Recenzja #188 Dice Throne Season 2

Już za moment szalony król rozpocznie kolejny turniej, którego celem jest wyłonienie jego następcy. Tym razem do walki stanie osiem niesamowicie silnych postaci. Czy któraś z nich okaże się godna zastąpienia władcy?


Informacje o grze

Autor gry: Nate Chatellier, Manny Trembley

Ilustracje: Gavan Brown, Manny Trembley

Wydawnictwo: Roxley

Liczba graczy: 2-6

Czas gry: 20-40 minut

Wiek: 8+

Mechaniki w grze: Dice Rolling, Take That, Variable Player Powers


Wykonanie

Dice Throne Season 2 to kontynuacja szybkiej gry kościano-karcianej wydanej przez Roxley Games. Mogliście już przeczytać w recenzji poprzedniego sezonu, że gra naprawdę mi się spodobała, a wykonanie było jej dużym atutem. Nie inaczej jest tym razem! Autorzy nie spoczęli na laurach i postarali się o jeszcze ładniejsze i bardziej funkcjonalne wydanie. 

Do testów otrzymałem wersję gry z Kickstarer-a, ze wszystkimi postaciami zamkniętymi w pokaźnym pudełku. Pozwala ono bezpiecznie i w sposób zorganizowany przechowywać grę. W środku znajdziecie osiem osobnych organizerów, w których zamknięto wszystkie elementy pojedynczej postaci. Dzięki temu w podróż możecie zabrać tylko część bohaterów, oszczędzając miejsce i nie musicie martwić się o tymczasowe rozwiązanie do ich przechowania. Bardzo dobry pomysł.

Wykonanie poszczególnych elementów to ponownie najwyższy poziom. Zarówno karty, jak i żetony oraz plansze graczy są grube i solidne. Nieco cieńsze arkusze z opisem zdolności postaci również nie powinny sprawiać kłopotu.  Co istotne, autorzy umieścili na nim krótką historię bohatera oraz odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania w stosunku do jej umiejętności podczas gry.

Kości nie straciły na uroku, są jednak nieco lżejsze, przez co trochę mniej mi pasują. Ten drobny szczegół, nie ma większego wpływu na bardzo pozytywny odbiór całości. Styl graficzny to kontynuacja myśli z poprzedniczki. Osoby lubiące ilustracje nieco bardziej komiksowe na pewno docenią ten aspekt gry. Całość jest spójna i jak najbardziej czytelna. Po prostu cieszy oko!

 


Rozgrywka

Mechanika gry w zasadzie się nie zmieniła. Możecie o niej poczytać w recenzji poprzedniego sezonu –tutaj. Jedyne różnice zaszły w wariancie wieloosobowym, w momencie, gdy gramy “każdy na każdego”. 

Obecnie obieranie celu nie musi być losowe, możemy sami zdecydować, kto powinien dostać po głowie. Zawarto jednak pewną zachętę do ataku na najsilniejszego obecnie rywala. Jeśli zaatakujemy osobę z największą liczbą punktów życia, będziemy mogli dobrać dodatkową kartę. To niby niewiele, ale każda karta w tej grze może okazać się niesamowicie istotna.

Większość pozostaje zaś po staremu. Rzucamy kośćmi, aby aktywować jak najlepszy atak i zmieść przeciwnika. Swoje zdolności rozwijamy za pomocą kart. Mogą one również pozwolić nam skutecznie ingerować w wyniki na kościach naszych oraz przeciwników. Oprócz obrażeń generować będziemy różnego rodzaju stany, które często są charakterystyczne dla danej postaci i określają strategie walki.

Rozgrywka nadal jest dynamiczna i z reguły zacięta do samego końca. Nawet jeśli Wam nie idzie, nie ma się co załamywać, bo być może uda się odmienić losy walki w ostatnim momencie. Przy tak bogatym zestawie, jak ten otrzymany do testów regrywalność tytułu jest bardzo duża. Jeśli dysponowalibyście tylko zestawem dwóch postaci, to oczywiście po pewnym czasie Wam się ograją. Mimo to potrzeba ładnych kilku partii, żeby odkryć zależności i strategie dla każdego bohatera.

Co ważne doświadczenie procentuje, aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozgarnięty nowicjusz nawiązał z nami wyrównaną walkę. Samo wprowadzenie go do gry okazuje się banalnie proste. Jedyną trudność może sprawić użyty w grze język angielski, choć wydaje mi się, że w sezonie 2 przysporzył mi on mniej problemów. Może to być tylko subiektywne odczucie po zapoznaniu się z pierwszym zestawem gry. Tak czy inaczej, nie jest to bardzo duże wyzwanie, a tekstu niezbędnego do przetłumaczenia nie ma wiele.

W Dice Throne możecie śmiało zagrać z grupą znajomych. Po wprowadzonych poprawkach tryb „King od the Hill” działa bardzo sprawnie. Nawet jeśli odpadniecie jako pierwsi, nie powinniście długo czekać na śmierć pozostałych uczestników. Dla mnie jednak tytuł ten pozostanie bezpośrednim pojedynkiem. Wszystko dzieje się szybciej, a nasza uwaga skoncentrowana jest na przechytrzeniu osoby naprzeciwko.

Ciekawą możliwością pozostaje opcja gry w parach, aczkolwiek traktowałbym to raczej jako przyjemny dodatek. Tym, co będzie przeszkadzać Wam najbardziej, będzie losowość. Nie ma się co oszukiwać, jest jej tu cała masa. Zaaplikowane mechanizmy mające pomóc ją opanować nie sprawią, że będziecie w stanie mieć pełną kontrolę nad rozgrywką, co to, to nie. Ich funkcja przypomina bardziej ładowarkę, która pozwoli nam kumulować energię, aby wyprowadzić silny cios w decydującym momencie. Kluczem jest wyczucie tej chwili i wyczekanie przeciwnika. Oczywiście podstawowe przerzuty kośćmi, pozwalają na doraźne przeciwstawienie się pechowi, a części kart użyjemy zapewne, żeby załagodzić druzgocące skutki ofensywy przeciwnika. Musimy jednak szykować się na ostateczny ruch, aby zwycięstwo pozostało po naszej stronie.

Na koniec pozostaje porównać wojowników z obu sezonów. Na szczęście różnią się oni znacząco. Nowi bohaterowie sprawiają wrażenie bardziej złożonych, unikalnych, a przez to odrobinę ciekawszych. Większa liczba postaci posiadać będzie pasywne umiejętności, część z nich korzysta nawet z kompanów, dających duże wsparcie w walce. Niemniej jednak nie pokusiłbym się o stwierdzenie, że są oni lepsi od poprzedników. To, co cieszy najbardziej, to głowa autora pełna pomysłów, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji 14 różnych od siebie postaci, z których poznawania czerpać będziemy wiele radości. A to nie koniec, bo spodziewać możemy się kolejnych sezonów.


Podsumowanie

Dice Throne to gra pełna losowości, dająca nam jednak możliwość świadomego jej okiełznania, dzięki zbudowaniu odpowiedniej strategii i umiejętnym z niej skorzystaniu. Szybka i emocjonująca rozgrywka to jej nieodzowne atuty. Podobnie jak różnorodność dostępnych bohaterów.

Nie jest to jednak gra dla każdego. Zależność od przypadku może powodować wrażenie braku wpływu na rozgrywkę, co pociąga za sobą niewielkie zaangażowanie i satysfakcję z rozgrywki gracza. Grę warto na pewno sprawdzić, bo być może pokochacie ją tak jak ja. Jeżeli angielski Was nie przeraża, a bezlitosne kościane pojedynki to coś, czego szukacie, nie powinniście się zawieść na tej pięknej produkcji od Roxley Games!


Mocne strony:

  • świetne wykonanie,
  • duża różnorodność postaci,
  • spora regrywalność,
  • odpowiednie skalowanie,
  • bardzo ładna oprawa graficzna,
  • emocjonująca rozgrywka,

Słabe strony:

  • duża losowość.

Przydatne linki:

Grę w najlepszej cenie kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami i spodobała Ci się nasza strona to polub nas na facebooku


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Roxley. Dziękujemy!

Leave a Reply