Recenzja #140 Do boju towarzysze!

Wzięcie udziału w wojnie nie jest zapewne marzeniem większości z nas. Co by się jednak stało, gdybyśmy w ten czy inny sposób trafili na front? I to na jego pierwszą linię! Być może chęć przetrwania popchnie nas do czynów, o które sami byśmy się nie posądzili? Jedno jest pewne, musimy zrobić wszystko aby pozostać przy życiu! Nawet jeśli wiąże się to ze śmiercią naszych towarzyszy.

Informacje o grze

Autor gry:Brian Niro

Ilustracje: Kwanchai Moriya

Wydawnictwo: Black Monk Games

Liczba graczy: 2-8

Czas gry: 20-60

Wiek: 12+

Mechaniki w grze: Hand Management, Player Elimination, Take That

Kup tutaj

Przegląd elementów gry

W kolorowym pudełku “Do boju towarzysze!” znajdziemy talię złożoną z kart postaci, celu i ataku. Są one wykonane solidnie i w tym aspekcie nie mam wydawnictwu nic do zarzucenia. Oczywiście, jeżeli będziecie częściej sięgać po tę pozycję, koszulki zapewnią dłuższą trwałość. Od strony graficznej gra mnie nie powaliła. Zabawne grafiki i ich kreskówkowy styl zapewne mogą podobać się części odbiorców. Dla mnie nie są ani plusem, ani minusem.

W środku pudełka znajdziemy również instrukcję. Jest krótka, zawiera niewielką liczbę zasad, jednak dość ciężko się ją czytało. Pozostawiała również pewne wątpliwości po pierwszym czytaniu. Zdecydowanie polecam obejrzeć filmik z zasadami, który został umieszczony na stronie wydawcy. To bardzo dobre posunięcie, zdecydowanie ułatwiające zrozumienie reguł.

Wraz z moim egzemplarzem otrzymałem również papierową matę do gry. To całkiem przydatny gadżet podczas rozgrywki. Problemem jest tylko fakt, że nie mieści się ona do pudełka. W przypadku tak kompaktowej gry to poważna wada. Oczywiście gra bez tego elementu jest jak najbardziej możliwa, aczkolwiek myśląc o takim dodatku, można było pokusić się o lepsze dopasowanie.

Jakość wykonania elementów stoi na dobrym poziomie. Jedynie papierowa mata może nieco frustrować, gdyż raczej ciężko rozłożyć ją równo na stole. Z reguły, z uwagi na zagięcia, wybrzusza się w niektórych miejscach. Mimo tego nadal okazuje się użyteczna. Szata graficzna jest specyficzna, żartobliwie kreskówkowa. Całkiem nieźle wpisuje się w temat gry, jednak nie porywa.

Rozgrywka

Zasady gry nie są specjalnie skomplikowane. Każdy z graczy otrzymuje zestaw przypisany do każdej postaci. Składają się na niego: karta zdolności, postaci oraz życia. Z ich pomocą umieścimy swojego towarzysza na linii frontu oraz oznaczymy, ile jeszcze na niej wytrzyma. Następnie z kart akcji utworzymy jedną talię, a z kart ataku drugą. Postaci wszystkich graczy należy umieścić losowo w rzędzie na stole, zostawiając jedno wolne miejsce pomiędzy ostatnią z nich a komisarzem. Każdy towarzysz (gracz) dobiera 5 kart z talii akcji. Następnie wykorzystując klasyczny draft z przekazywaniem kart w lewo, gracze utworzą startową rękę.

Przebieg tury zawsze wygląda tak samo. Na początku odkrywamy wierzchnią kartę ataku z talii oraz oznaczamy miejsce obrane za jego cel. Ofensywa przeciwnika może mieć różny charakter: liniowy – trafiający pierwszą napotkaną jednostkę, rozpryskowy – raniący również sąsiadów oraz specjalny – uwarunkowany konkretnym opisem. Każdy towarzysz w odpowiedzi na atak wybiera jedną kartę z ręki i zakrytą kładzie przed sobą. Zwrócić należy uwagę na karty wydarzeń, które zagrane jako zakryte nie będą miały efektu. Możemy je zagrać raz na rundę, w dowolnym momencie.

Jako zakryte karty akcji możemy wykorzystać Manewry oraz Ekwipunek. Pierwszy rodzaj pozwala na określone działania na linii frontu, drugi kładziemy obok swojej postaci, wzbogacając jej zdolności. Zaczynając od pierwszego gracza (czyli tego, który posiada kartę inicjatywy), każdy z graczy rozpatruje efekt swojego wyboru. Po ich wykonaniu rozpatrujemy skutek ataku, który w wyniku naszych decyzji mógł zmienić swój cel. Trafieni towarzysze oznaczają ten przykry fakt na kartach życia postaci. Następnie uzupełniamy swoją rękę do 5. Gra kończy się w momencie, gdy przy życiu pozostanie ostatni towarzysz.

Podsumowanie

Zasady gry są bardzo proste, jednak mimo to instrukcja napisana jest w sposób mało przystępny, a karty nie zawsze są intuicyjne. Pomimo prostoty reguł, niejednokrotnie mieliśmy problem z wytłumaczeniem ich nowym graczom. Jeszcze więcej wątpliwości pojawiało się podczas rozpatrywania części kart. Dopiero w trakcie gry zasady stawały się jasne, a karty zrozumiałe. Wpływa to zdecydowanie ujemnie na dynamikę rozgrywki, która stopniowo wzrasta wraz z kolejnymi partiami. Z powodu tych problemów wiele osób na wstępie zniechęcało się do gry.

Grafiki zapewne spodobają się niejednej osobie, jednak mi osobiście nie przypadły do gustu. Możliwe, że jest to wtórne zniechęcenie spowodowane trudnością w tłumaczeniu zasad, a przez to ulotnieniem dobrej atmosfery przy stole. Tak czy inaczej, nie zaliczyłbym ich ani do zalet, ani do wad tej pozycji. Samo wykonanie gry należy uznać za dobre. Miłym dodatkiem jest mata do gry. Zdecydowanie ułatwia rozgrywkę, z uwagi na konieczność pamiętania o tym, że między towarzyszami a linią frontu musi zostać tylko jedna wolna przestrzeń. Nie wiem jednak, czy materiał, z którego została wykonana był najtrafniejszym wyborem, podobnie jak niezapewnienie możliwości włożenia jej do pudełka.

Najpoważniejszym problemem jest jednak eliminacja graczy. Niejednokrotnie zdarzało się, że ktoś odpadał z gry bardzo wcześnie i przez resztę gry po prostu się nudził. Uważam, że przy długości rozgrywki w granicach 20-60 minut jest to duży problem. Minusem jest też sam czas gry, gdyż charakter tytułu jest mocno imprezowy. W tym założeniu partie dochodzące do godziny są zdecydowanie za długie (szczególnie biorąc pod uwagę eliminację). Wątpliwości można mieć również co do skalowalności gry. Partie dwu, a nawet trzyosobowe są zupełnie niesatysfakcjonujące. Gra nabiera sensu dopiero w wariancie 4+. Pudełkowy opis może wprowadzić Was w błąd.

Jeśli nie odstraszą was opisane wady to gra ma wam do zaoferowania dużą dozę negatywnej interakcji. Mimo wszystko całkiem przyjemnie jest wypchnąć kolegę wprost na strzelające działo. Możecie też liczyć na całkiem niezłą regrywalność zapewnioną przez losowy dobór kart. Zaletą może okazać się również niecodzienny temat, który jednak nie do końca przekłada się na klimat w grze, którego nie ma aż tak wiele.

Jak się domyślacie, gra mnie rozczarowała. Liczyłem na zabawną pozycję imprezową, wykorzystującą intrygujący temat. Niestety gra okazała się dość długą i męczącą walką o przetrwanie. Szczególnie przykry jest fakt, że część graczy już po chwili może zająć się przygotowaniem kolacji. Szkoda, bo sam pomysł ma potencjał i zadatki na naprawdę ciekawy tytuł. Na ten moment jest to jednak pudełko, z którym bez żalu się rozstanę.


Zalety:

  • Ciekawy temat,
  • dużo negatywnej interakcji.

Wady:

  • Niejasne właściwości części kart,
  • problemy z szybkim zrozumieniem zasad,
  • nieco za długa rozgrywka,
  • możliwość szybkiego wyeliminowania części graczy,
  • Dobre skalowanie dopiero w wariancie 4+.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba ci się Diceland, to koniecznie polub nas na Facebooku.


Dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games za przekazanie gry do recenzjiBlack Monk logo

 

3 thoughts on “Recenzja #140 Do boju towarzysze!”

    1. Jeśli trafi do odpowiedniej grupy to zapewne taka będzie 🙂 u nas jednak zdecydowanie się nie sprawdziła.

Leave a Reply