalety głównej gry, ale w poręcznym opakowaniu. Jakość komponentów i przemyślenia, które zostały włożone, w stworzenie tej podróżnej wersji sprawiają, że jest to obowiązkowa mini gra. Plansze graczy zostały umieszczone w plastikowej tacce, do której pasują kafelki, a punktacja jest liczona za pomocą plastikowego znacznika, dzięki czemu nie mamy opcji na pomyłki. Fabryki mają nawet własną plastikową tackę, więc nic nie spadnie ze stołu. I chociaż występuje element losowości w postaci dobieranych kafelków, to mimo wszystko mamy tutaj dużo kombinowania i opcji, aby utorować sobie drogę do zwycięstwa. No i oczywiście szybka, dynamiczna rozgrywa – Czego chcieć więcej?


Mocne Strony:

  • dynamiczna rozgrywka,
  • proste zasady,
  • poręczna i idealna do podróży,
  • czas rozgrywki,
  • cena,
  • wykonanie (akrylowe kafelki).

Słabe Strony:

  • cienka tacka pod fabryki.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Katarzyna Dzierżęga

Gry planszowe są naszą pasją. Zapytasz co u nas słychać? – Gry planszowe. Jak tam w Poznaniu? – Gry planszowe. Co robicie w Sylwestra? – you-know-what! Każde z nas zaczęło osobno. Kasia od Talizmana, Adrian od… Monopoly Deal. I to w dużej mierze właśnie gry nas połączyły. Jesteśmy zdecydowanie freak-ami. Na naszej drodze szybko zaczęły pojawiać się coraz to cięższe euro i ameritrashe. Im bardziej nietypowo – tym lepiej. Staramy się grać jak najczęściej, co chwilę odnajdując pozycje godne naszej uwagi. Szukamy tych, które urzekną nas na długie godziny. Nie znaczy to jednak, że odmawiamy sobie krótkich i lekkich gier. W naszej kolekcji mamy już ponad 300 tytułów. Chcielibyśmy wskazać kilka konkretnych, tych ulubionych, ale może zamiast tego podzielimy się z Wami tym, co jest na naszej półce:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *