Recenzja #325 Mewy

Już wkrótce lato, czas więc na planszówkę w wakacyjnych klimatach! Plaża, bursztyny, kolorowe domki letniskowe – to wszystko znajdziecie w grze Mewy, której mamy przyjemność patronować! 


Informacje o grze

Autor gry: GrAlutka

Ilustracje: Patrycja Fabicka

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Liczba graczy: 2

Czas gry: 20-30 min

Wiek: 6+


Bardzo lubię gry planszowe, w których występują zwierzęta, ucieszyłam się więc na wiadomość o nowych premierach od Wydawnictwa Zielona Sowa, w których zwierzaki grają pierwsze skrzypce. Po Nakarm Chomiczka (recenzja tutaj) przyszedł czas, na testowanie gry Mewy. Autorką tej pozycji jest Gralutka, która do tej pory zajmowała się recenzowaniem gier. Teraz postanowiła stworzyć własną karciankę. Czy setki ogranych gier pozwoliły jej stworzyć coś wyjątkowego? Przekonajcie się sami z naszej recenzji!


Przegląd elementów gry

Mewy zajmują dość małe pudełko – w moim ulubionym formacie. Gra oczywiście pasuje do innych pozycji Zielonej Sowy i świetnie prezentuje się wraz z nimi na półce.

Ilustracja na okładce przyciąga wzrok, tytułowe mewy są sympatyczne i psotne, mają taki błysk w oku… Po otwarciu wieczka naszym oczom ukażą się ładnie wykonane karty w ciepłych kolorach oraz śliczne, błyszczące żetony pełne skarbów – bursztynów, kamyczków i szklanych butelek. Gra jest naprawdę ładnie zilustrowana i jej oprawa graficzna bardzo przypadła mi do gustu. Wszystkie elementy są starannie wykonane i dopracowane.

Również instrukcja jest dobrze przygotowana i jasno opisuje zasady gry. W pierwszej chwili uznałam, że gra jest dość skomplikowana, ale po pierwszej rozgrywce, nie musiałam już więcej zaglądać do instrukcji.


Zasady gry

Naszym celem jest ułożenie najpiękniejszej plaży z wakacyjnymi domkami. W wypoczynku będą nam przeszkadzały tytułowe mewy. Będziemy starać się przeganiać je do przeciwnika, ale jeśli nam się to nie uda i wylądują u nas nic straconego – wystarczy wziąć kamyczki i przegonić ptaszyska. Ale uwaga, pod kamykami kryją się różne skarby: bursztynki, muszelki oraz kolorowe szkiełka. To od gracza zależy, czy pozostawią kamyczki, czy może przegonią mewy ze swojej plaży.


W czasie pojedynczej tury każdy gracz pobiera ze wspólnego stosu po 3 karty. Teraz musi podjąć decyzję, która kartę odłożyć, która zostawić na swojej plaży, a którą oddać przeciwnikowi. Na jakie karty możemy trafić? Przede wszystkim na plażę z różną liczbą wspomnianych kamyczków oraz na kolorowe wakacyjne domki. Dodatkowo mamy karty z mewami, których należy unikać, ponieważ w końcowej punktacji dadzą nam punkty ujemne.

 Otrzymane karty układamy w 3 rzędach. Plaża gracza może składać się maksymalnie z 10 kart w każdym z nich. Aby otrzymać punkty, musimy we właściwy sposób układać karty domków. Występują one w 3 kolorach i są ponumerowane. Na naszej plaży musimy je układać w rosnącym porządku. Ich kolory również mają znaczenie! A co zrobić, jeśli na naszej plaży żeruje zbyt wiele mew? Trzeba je przepłoszyć kamyczkami. Aby przepłoszyć jednego ptaka, należy odrzucić bez podglądania 2 kamyki. Każda mewa da nam na końcu 2 ujemne punkty… Grę kończymy, gdy zabraknie kart Plaży.


Recenzja

Kiedy grałam w Mewy, od razu przed oczami miałam morze oraz ciepłą plażę. Gra jest klimatyczna i mechanika pasuje tutaj dobrze do tematu. Rozgrywka nie wywołuje może jakiś wielkich emocji, ale mamy w niej  do czynienia z negatywną interakcją. Nasz przeciwnik może nam “podrzucić” kartę z mewami, która będzie dodawała nam do wyniku punkty ujemne. Na szczęście mamy do dyspozycji kamyczki, którymi możemy chociaż trochę to zniwelować.

Układanie kolorowych domków w Mewach  przypomina mi nieco Spacer po Burano, natomiast dokładanie ich w określonym porządku – wykreślankę Welcome to.  Mewy to gra dla 2-osobowa. Wpływa to na dynamikę rozgrywki i brak downtime’u. Gracze są cały czas zajęci, a to wybieraniem kart, a to ich dokładaniem do swojej plaży. Muszą również podjąć decyzję, czy uzbierane na plaży kamyczki zostawiają, aby doliczyć ich wartość do końcowej punktacji, czy może wykorzystać je do przeproszenia mew.

W grze może się zdarzyć, że zakończymy rozgrywkę z… punktami ujemnymi. Jeśli nie trafimy na dobrze punktowane plaże i jednocześnie uzbieramy zbyt dużo mew, nie uzbieramy wystarczającej liczby punktów, żeby wyjść na “plus”.  Rozgrywka bardzo mi się spodobała i pomimo tego, iż jest to gra karciana z dość sporą dawką losowości, mamy tutaj wpływ na to co dołożymy do swojej plaży, a co podrzucimy przeciwnikowi. Dzięki temu możemy pokombinować, jak uzyskać najlepszy wynik i świetnie się przy tym bawić.

Gra jest polecana od 6 roku życia i myślę, że jest to dobrze określona granica wieku. Moja 6-latka dobrze się przy grze bawi, szczególnie jeśli może mi podrzucić kartę pełną mew… Gra ma sporo kolorowych elementów, młodsze dzieci mogą się nią świetnie bawić w układanie pięknej plaży, mogą również przeliczać poszczególne elementy, ćwicząc swoje umiejętności matematyczne. 

Podsumowanie

Mewy to przyjemna karcianka dla dwóch osób w wakacyjnych klimatach. Gra nie jest skomplikowana, a przyjemność z rozgrywki jest naprawdę spora. Myślę, że Mewy to bardzo udany debiut GrAlutki i nie mogę się już doczekać jej następnych gier, nad którymi z tego co wiem już pracuje. Cieszę się, że gra znajduje się pod naszym patronatem, gdyż zdecydowanie jest to pozycja warta uwagi. Polecamy!


Mocne strony:

  • piękne wykonanie,
  • klimatyczna,
  • ciekawa mechanika,
  • format idealny na wakacje.

Słabe strony:

  • tylko dla 2 graczy,
  • można skończyć grę z punktami ujemnymi.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Zielona Sowa. Bardzo dziękujemy!

1 thought on “Recenzja #325 Mewy”

  1. Punkty ujemne są wg mnie ciekawą stroną – jest to wspaniała okazja dla dzieci do zapoznania się z takim zjawiskiem 🙂 a ze względu na zapis “punkty ujemne na koniec gry traktujemy jako 0” – mieliśmy w rozgrywce niezły zwrot akcji!

Leave a Reply