Recenzja #180 Pocket Sub

Gładka tafla wody, piękne słońce i cisza. Sielankowa sceneria wypoczynkowa. Pod powierzchnią wody może się jednak dziać naprawdę wiele! Spotkanie dwóch lub więcej wrogich nacji dysponujących łodziami podwodnymi zapowiada bardzo burzliwe momenty. Wysadź albo daj się wysadzić!


Informacje o grze

Autor gry: Darrin Horbal

Ilustracje: Piotr Forkasiewicz, Sebastián Koziner, Sabrina Miramon

Wydawnictwo: Alley Cat Games

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 10-15 minut

Wiek: 8+

Mechaniki w grze: Area Movement, Grid Movement, Tile Placement


Przegląd elementów gry

Jak sama nazwa wskazuje Pocket Sub to gra kieszonkowa. Nie wiem, czy zmieści się do każdych spodni, aczkolwiek w dni podobne do obecnych powinniśmy z łatwością przetransportować ją w jednej ze skrytek naszych kurtek. Cieszy więc fakt, że pudełko wykonano solidnie. Nie sądzę, aby podróże w warunkach niezbyt odpowiednich dla planszówek, szybko odcisnęły na nim piętno.

Gra nie zawiera bardzo wielu elementów, ale każdy z nich wykonano porządnie. Kafle, z których będziemy układać pole gry, są naprawdę grube, podobnie jak żetony min. Do tego kilka drewnianych pionków przedstawiających łodzie podwodne oraz centra dowodzenia w czterech kolorach. Na pewno nie poczujecie się zawiedzeni jakością!

Pomimo iż w grze nie ma zbyt wielu grafik to te, które ujrzycie powinny budzić pozytywne odczucia. Mowa tu szczególnie o żetonach, z których ułożymy planszę. Przedstawiają one głównie toń morską, z płytszymi i głębszymi rejonami, urozmaiconą pojawiającymi się od czasu do czasu skalistymi wyniosłościami. Po ich połączeniu otrzymacie miły dla oka akwen. Nieco mniej udane jest może przedstawienie graficzne min. Są za to całkiem czytelne.

Nie powinniście narzekać również na instrukcję. Oczywiście jest ona niewielkich rozmiarów oraz nie zawiera przesadnie dużej liczby zasad. Dodatkowo spisano ją nie najtrudniejszym językiem, więc nawet jeśli średnio znacie angielski, nie powinniście mieć kłopotów z jej zrozumieniem. Całość zasługuje na ocenę minimum bardzo dobrą!


Zasady gry

Jak się domyślacie, zasady nie należą do tych bardzo skomplikowanych, w końcu gra ma trwać 15 minut! W istocie tak właśnie jest. Przygotowanie rozgrywki nie zajmie nam dużo czasu. Trzeba jedynie zestawić ze sobą kilka kafli i rozmieścić na nich drewniane elementy każdego z graczy. Możecie skorzystać z propozycji autorów zamieszczonej w instrukcji lub spróbować ułożyć wszystko samodzielnie, mając wpływ na grę od samego początku.

Mechanika rządząca rozgrywką jest banalnie prosta. W swojej turze gracze muszą wykorzystać trzy punkty ruchu, aby przemieścić jeden ze swoich okrętów oraz zostawić minę na jednym z opuszczonych pól. Poza wpłynięciem na tereny skaliste, poruszenie się na sąsiednie pole kosztuje nas jeden punkt ruchu. Łodzie graczy znajdujące się na terenie głębi mogą również skorzystać ze specjalnej opcji, dzięki której za dwa punkty ruchu przemieszczą się na inne pole oznaczone ciemnoniebieskim kolorem.

Przemieszczenie łodzi to oczywiście połowa sukcesu, musimy jeszcze zastawić pułapkę na przeciwnika! Tutaj jedynym obostrzeniem jest brak możliwości pozostawienia ładunku na głębokiej wodzie.

Dobrze domyślacie się, że skoro mamy miny, to będą i eksplozje! Co więcej, możliwości na stratę okrętu jest sporo. Do wybuchu dojdzie, gdy nie uda nam się wypełnić opisanych wyżej obowiązkowych czynności, gdy wpłyniemy na minę lub na pole z centrum dowodzenia rywala.

W momencie, gdy dojdzie do zderzenia dwóch okrętów, oba usuwane są z gry. Pewnie pomyśleliście teraz, że łatwo będzie doprowadzić do remisu? Na szczęście autorzy przemyśleli tę kwestię. Gdy pozostanie nam ostatnia łódź, zyskuje ona większą siłę i w momencie kolizji ze zwykłym okrętem przeciwnika, wychodzi z niej bez szwanku. Jeśli obie łodzie są ulepszone, wygrywa jednostka nacierająca. Jak się łatwo domyślić zwycięża ostatnia pływająca łajba!


Wrażenia z rozgrywki

Pocket Sub skusił mnie przede wszystkim swoimi rozmiarami. W kolekcji nie posiadałem zbyt wielu gier, które mógłbym zabrać ze sobą niemal wszędzie. Oczywiście znajdziemy kilka dobrych gier w tej kategorii, jednak mnie one jakoś omijały. Nawiasem mówiąc tych naprawdę godnych uwagi nie ma znowu aż tak wiele. Liczyłem oczywiście, że w pudełku znajdę o wiele więcej zalet niż tylko gabaryt. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że się nie zawiodłem.

Okazuje się, że jest to bardzo szybka i dobrze przemyślana gra logiczna, którą osadzono w ciekawej tematyce. Klimatu zbyt wiele tu nie poczujecie, ale wykonanie i grafika dadzą nieco mniejsze poczucie abstrakcyjności.

Sama rozgrywka jest naprawdę ciekawa! Rozgrywając pierwsze partie, nie przywiązywaliśmy większej wagi do początkowych posunięć, w końcu możliwości było mnóstwo. Później okazywało się, że frywolne podejście do tego etapu rozgrywki owocowało lawinowo pogarszającą się sytuacją naszej floty. Na szczęście po kilku partiach koncentracja nie opuszczała nas już od samego początku. 

Pocket Sub wymaga od nas planowania kilku ruchów do przodu. Im lepiej nam to wyjdzie, tym większe mamy szanse na zwycięstwo. Z każdym posunięciem liczba możliwości będzie się zmniejszać. Tym szybciej, im w bardziej przemyślany sposób gracze będą rozkładać miny. Z każdą turą pętla będzie się zaciskać i nawet drapanie się po głowie nie pomoże. A może by tak wysłać okręt na misję samobójczą, zabierając na dno również wroga? Świetny pomysł! Choć gdybym uwolnił się od tej miny mogę zapewnić sobie kilka dodatkowych ruchów dla pozostałych łodzi, hmm…? Dokładnie przed takimi wyborami staniecie! Chyba że Wasz przeciwnik zrobi więcej błędów i to Wy będziecie trzymać go w szachu.

To kieszonkowe “Polowanie na Czerwony Październik” jest w zasadzie pozbawione losowości. Jedyny jej przejaw to przypadkowe rozmieszczenie kafelków planszy. Ich zestaw pozostaje jednak stały, przypisany do konkretnej liczby graczy. Dla mnie to zdecydowana zaleta, aczkolwiek jestem świadomy, że taki stan rzeczy może zaowocować wytworzeniem się pewnych schematów. Biorąc za przykład chociażby szachy nie musi to jednak działać negatywnie na regrywalność Pocket Sub’a.

Na plus należy również zapisać czas rozgrywki. Jeśli uda nam się nie rozmyślać nadmiernie nad ruchami, to rozgrywka okazuje się całkiem dynamiczna. Ani się obejrzymy, a wody ubrane zostaną w łańcuszek min, który ciężko będzie ominąć. Powinniśmy przy tym otrzymać wynik naszego starcia po upłynięciu pudełkowych 15 minut. Partie wieloosobowe mogą niekiedy potrwać dłużej, aczkolwiek zależy to od samych grających.

Dodatkowo gra bardzo dobrze się skaluje. Wraz ze wzrostem liczby graczy powiększa nam się plansza, a więc i suma dostępnych pól. Mimo to gra wydaje się ciaśniejsza i szybciej dąży do konfrontacji. Jeśli podczas walk jedna z frakcji zostanie przedwcześnie wyeliminowana, nic nie szkodzi. Zanim dana osoba zdąży zrobić sobie herbatę, wszystko będzie gotowe do kolejnej partii.

Moja wersja gry opatrzona została naklejką deluxe i informacją o znajdujących się wewnątrz rozszerzeniach. Są nimi 3 żetony pozwalające nam jednorazowo zignorować jedną z obowiązujących zasad. Sprawiają one, że gracze otrzymują dodatkowe opcje oraz możliwość wyrwania się z niekorzystnej sytuacji. Wśród dodatków znajdziemy także dwa żetony wirów, które położone na dwóch wybranych kaflach, spowodują ich obrót o 60 stopni na początku każdej rundy. O Ile pierwsze z wymienionych elementów nie urzekły mnie jakoś specjalnie (ot dają więcej możliwości i nieco przedłużają rozgrywkę) o tyle pomysł wprowadzenia dwóch obrotowych elementów okazuje się zadziwiająco sprytny. Nie utrudnia bardzo rozgrywki, jednak dodaje jej nieco uroku.

Pocket Sub to gra, która świetnie wypełnia swego rodzaju niszę w mojej kolekcji pt. “Szybkie, nie takie łatwe i przyjemne”. Wzorowe wykonanie, prosta mechanika, a przy tym nie tak banalna rozgrywka, sprawiły mi dużo frajdy. Z uwagi na rozmiary i czas gry, ma ona szansę dość często gościć na moim stole. Dlaczego tylko szansę? Otóż okazuje się, że nie jest to gra dla każdego, w tym niestety mojej własnej żony. Jakoś nie po drodze jej ze sposobem kombinowania wymaganym podczas rozgrywki. Raz na jakiś czas nie odmówi partii, jednak sama wolałaby zagrać w coś innego. Jeśli więc próbowaliście już podobnych gier i nie przekonały Was do siebie, dzieło Alley Cat Games na pewno tego nie zmieni. Ze swojej strony mogę jednak zdecydowanie polecić tego mikrusa!


Mocne strony:

  • dynamiczna rozgrywka,
  • krótki czas partii,
  • kompaktowe rozmiary,
  • bardzo dobre wykonanie,
  • niemalże brak losowości,
  • angażująca rozgrywka,
  • proste zasady.

Słabe strony:

  • na chwilę obecną bardzo trudno dostępna.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami i spodobała Ci się nasza strona to polub nas na facebooku


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Alley Cat Games

Leave a Reply