Recenzje

Recenzja #1263 Skalvenia

Stare ziemie przestały nam już wystarczać. Chcemy założyć nowe osady i zdobyć zasoby z nowych terenów. Jesteśmy dzielnymi wikingami z północy i nie cofniemy się przed niczym, aby zyskać władzę. Wyruszamy na naszych drakkarach, prosząc naszych bogów o łaskę… Przed nami Skalvenia. Gra dla prawdziwych wojowników!


Informacje o grze

Autor gry: Arkadiusz Dudek

Wydawnictwo: Smart Flamingo

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 90-120 minut

Wiek: 10+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Smart Flamingo. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


W dzisiejszej recenzji przedstawimy prototyp gry Skalvenia, która niedługo zawita na platformę Gamefound. Ostateczna wersja gry może się nieznacznie różnić od tej, którą przedstawimy w recenzji z tego względu, że gra jest wciąż rozwijana i dopieszczana zarówno przez autora, jak i przez wydawnictwo, które wzięło ją pod swoje skrzydła, czyli Smart Flamingo. Gra pojawiała się na konwentach już dwa lata temu, możecie więc być pewni, że finalnie będzie swoją najlepszą wersją.

Przegląd elementów i zarys rozgrywki

Skalvenia to gra z interesującą tematyką: podczas rozgrywki wcielimy się w wikingów, którzy pragną zdobyć nowy, nieznany ląd. Oczywiście nie będzie łatwo tego dokonać, a taka wyprawa wymaga wielu wyrzeczeń i przygotowań. Nasza stolica będzie musiała prężnie działać, aby nasi ludzie zdołali zebrać wystarczającą liczbę zasobów. Musimy przygotować również statek, który pomieści nie tylko nowych osadników, ale także materiały potrzebne do budowy. Do tego przyda się jeszcze przychylność bogów oraz… ostre topory, aby pokonać wrogów, którzy pragną nas wyprzedzić w wyścigu o zdobycie nowych ziem.

Jeśli chodzi o wykonanie gry, to prototyp, który oceniałam, wyglądał lepiej niż niejedna gotowa planszówka… Duża, czytelna plansza, podwójnie klejone planszetki graczy, drewniane figurki wikingów, zasobów i budowli. Piękne, okazałe drakkary, a nawet…potwór morski, który „wchodzi” do gry dopiero w jednym z wariantów. Nieco sporny może być jedynie dobór kolorów graczy, gdyż… jest nieco zbyt kolorowo i jaskrawo jak na wikingów. Różowi wojownicy mogliby zostać jednak „przemalowani” na czerwono. Gra nie straciłaby na czytelności, a wyglądałaby bardziej spójnie. Na plus oceniam również karty i symbole oznaczające akcje, wszystko jest jasne i nie pozostawia wątpliwości. Wykonanie oceniam na plus, gra rozłożona na stole robi spore wrażenie i jest przyjemna dla oka.

Wróćmy zatem do rozgrywki… Mamy tutaj sporo do roboty, a Skalvenia składa się z kilku ciekawych mechanik! Zabawa podzielona jest na rundy, a każda z nich to rok z życia wikingów. Podczas wiosny, lata i jesieni będziemy wybierać po dwie akcje, zaznaczając je runami na naszych kartach. Zimą natomiast wykonamy czynności porządkowe i nasze runy dopiero wtedy wrócą na planszetkę. Dodatkowo za przewagę liczebną na niektórych terenach, zyskamy wsparcie wybranego boga. Musimy pamiętać, że wykorzystana akcja zaznaczona runą jest już niedostępna dla nas w trakcie trwania całego roku. Planowanie ruchów jest zatem niezbędne, aby dobrze zarządzić czasem naszych wikingów.

Co ciekawe, w grze będziemy zarządzać nie jednym, ale aż dwoma magazynami! Pozyskane zasoby (za umieszczanie osadników na wybranych terenach), będziemy zdobywać zarówno na starym lądzie, jak i w stolicy. Oba magazyny są niezależne od siebie, a zasoby możemy przetransportować między nimi za pomocą naszego drakkara. Oczywiście możemy ruszyć z produkcją na Skalvenii, ale to będzie wymagało przewiezienia odpowiedniej liczby ludzi przez morze. Nasz drakkar ma jednak ograniczoną pojemność ładowni… Na szczęście możemy go za odpowiednią opłatą ulepszyć i zwiększyć zarówno jego ładowność, jak i zasięg. Ulepszyć możemy również chaty w naszej stolicy, za co uzyskamy dodatkowe bonusy. Kombosy w Skalvenii są wyjątkowo przyjemne i praktycznie w każdej rundzie udaje się utworzyć łańcuszek wzajemnie wpływających na siebie zależności.


Eksploracja, ekspansja, eksploatacja oraz eksterminacja, czyli 4X w świecie wikingów…

Skalvenia to gra, która zalicza się do gier 4X. Oprócz zdobywania nowych terenów, odkrywania nowych miejsc (morskie podróże w okolicach Skalvenii zapewnią nam dodatkowe bonusy!) i zbierania surowców, mamy jeszcze ostatnie X, a więc…walkę! I ta walka ma w Skalvenii raczej drugorzędne znaczenie, gdyż zwykle możemy sobie współistnieć z innymi klanami w miarę pokojowo i to nawet w rozgrywkach w pełnym składzie. Oczywiście możemy się wzajemnie wybijać (pamiętając, że aby dostać się do Valhalli i spotkać walkirie przynajmniej jeden nasz wiking musi zginąć), ale przeważnie każdy jest zbyt skupiony na rozwoju nowych osad, aby mieć do tego głowę. Podczas moich rozgrywek zamieszki wybuchały zwykle podczas walki o dominacje przy posągach bogów, ale były to raczej niewielkie bunty niż pełnowymiarowe bitwy i zwykle powstawały bardziej z ciekawości niż z potrzeby. Na Skalvenii każdy człowiek jest cenny, tym bardziej że wiele kart osiągnięć dotyczy właśnie obecności na wyspie, a bitwy to standardowe rzucanie kostkami, wzmocnione możliwością dodania karty.

Przyjrzymy się jeszcze warunkom zwycięstwa. Koniec gry jest inicjowany przez wybudowanie przez któregoś z graczy 3 osady na Skalvenii. Nie oznacza to jednak, że to ten gracz został zwycięzcą. Ważne są jeszcze punkty z osiągnięć, a także punkty z planszetek bogów. Rozgrywka zajmuje nieco czasu (około 2 godzin, a w pełnym składzie nawet dłużej, szczególnie że są momenty narażone na downtime, kiedy dany gracz odpala kolejne akcje). Tak jak wspomniałam, do gry możemy dołączyć również wariant z potworem morskim. Jormungand panuje na morzu i zapewnia dodatkowe bitwy i oczywiście…bonusy.


Podsumowanie

Skalvenia to dobrze zaprojektowania gra, w której rzeczywiście możemy poczuć klimat trudów życia wikingów. Rozgrywka jest wciągająca i dobrze zbalansowana, zarówno jeśli chodzi o ustawienie graczy, jak i o karty, czy nawet dodatkowe zdolności jarlów. Mamy tutaj sporo możliwości obrania strategii i zdobywania punktów. Do tego zasady gry nie są skomplikowane i są wyjątkowo intuicyjne. To gra dla średniozaawansowanych graczy, dobra na pierwszą pozycję 4X lub do pogrania ze znajomymi. Polecam, dobrze się przy niej bawiłam i chętnie do niej wrócę. Prototyp leci dalej w świat, a ja czekam na kampanię i na udaną ekspansję wikingów na naszym rynku!


Mocne Strony:

  • jasne zasady rozgrywki,
  • wyczuwalny klimat,
  • przyjemne kombinowanie i różne drogi do zwycięstwa,
  • możliwość rozwoju drakkara i osady,
  • interakcja-możliwość podejmowania bitew,
  • czytelna symbolika,
  • optymalny poziom trudności dla średniozaawansowanych graczy.
  • nieco zbyt jaskrawe kolory na graczy.

Przydatne linki:

Link Gamefound

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *