Recenzja #178 Pocket Pharma

Lubisz chemię? Interesujesz się medycyną? Fascynował Cię zawsze proces wynajdowania leków? W Pocket Pharma masz szansę wcielić się w laboranta, który będzie szukał leku na najbardziej zaawansowane schorzenia. Jednak uważaj! Firmy farmaceutyczne ostrzą zęby na zysk z wprowadzanych nowości na rynek farmaceutyczny.


Informacje o grze

Autor gry: Brett J. Gilbert, Chu-Lan Kao

Ilustracje: Sebastián Koziner, Alexandra Petruk

Wydawnictwo: Alley Cat Games

Liczba graczy: 2-5

Czas gry: 15-30 minut

Wiek: 8+

Mechaniki w grze: Card Drafting, Hand Management, Pattern Building


Przegląd elementów gry

W solidnym pudełku, które nie zabierze Wam wiele miejsca w torbie, odnajdziecie całą masę różnego rodzaju kart. Będą to przede wszystkim substancje chemiczne, z których fragment po fragmencie będziecie tworzyć recepturę nowego leku. Poza nimi na stół wyjmiemy karty określające wymagany skład nowych farmaceutyków oraz wymaganą dla nich efektywność. Podobne karty określą również dopuszczalną liczbę efektów ubocznych, w końcu nie możemy zabić naszych klientów.

Mniejszy format wybrano dla kart profitów, czyli nagród za opatentowanie nowego leku oraz kart strat reprezentujących koszty, jakie musieliśmy ponieść w trakcie rozgrywki. Wszystkie zasady wytłumaczy nam treściwa instrukcja. Jeśli znacie język angielski na średnim poziomie, to nie macie się czym martwić.

Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie. Solidne pudełko i dość grube karty pozwalają wierzyć w długowieczność tej pozycji. Strona graficzna jest raczej mało wyszukana i minimalistyczna, jednak wykorzystanie wzorów chemicznych różnych substancji umieszczonych na białym tle można uznać za jak najbardziej tematyczne.

Efekt wizualny pozostałych kart nie jest na pewno oszałamiający, aczkolwiek wydaje się pasować nieźle. Jestem przekonany, że poza mną znajdzie się jeszcze kilka osób, dla których efekt pracy grafików będzie zadowalający.


Zasady gry

W grze Pocket Pharma zostaniemy naukowcem zatrudnionym w laboratorium farmaceutycznym. Naszą rolą jest wynalezienie terapii na różnorakie choroby. Nie możemy zapomnieć o efektach ubocznych, które są nieodzowną częścią opracowywania nowych farmaceutyków. Każdy nowo odkryty lek przynosi profity laboratorium, jednak zwycięzcą zostanie ten, który zdobędzie ich najwięcej.

Przygotowanie rozgrywki jest wyjątkowo krótkie. Na środku stołu układamy 4 karty leków w połączeniu z pożądaną skutecznością i ograniczającymi nas efektami ubocznymi. 

Nad nimi układamy przynoszące nam punkty karty profitów. W zależności od liczby graczy, odpowiednią liczbę kart fragmentów leków układamy awersem do góry, reszta pozostaje zakryta w talii obok. Wszyscy gracze powinni mieć także swobodny dostęp do kart strat. Rozdajemy początkowe fragmenty leków uczestnikom i … voilà!

Zasady są równie banalne co przygotowanie. Sercem gry są cztery karty z formułami leków jakie będziemy mieli możliwość wytworzyć. Każda z nich przedstawia sekwencję, jakiej odpowiadać będą musiały fragmenty w naszym zestawie.

Jeżeli spełnimy ten podstawowy warunek na pewno uda nam się wprowadzić nowy specyfik na rynek. Dzięki temu zdobędziemy pierwszą dostępną kartę profitu tego rodzaju. Gdyby jednak jego skuteczność okazała się mniejsza niż ta wskazana nad formułą, będziemy musieli dobrać ujemny punkt za każdy brakujący symbol strzykawki.

W przypadku, gdy zdarzy nam się przekroczyć liczbę symboli efektów ubocznych dopuszczalnych dla danego leku, nie zapłacimy punktami, a kartami fragmentów z innych zbieranych zestawów. Oczywiście jeśli jakieś posiadamy.

Aby osiągnąć ten cel będziemy rozgrywać naprzemiennie swoje tury, w których wykonamy trzy akcje spośród tej samej liczby dostępnych posunięć. Są to:

1. Dobranie kart fragmentów. Zasada jest jedna. Jeżeli interesuje nas karta ułożona dalej w rzędzie, która nie jest dostępna z brzegu, musimy wziąć kartę straty punktów równą liczbie ominiętych przez nas kart. Od razu po dobraniu karty musimy zdecydować, w której kolumnie ją umieścić. 

2. Przemieszczenie kart fragmentów do innych kolumn. W jednym ruchu możemy przenieść nieograniczoną liczbę kart z jednej kolumny do drugiej. Każda kolumna może składać się z maksimum 5 kart.

3. Wprowadzenie leku na rynek. Jeżeli udało nam się zebrać odpowiedni zestaw kart możemy udostępnić lek konsumentom, otrzymując za to profity. Podczas tej akcji wykonujemy czynności opisane powyżej.

Gra kończy się w momencie, gdy dwa stosy kart profitów wyczerpią się (trzy w rozgrywce cztero- lub pięcioosobowej). Następuje podliczenie zdobytych punktów i na tej podstawie wyłaniany jest zwycięzca.

Pudełko, które otrzymałem zostało oznaczone naklejką deluxe. Oznaczało to, że w środku znajdę również dodatki, które świetnie uzupełniają rozgrywkę o nowe możliwości:

1. Zaawansowane leki, czyli nowe warianty kart określających kierunek naszych dążeń. Są one trudniejsze do zrealizowania niż te dostępne w wersji podstawowej.

2. Karty specjalistów, które mogą zostać użyte raz na grę. Nieużyte dostarczą nam 2 punkty na koniec partii. Użyte natomiast pozwolą nam np. wykonać jedną dodatkową akcję w turze lub zignorować efekty uboczne na jednej z kart fragmentów.

3. Pojawia się nowa możliwość zdobycia punktów za odkryte leki. Jest to tzw. siła rynku, która określa na jakie leki jest największe zapotrzebowanie na świecie. Wynalezienie największej liczby tego rodzaju produktów, spowoduje otrzymanie bonusowych punktów.

4. Fragmenty eksperymentalne pozwolą nam dobrać ten typ kart wykorzystując dwa ruchy w turze. Pozwolą nam one zastąpić karty fragmentów, których w tej chwili nam brakuje, a są niezbędne do opatentowania kolejnego życiodajnego leku.

5. Biznes biotechnologiczny to kolejny sposób na zdobycie punktów oraz nowa akcja do wykonania. Zamiast dobierać fragment do swojego laboratorium, możemy go dołożyć do zasobów gromadzonych w firmie zewnętrznej.

Na początku gry otrzymamy karty określające jakie fragmenty, które się w niej znajdą będą miały dla nas wartość. Informacja ta jest oczywiście tajna, więc poczynania innych graczy mogą działać na naszą korzyść. Na koniec porównamy przychód każdego z graczy i przydzielimy odpowiednią gratyfikację punktową.

Jak widzicie gra nie powala złożonością zasad i lokuje się raczej w przedziale gier lekkich. Niech Was jednak nie zwiedzie ta prostota, ponieważ Pocket Pharma może zadowolić nawet bardziej wybrednych graczy.


Wrażenia z rozgrywki

Niewiele małych gier zostaje w mojej kolekcji. Moje planszówkowe towarzystwo lubuje się w grach o długim czasie rozgrywki i wymagających od uczestników dużego zaangażowania szarych komórek. Z tego właśnie względu zawsze z ciekawością testujemy kieszonkowe wersje gier planszowych, aby trafić w końcu na taką, która mimo małych rozmiarów zaciekawi nas swą złożonością. Pocket Pharma jest bardzo miłym zaskoczeniem.

Pierwsza rozgrywka, bez dodatków, uwidoczniła duży jej minus, jakim jest losowość. Była ona doskwierająca, szczególnie gdy pojawiające się karty nie pasowały do zbieranych przez nas zestawów. Nawet dobranie kart z minusowymi punktami nie rozwiązywało problemu. Na szczęście w tym małym, poręcznym pudełku znajdziemy kilka naprawdę ciekawych dodatków.

Dodatków, które znacząco wpłyną na tak uciążliwą losowość. Grając z rozszerzeniami, na kilka sposobów możemy poradzić sobie w trudnej dla nas sytuacji, np. dobierając kartę eksperymentalnego fragmentu lub wykorzystać 1 z 4 dostępnych kart specjalistów.

Przyznam, że po zagraniu w Pocket Pharmę z dodatkami już nie wróciliśmy do samej podstawki. Dużym plusem gry jest także dynamika rozgrywki oraz praktycznie nieobecny downtime.

Rozgrywka przebiega płynnie, każdy z graczy ma wystarczająco dużo czasu, aby zaplanować swój ruch, który pozwoli zrealizować wybrany przez siebie cel. Wbrew pozorom niezmiernie ważne jest obserwowanie poczynań przeciwników.

W końcu liczba kart profitów jest ograniczona, tak więc może się okazać, że wyprzedzeni przez sąsiada zostaniemy z niczym. Poza tym aspektem nie doświadczycie interakcji podczas rozgrywki, w której każdy układa swój własny układ kart.

Baczne przyglądanie się przepływowi fragmentów na stole jest nie mniej istotne. Zapamiętanie zbliżonej liczby kart, która została już wykorzystana, ułatwi nam podjęcie decyzji czy warto w dany typ kart inwestować.

W mojej opinii gra sprawdza się dobrze w każdym składzie, jednak najlepiej, gdy do stołu zasiądą trzy osoby. Liczba kart pojawiających się na stole jest większa niż w bezpośrednim pojedynku, a gra zachowuje przy tym bardzo dobry czas rozgrywki. Przy pełnym składzie możemy nieco przekroczyć pudełkowe 30 minut, choć nieznacznie i nadal jest to świetny wynik. Bardzo ładne i porządne wykonanie jest idealnym dopełnieniem całości.

Dzięki tym cechom gra zostanie w naszej kolekcji. Nie jest to może pozycja rewolucyjna i spotkacie tu zbiór dobrze znanych mechanik, które jednak naprawdę dobrze działają. Na tyle, że jako nieliczna z drobnych pozycji sprawdza się w moim planszówkowym towarzystwie.

Pocket Pharmę możemy rozegrać zarówno w gronie zaawansowanych, jak i początkujących graczy. Żadna z tych grup nie powinna narzekać na złożoność zasad, a tym bardziej na jakość rozgrywki. Jeśli uda Wam się gdzieś ją wypatrzeć, warto pomyśleć o zakupie.


Mocne strony:

  • solidne wykonanie,
  • niewielkie rozmiary,
  • dobre skalowanie,
  • krótki czas rozgrywki,
  • bardzo udane dodatki rozwijające grę,

Słabe strony:

  • podstawowy wariant cierpi zdecydowanie na dużą dozę losowości ,
  • trudno dostępna.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi materiałami i spodobała Ci się nasza strona to polub nas na facebooku


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Alley Cat Games. Dziękujemy!

Leave a Reply