Recenzja #508 Food Chain Magnate

Wyobraźcie sobie, jakby to było, gdybyście stanęli po drugiej stronie barykady prowadzenia restauracji, gdzie to od Was będzie zależał dalszy rozwój firmy? Wasze decyzje muszą być przemyślane i skutkować sukcesami… Brzmi ciekawie? W Food Chain Magnate możecie zbudować własną sieć restauracji fast food od zera i sprawdzić, czy stwierdzenie, że reklama jest dźwigną handlu, jest prawdziwe. To jak, zaczynamy?


Informacje o grze

Autor gry Food Chain Magnate: Jeroen Doumen, Joris Wiersinga

Wydawnictwo: Portal Games

Liczba graczy: 2-5

Czas gry: 120-240 Min

Wiek: 14+



Gry o tematyce związanej z prowadzeniem restauracji czy jedzeniem zawsze były w moim top zainteresowań. Może po części dlatego, że uwielbiam gotować, a może dlatego, że cały ten proces często wiąże się z dobrym planowaniem i zakrawa o zmysł typowego stratega. Szczególnie kiedy organizujecie imprezę albo święta… Food Chain Magnate to pozycja, którą miałam okazję poznać już jakiś czas temu. Mimo że wielu odrzuca swoim surowym wyglądem (no mogli zrobić to lepiej, ale czy to aż tak wielka skaza?), to nie można odmówić jej obłędnego gameplayu. A wszystko zaczyna się od niepozornej planszy, kilku kart i garści niezdrowego żarcia…


Zarys Rozgrywki i przegląd elementów Food Chain Magnate

Zacznijmy od najważniejszego, a mianowicie od tego, po co tak właściwie otwieramy to pudełko w klimacie amerykańskich lat 50 wypchane po brzegi? Oczywiście po to, aby stworzyć najlepszą restaurację wszech czasów. Aby reklamy naszych soczystych burgerów docierały do najdalszych zakątków miasta, generując przy tym popyt i rozwój biznesu. Stos kart reprezentujący pracowników pozwala nam tworzyć wciąż zmieniającą się strukturę naszej firmy, gdzie będziemy awansować ludzi, aby zwiększać ich umiejętności. Żeby jednak nie było za łatwo, to musicie pamiętać o tym, że nikt (a przynajmniej nie o zdrowych zmysłach) nie pracuje za darmo. Przygotujcie więc zapas gotówki na wypłacanie pensji swoim pracownikom i nie zapomnijcie, że inne firmy, które wpadły na równie genialny plan, jak Wasz – własna sieć restauracji fast food – są tuż za rogiem.

Rywalizować będziemy o wszystko – nie tylko o najlepsze miejsca na mapie, ale również o każdy dom z potencjalnymi klientami. Dobra reklama jest bardzo ważna, ale czy bilbord wystarczy? A może by tak wysłać samolot, który rozrzuci nasze ulotki po okolicy? W końcu kto nie skusi się na najtańszą lemoniadę w sąsiedztwie? Pracownicy, jak możecie się domyślać, również nie są gwarantowani. W końcu Ci najlepsi, posiadający super umiejętności i stojący na czele hierarchii są w ograniczonej liczbie. Jak w prawdziwym życiu, prawda? Aby to wszystko i wiele więcej miało sens, nie będziecie mieli wyjścia – musicie zbudować odpowiedni plan. Określić Wasze priorytety i skrupulatnie dążyć do założonego celu. Karty z tzw. Kamieniami Milowymi z pewnością ułatwią Wam podejmowanie pewnych kroków, a przynajmniej na początku swojej ścieżki. Istny wyścig szczurów…

Z czym to się je?

Cały przebieg rundy przedstawiony jest na pomysłowo zrobionych planszetkach, które wyglądają niczym Menu jednej z knajp. Na początku wybieramy, którzy z posiadanych przez nas pracowników w tej rundzie pójdą do pracy. Co ważne, wyższe stanowiska np. menagerowie mogą mieć pod sobą inne karty, które im podlegają. W ten sposób tworzycie pewnego rodzaju drzewko symbolizujące hierarchię pracowników. Jeśli te kroki macie już za sobą, to wykonujecie akcje widniejące na zagranych kartach. Mogą one pozwolić Wam produkować pizzę lub hamburgery, wysyłać ciężarówki, aby kupować piwo lub lemoniadę od zewnętrznych dostawców, szkolić pracowników, aby zwiększyć ich efektywność czy w końcu rozpocząć kampanię marketingową. Te umiejętności napędzają całą grę, a Wy kształtujecie hierarchię i pracowników swojej organizacji tak, aby pasowali do strategii, którą chcecie realizować. Dzięki temu gra jest niezwykle elastyczna, a Wy musicie nieustannie planować własną strategię, jednocześnie wprowadzając poprawki, aby przeciwdziałać pojawiającym się strategiom przeciwników. Istne szaleństwo, prawda?


Recenzja Food Chain Magnate

Na wstępie zacznę od tego, co według mnie jest najważniejsze, jeśli chodzi o Food Chain Magnate, a mianowicie samej rozgrywki. Tytuł ten umożliwia nam, graczom pragnącym wiecznie czegoś nowego, niekończącą się mnogość NAPRAWDĘ ciężkich decyzji, które zawsze będą ciągnąć za sobą konsekwencje. Zdarzy się, że nasza reklama da nam ogrom klientów, a innym razem obniżenie cen nie zapewni nam odpowiedniego przychodu, aby opłacić użytych w tej turze pracowników. Lawirowanie między własnymi celami a tym, co robią przeciwnicy jest naprawdę trudne. Food Chain Magnate nie wybacza błędów. Dlatego jeśli jesteście początkowymi graczami, albo po prostu macie słabą cierpliwość, to nie sięgajcie po ten tytuł. Ciężkiej wagi ekonomiczne pudło zadowoli nie jednego wyjadacza, gdzie ciągle próbujecie prześcignąć innych, aby wycisnąć z nich jak najwięcej zysku. Bycie elastycznym i przewidywanie przyszłych działań to również kluczowe cechy, jeśli planujemy zajadać się tym tytułem.

Food Chaine Magnate reklamuje się bardzo chwytliwym hasłem. Brak kostek = brak losowości. Przyznam, że ciężko wierzyć w takie słowa, szczególnie że zwykle nawet najmniejsza losowość występuje w grach i nie ma w tym nic zaskakującego. Ot, taki to już jest urok wielu mechanizmów i nie zawsze oznacza coś negatywnego. Często losowość sprawia, że tytuł jest niezwykle regrywalny. Food Chaine Magnat obrało sobie jednak inną drogę i muszę przyznać, że robi to niezwykle dobrze! Nigdy nie ma tu martwych zwrotów akcji czy nieważnych decyzji. Dosłownie pierwszy ruch w grze może nadać ton całej reszcie Waszej strategii. Dla osób takich jak ja, które ciągle poszukują nowych wyzwań, jest to strzał w dziesiątkę! No i oczywiście regrywalność, która jak się domyślacie, jest ogromna, a dzięki tak licznym strategom każda rozrywka może przynieść nam zupełnie inne wrażenia i pozwolić poznać od nowa olbrzymi potencjał, jaki drzemie w tej grze.

Czy gra strategiczna może mieć klimat?

Na to pytanie kiedyś odpowiadałabym głównie NIE. Jednak nowe gry planszowe, które zalewają rynek w ostatnim czasie, udowadniają że wszystko jest możliwe. I tak mamy coraz więcej tytułów, które nie tylko dają się wyszaleć eurakowym freakom, ale również pozwalają poczuć fajny klimat tego, co właśnie tworzymy. Taki jest właśnie Food Chain Magnate. Wszystko ma tutaj głębszy sens i im dłużej będziemy grać, tym bardziej dostrzeżemy te przenikające się zależności. Dodatkowo całość jest utrzymana w retro stylu lat 50, a co za tym idzie znajdziemy tu wiele smaczków, takich jak np. nazwy niektórych restauracji. Czasami nasze poczynania wydawać by się mogły paradoksalnie śmieszne, bo dlaczego dołożenie kolejnego ogrodu do domu powodować by miało nagły wzrost pragnienia? A no jak widać, dla twórców miało to głębszy sens. Nam pozostaje się tylko cieszyć, że nasze napoje schodzą jak świeże bułeczki! A jeszcze jak przeciwnik wybuduje te ogrody zamiast Was… Double WIN!

Zanim zaprosicie innych fanów gier ekonomicznych do swego domostwa, aby prężnie rozwijać swe fast foodowe imperium, to warto wspomnieć im o tym, że Food Chain Magnate zakrawa o wręcz agresywną rywalizację. Nie będziecie sobie podawać szklanki wody, gdy ktoś się zakrztusi ani nie pożyczycie sobie przysłowiowej szklanki cukru. Tutaj będzie starać się wyprzedzić wszystkich innych w swojej turze, aby zagarnąć jak najwięcej dla siebie. Jeśli więc zastanawialiście się, czy będziecie mogli negocjować z innym, odpowiedź jest prosta – Za żadne burgery świata!

To jak o w końcu jest z tym wyglądem. Brzydka, czy po prostu czytelna?

Wielu zarzuca, że Food Chain Magnate wygląda jak nieskończony prototyp. Nie można zaprzeczyć, że na rynku jest ogrom gier strategicznych, które pokusiły się o dobranie głębszych barw i grafik na kartach. Czy jest to jednak minus i skaza tej gry? Dla mnie zdecydowanie nie. Uważam, że dzięki takiej decyzji tytuł ten pozostał bardzo czytelny, a całe piękno skrywa w mechanizmach i rozgrywce. Poza tym, im dalej w głąb, tym bardziej modyfikujemy wygląd planszy o kolejne budynki, ogrody czy reklamy, co powoduje, że całość zaczyna wyglądać naprawdę przyjemnie. Mankamentem dla nie jest natomiast wypraska, a właściwie jej brak. Oczywiście możecie dokupić dedykowane inserty i chyba jest to must have dla wszystkich, którzy tak jak ja, mają syndrom jeszcze jednej partii po ryzgrywce.

Czy polecam ten tytuł na dwóch graczy? Jak w większości tego typu gier bywa im więcej, tym ciekawiej. Rozgrywki dwuosobowe są mniej dynamiczne, a co za tym idzie, mogą sprawić, że każdy skupi się tylko na sobie, troszeczkę zapominając, że gdzieś tam jest przeciwnik. Oczywiście nadal będzie nam przeszkadzał i walczył o tych samych klientów, ale prawdziwe mięcho dzieje się przy pełnym składzie. Jak to się ma do samej dynamiki i czasu rozgrywki? Nie jest to tytuł na przysłowiową godzinkę. Analiza nie tylko swojej strategii, ale też tego, co akurat robi przeciwnik i jak mu przeszkodzić może nie raz powodować analysis paralysis. Chociaż przy bardziej doświadczonych graczach – do których kierowany jest ten tytuł – nie powinno być to aż tak zauważalne. Nie odczujecie tu raczej znużenia w oczekiwaniu na swoją turę, bo jak już wspominałam, ciągła obserwacja to klucz do sukcesu.


Podsumowanie

Food Chain Magnate to arcydzieło, które swoją pozycję na rynku gier planszowych zdobyło w zupełnie zasłużony sposób. Nie znajdziecie drugiej takiej samej gry. Trudny, przemyślany i niezwykle mądry tytuł, który w niezwykle przystępny sposób pokazuje nam, jak wyglądają realia prowadzenia własnego biznesu. Jak ciężko uzyskać dobrego pracownika, skąd wziąć kasę, żeby go opłacić, nie mówiąc już o zyskach. No i jak zdobyć tego klienta, kiedy na każdym kroku czai się konkurencja podbijająca ceny i zarzucająca mieszkańców swoimi reklamami? Nikt nie mówił, że będzie łatwo, a Food Chain Magnate jest tego przykładem. Pozycja dla doświadczonych graczy, którzy cenią sobie porządną rywalizację, a jeszcze bardziej dopracowanie pod każdym względem. Kolejny must have ze stajni Portal Games tego roku!


Mocne Strony:

  • Budowanie struktury własnej firmy,
  • Interakcja między graczami,
  • Duża regrywalność,
  • Skalowalność,
  • Czytelne ilustracje,
  • Łatwe zasady, trudna rozgrywka,
  • Głęboka strategia,
  • Dająca ogromną satysfakcję z samej rozgrywki,
  • Wyczuwalny klimat.

Słabe Strony:

  • Nie wybacza błędów, co często może nas skreślić już na samym początku rozgrywki,
  • Brak insertu.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Portal Games. Bardzo dziękujemy!

Portal

1 thought on “Recenzja #508 Food Chain Magnate”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.