Recenzja #196 Seikatsu

Czy tworzenie ogrodu to łatwa sztuka? W Seikatsu na pewno tak! Jednak, aby efekt naszej pracy spełnił nasze oczekiwania musimy się trochę natrudzić. Na szczęście wystarczy, aby kształtowany teren wyglądał świetnie z naszej perspektywy.


Informacje o grze

Autor gry: Matt Loomis, Isaac Shalev

Ilustracje: Peter Wocken

Wydawnictwo: Funiverse

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 15-30 minut

Wiek: 10+

Mechaniki w grze: Hand Management, Pattern Building, Set Collection, Tile Placement


Przegląd elementów gry

Seikatsu to kolejna gra, w której doświadczycie wykonania na najwyższym poziomie, jakim rozpieszcza nas wydawnictwo Funiverse. Wrażenie robi już samo pudełko, którego biel pięknie łączy się z błyszczącym różem napisów.

W środku czeka na Was wypraska, w której idealnie mieszczą się wszystkie elementy. Nie będziecie także musieli niczego wypychać, gdyż elementów tekturowych brak. Oczywiście poza planszą, która jest solidna i nie zajmie na stole wiele miejsca.

Nie myślcie jednak, że gra nie zawiera żetonów. Tym razem wykonano je z plastiku, co jest miłą odmianą. Znajdziecie na nich podobizny 4 gatunków ptaków otoczonych wieńcem z kwiatów w 4 różnych kolorach. Niech nie zaskoczy Was obecność karpi na kilku dyskach. To nie pomyłka, a swego rodzaju dżokery, ale o tym później.

Oprócz tego wnętrzu znajdziecie 3 znaczniki punktacji, woreczek na żetony oraz instrukcję. Ten ostatni element spisany został w 3 językach. Gdyby nie to, jej objętość byłaby zdecydowanie mniejsza. Sposób opisania zasad jest bardzo dobry i nie sprawi problemu absolutnie nikomu.

Jakość wykonania, tak jak wspominałem, jest świetna. Wszystko jest grube, solidne i trwałe. Co do szaty graficznej to tutaj opinie były już bardziej podzielone. Dla mnie najbardziej udane okazały się wizerunki ptaków. Największym minusem są kwiaty, szczególnie te o kolorze różowym i fioletowym, gdyż ich barwy są na tyle podobne, że odróżnienie jednych od drugich przysparza nieco problemów. Całość pod względem graficznym prezentuje się nieźle, aczkolwiek na pewno nie powala.


Zasady gry

Zasady gry są bardzo proste. Każdy z graczy posiada w ręce dwa żetony, z których jeden musi dołożyć na planszę. Wymagane jest, aby nowy żeton sąsiadował z innym, już będącym na planszy. Jeżeli w ten sposób nasz ptak będzie przylegał do innych ze swojego gatunku, uznamy, że dołączył do stada i otrzymamy punkt za niego oraz każdego przyległego krewniaka. W przeciwnym razie nasz ruch nie przyniesie nam natychmiastowych korzyści.

Nasze poczynania będą miały też długofalowe konsekwencje, z uwagi na drugi ze sposobów punktacji. Otóż, gdy ogród zostanie wypełniony, każdy z graczy będzie musiał przyjrzeć mu się ze swojej perspektywy. W ten sposób określi których rodzajów kwiatów jest najwięcej w każdym z siedmiu rzędów. Liczba kwiatów w dominującym kolorze określi, ile punktów otrzyma gracz za dany rząd. Dodając te wartości do tego, co udało nam się uzbierać w trakcie rozgrywki, otrzymamy wynik.

Pośród żetonów znajdziecie też cztery, na których zamiast ptaków umieszczono ryby. Próżno szukać tam także okalających ich kwiatów. Są to stawy z karpiami Koi. Są one czymś w rodzaju dżokera. W momencie dokładania (i tylko wtedy) będą uznawane za dowolnego ptaka. Na koniec gry policzymy je zaś, jako dowolny kolor kwiatów, dzięki czemu na pewno zwiększymy swoją punktację końcową.

Gra toczyć się będzie do momentu wyłożenia wszystkich żetonów, a Wam pozostanie już tylko sprawdzić, kto okazał się najlepszy.


Wrażenia z rozgrywki

Przyznacie, że zasady to bułka z masłem. Instrukcja również Was nie zawiedzie i już po pierwszej lekturze powinniście być pewni jak grać. Jej grubość może być zwodnicza, aczkolwiek tylko dlatego, że w jednym zeszycie zebrano opis reguł w trzech językach. Tłumaczenie gry nowym osobom to także żaden problem i już po dwóch-trzech minutach będziecie rozpoczynać rozgrywkę.

Ta należy raczej do kategorii lekkiej i nie sprawi najmniejszych problemów wyjadaczom. Co ciekawe podczas pierwszych partii powielał się u nas pewien schemat.

Jak wspomniałem, w grze mamy dwa rodzaje punktowania. Natychmiastowe za tworzenie stad ptaków oraz końcowe nagradzające nas za dominujący kolor kwiatów w alejce. Pierwszy z nich jest zdecydowanie bardziej namacalny, dlatego nawet nieco bardziej zaprawieni w bojach podczas pierwszej partii podświadomie skupiali się na tym aspekcie. Kwiaty jednak potrafią dołożyć nam naprawdę dużo punktów na koniec gry, musimy więc o nich myśleć już od początku rozgrywki.

Jak możecie się domyślać, pierwsza partia pada z reguły łupem gracza, który choć raz zagrał w grę wcześniej. Rozgrywka jest jednak bardzo szybka i trwa około 30 minut, co pozwala na natychmiastowy rewanż. Teraz każdy walczył już będzie jak równy z równym, gdyż doświadczenie jednej przegranej wystarczy, aby wiedzieć, na czym należy się skupić.

Kluczem jest tutaj równowaga między punktowaniem za ptaki oraz dbaniem o swoje kwiatowe aleje. Ten drugi aspekt zapewnia również obecność interakcji w grze, ponieważ dobry ruch to taki, który w równym stopniu pomoże nam zebrać jak najwięcej jednakowych kwiatów, przeszkadzając równocześnie w tym samym oponentom. Co ciekawe poziom negatywnej interakcji został dodany w takiej ilości i w taki sposób, że nie przeszkadza nawet osobom niezbyt lubiącym ten element w grach. Wszyscy doceniali za to emocje, które dzięki niemu towarzyszą partii.

Seikatsu sprawi Wam frajdę w każdym składzie. My najlepiej bawimy się w trójkę i jest to raczej optimum, choć partie dwuosobowe nie tracą wiele na atrakcyjności. Grając w cztery osoby przechodzimy w wariant drużynowy, który nadal jest całkiem przyjemny, jednak dla nas jest zdecydowanie opcjonalnym dodatkiem.

Poziom losowości wydaje się być adekwatny do czasu i złożoności rozgrywki. Jest ona obecna jedynie podczas dociągania żetonów z woreczka, nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby ograniczyć ją jeszcze bardziej wprowadzaniem własnych zasad (dobieranie 3 żetonów na rękę, rozdaniem każdemu na starcie po jednym dżokerze). Dla nas wszystko było jednak w porządku i nie testowaliśmy żadnych dodatkowych rozwiązań.


Podsumowanie

Seikatsu to świetnie wydana, logiczna gra rodzinna. W zasadzie ciężko w niej o wadę, gdyż w tej kategorii to naprawdę solidna pozycja. Jeśli potrzebujecie właśnie takiej gry, to mogę ją z czystym sumieniem polecić. Gracze zaawansowani muszą jednak traktować ją jako luźny przerywnik, gdyż nie znajdą tutaj rozgrywki rozpalającej ich umysł do czerwoności. Czas i dynamika rozgrywki mogą jednak okazać się dostatecznym atutem, by tytuł ten pozostał na półce trochę dłużej. Jak to będzie u nas? Ciężko powiedzieć, gdyż ta kategoria ma już licznych przedstawicieli na naszych półkach. Bardzo możliwe, że ptaszki trafią pod strzechę naszej starszyzny, która nieprzerwanie lubi właśnie tego typu spotkania przy planszy.


Mocne strony:

  • świetne wykonanie,
  • bardzo proste zasady,
  • ciekawy system punktacji,
  • czas rozgrywki,
  • sporo interakcji na planszy.

Słabe strony:

  • może okazać się zbyt mało wymagająca dla bardziej zaawansowanych graczy,
  • zbyt podobna kolorystyka żetonów (różowy i fioletowy).

Przydatne linki:

Grę w najlepszej cenie kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami i spodobała Ci się nasza strona to polub nas na facebooku


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Funiverse. Bardzo dziękujemy!

Leave a Reply