Recenzja #420 Mystic Vale: Big Box

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jakby to było, gdyby znana Wam kraina została zniszczona, a obecna zwierzyna rozproszyła się po innych zakątkach świata? Jałowa ziemia, spalona roślinność i czyhające w zakamarkach zło… Czy odnajdziesz w sobie pokłady siły, aby uratować swoją krainę? Dalej Druidzie – spraw, aby Twoja ziemia odżyła w grze karcianej Mystic Vale!


Informacje o grze Mystic Vale: Big Box

Autor gry Mystic Vale: John D. Clair 

Wydawnictwo: Portal Games

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 45-60 Min

Wiek: 14+



W ostatnim czasie mamy zdecydowany BUM wydawniczy. Twórcy prześcigają się w ogłoszeniach o nowościach, które nam – wygłodniałym planszówkoholikom – oferują. W takich chwilach zawsze zastanawiam się, czy jest coś, co może mnie zaskoczyć. Jakaś nutka świeżości, niecodzienna mechanika czy wbijająca w krzesło rozgrywka… W swojej historii recenzentki, ale i zagorzałego fana gier planszowych ograłam naprawdę wiele tytułów i często bardzo wnikliwie podchodzę do nowych pozycji, które biorę na swój warsztat. Jak się pewnie domyślacie, dzisiaj napiszę dla Was o najnowszym tytule ze stajni Portal Games, który dzisiaj właśnie ma swoją premierę – Mystic Vale: Big box. Ta niepozorna karcianka, to pudło wypchane kartami o nietypowym, transparentnym fasonie i mechaniką wcześniej nam nieznaną. Czy kolejny deckbuilder na rynku planszowym ma szansę się wybić? Sprawdźcie sami!


Zarys Rozgrywki i przegląd elementów gry Mystic Vale: Big Box

Mystic Vale: Big Box to karcianka, która wprowadza zupełnie nową mechanikę w znanych nam i lubianych systemach budowania talii. Mowa oczywiście o systemie budowania kart. Bo o ile tworzenie własnego, potężnego decku jest Wam dobrze znane, o tyle sprawa wygląda zupełnie inaczej gdy nasz deck zawsze będzie liczył tyle samo kart. Spytacie jak to możliwe? Przecież mamy tutaj kupowanie nowych rozwinięć, których do wyboru mamy aż trzy ogromne stosy w zależności od siły…

Odpowiedź jest prosta – zastosowanie transparentnych kart. Takie cudeńka mogliście co prawda spotkać w grze Gloom, ale tutaj działa to nieco inaczej. Karty rozwinięć, bo o nich mowa, posiadają na sobie umiejętności w różnych sekcjach. Jedne będą na górze, inne na środku, a jeszcze kolejne na samym dole. Dzięki temu mamy możliwość wybrania właśnie takich, które idealnie wpasują się w posiadane już zakoszulkowane karty gracza i razem będą tworzyć coraz to silniejsze (i grubsze) karcisze. Brzmi fajnie, prawda? Ale zacznijmy od początku…

Jako potężni Druidzi otrzymujemy na start własny zestaw zakoszulkowanych 20 kart, który składa się z:

  • kart z żyzną glebą, dające cenną manę – to ona będzie nam potrzebna do zakupu kolejnych rozwinięć. Cenny zasób, o którego jak największą liczbę będziecie walczyć całą rozgrywkę. Oprócz punktów zwycięstwa ma się rozumieć.
  • karty z symbolem zniszczenia ziemi, których będziecie unikać jak ognia. Dlaczego? Bo tworzą swoisty limit wyłożonych kart na Waszym polu gracza i przy większych ambicjach mogą spalić całą Waszą talię. Ale o tym nieco później.
  • kart całkowicie pustych. Wydawać by się mogło to zupełnie bez sensu, ale dzięki nim niejednokrotnie mamy szansę kupić rozwinięcie, na które nie mamy miejsca w już zapełnionych kartach.

Budowanie własnych kart w zupełnie nowym wydaniu.

Naszym zadaniem jest kupowanie takich rozwinięć, aby utworzyć jak najsilniejsze karty i zagrywać coraz to mocniejsze kombosy. Wybór jest naprawdę ogromny i często staniemy przed trudnymi decyzjami. Oczywiście irytujące sytuacje podbierania kart przez przeciwników, są tu na porządku dziennym – uzbrójcie się więc w ogromne pokłady cierpliwości! Dla pocieszenia twórcy przygotowali dla nas również możliwość kupna kart Dolin, które posiadają zdolności pasywne – często pozwalające na jeszcze więcej kombinowania, ale również gwarantujące sporo punktów na koniec gry.

Całą rozgrywka podzielona jest na kilka faz i skupia się zbudowaniu potężnej talii i zdobyciu jak największej puli punktów. Ta oczywiście jest ograniczona i uzależniona od liczby graczy, dlatego bacznie obserwujcie poczynania przeciwników! Wracając jednak do przebiegu gry… Mi osobiście bardzo podoba się motyw przygotowania do swojej tury. Wykładamy przed sobą karty do momentu otrzymania łącznie trzech symboli zniszczenia – na naszym polu i na wierzchniej karcie z naszego decku, która zawsze pozostaje odkryta.

Dlaczego to jest takie fajne? Bo na początku naszej tury właśnie stajemy przed ciężką decyzją moralną – zostajemy z tym, co mamy (a często mamy niewiele), czy ryzykujemy i wykładamy kolejne karty. Czwarta karta z symbolem zniszczenia oznacza, że właśnie idziecie po chusteczki. Dlaczego? Ryzyko, o którym mowa, to nic innego jak spalenie całego decku i utracenie możliwości rozegrania tury. Spora kara, prawda? Oczywiście rewanżują ją żetony many (czy też amuletów z jednego z dodatków), ale przyznacie, że może zaboleć…

I tak w skrócie wygląda cała rozgrywka w Mystic Vale. Zasady są naprawdę proste i wbrew pozorom szybko możemy kogoś wprowadzić w ten kolorowy świat fantasy. Nowy mechanizm i zastosowanie transparentnych kart daje naprawdę dużą frajdę, a syndrom kolejnej partii jest dość częstym problemem. Miał być szybki, 30 minutowy, a wyszło jak zwykle – gramy kilka rewanżyków.


Recenzja gry Mystic Vale: Big Box

Mystic Vale: Big Box to karcianka dla 2-4 graczy, która oferuje mechanizmy dobrze nam znane, ale i daje niecodzienny powiew świeżości. Ze względu na liczbę kart w samym pudełku, można śmiało powiedzieć, że cechuje się dużą regrywalnością. Biorąc pod uwagę, że te ‘karty’, to tak naprawdę rozwinięcia z których dopiero prawowite karty utworzymy – po prostu istne szaleństwo. Temu wszystkiemu towarzyszą oczywiście świetne grafiki, które w bardzo przyjemny sposób wprowadzają w znany nam klimat fantasy. Przyznam, że styl graficzny mocno przypomina mi to, co znamy z dawnych książek czy komiksów w świecie fantasy. Zabieg zdecydowanie in plus.

Rozgrywka sprawdza się zarówno przy 2 graczach, jak i większej ich liczbie, chociaż tutaj bardziej skłaniałabym się do formy pojedynkowej. Mystic Vale to swoisty pasjans, gdzie nie za bardzo skupiamy się na tym, co robią przeciwnicy. W końcu mimo rywalizacji o wygraną uświęca nam jeden cel – uratować naszą krainę. Z tego też powodu przy większej liczbie graczy, decyzyjność, czas oczekiwania na swoją turę, a nawet losowość wzrasta. Bo zanim kolejka wróci do nas, to na stole znajdziemy zapewne szereg nowych rozwinięć do kupienia, a ta jedyna wymarzona dawno wyląduje w decku przeciwnika. Nie jest to oczywiście minus dla samej gry, ale mi osobiście bardziej odpowiada forma pojedynkowa.

Mystic Vale: Big Box oferuje ogromną regrywalność!

Czas rozgrywki potrafi zamknąć się nawet w 30 minutach, co sprawia, że jest to świetna propozycja jako filler czy szybka partia podczas zabieganego dnia. W końcu duszę planszówkoholika trzeba systematycznie karmić… Dynamicznie, czasem zabawnie i ryzykownie – tak określiłabym przebieg rozgrywki w Mystic Vale. Możliwość tzw. Push your luck i balansowanie na krawędzi – uda się czy spalę swoją talie – potrafi mocno podnieść adrenalinę i zapewnić dużo satysfakcji.

Mystic Vale, jak już wcześniej wspomniałam, posiada bardzo łatwe zasady. Jeśli chociaż raz graliście w Star Realms’a czy Dominiona, to będziecie wiedzieć co macie robić. Oczywiście występuje tu dużo ikon, których znajomość upłynnia rozgrywkę, ale są one bardzo intuicyjne. Interakcja między graczami opiera się głównie na podejrzliwych spojrzeniach i kuszeniu przeciwnika słowami – ,,No dalej, wyłóż więcej kart. Na pewno będą fajne. Wiem, że chcesz”. A chcecie, zawsze przecież chcecie więcej, lepiej, bardziej… Z tego też powodu twórcy dają Wam BIG BOXA z trzema dodatkami – więcej kart – więcej możliwości. I wszyscy zadowoleni!


Podsumowanie recenzji Mystic Vale: Big Box

Mystic Vale: Big Box to karcianka, której pierwsza rozgrywka okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem. Obawiałam się zbyt prostych zasad i losowości, która zabije cały fun z partii. Do tego zero interakcji między graczami – to co tak właściwie mamy robić? Mechanika tworzenia całych kart od zera i patrzenie, jak moja cały czas licząca 20 kart talia rośnie w siłę okazała się strzałem w dziesiątkę! Adrenalina w wykładaniu kart na stół, wypatrywanie najlepszych rozwinięć, budowanie silnych kombosów i prześciganie się w punktach – czego chcieć więcej? I chociaż można powiedzieć, że brak tutaj interakcji, to przecież nie zawsze świadczy ona o sukcesie planszówki. Czasami wystarczy tylko ciekawa mechanika, ładna oprawa graficzna, klimat i emocje, które pozostają z nami na dłużej. Mystic Vale oferuje to wszystko i jeszcze więcej!


Mocne strony:

  • ogromna regrywalność,
  • nowe, ciekawe mechanizmy,
  • system budowania kart,
  • adrenalina,
  • syndrom kolejnej partii,
  • łatwe zasady,
  • klimatyczne grafiki,
  • dynamiczna rozgrywka,

Słabe strony:

  • insert, który nie mieści wszystkich kart…
  • dla niektórych brak interakcji między graczami,

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Portal Games. Bardzo dziękujemy!

Portal

1 thought on “Recenzja #420 Mystic Vale: Big Box”

Leave a Reply