Recenzje

Recenzja #1239 Knarr

Turbodynamiczna kompaktowa karcianka o wikingach? Zbierz swoją bandę i wzbogać się, wyruszając na wyprawę w kierunku nieznanych dotąd lądów. Kto z Was zyska największą reputację i bogactwa? Czy Knarr dopłynie do Twojej kolekcji, czy może zatonie w morzu innych karcianek?


Informacje o grze Knarr

Autor gry: Thomas Dupont

Wydawnictwo:  Red Square Games

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 30 minut

Wiek: 10+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Red Square Games. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Recenzja gry Knarr

W grze Knarr dowodzimy klanem, rekrutujemy załogę i wysyłamy ją na ekspedycje, żeby zyskać reputację i bogactwa, ale w praktyce jest to typowy wyścig punktowy z mechanikami zarządzania ręką kart, budowania silnika i wyścigu na torze punktów/reputacji. Jak zatem wygląda rozgrywka?

W swoim rdzeniu Knarr jest bardzo prosty: na początku tury przesuwasz się na torze punktacji do przodu o tyle, ile wskazuje najlepsze pole, do którego dotarł nasz znacznik na torze chwały. Im dalej jesteś, tym więcej stałych punktów wpada co rundę. Następnie wybierasz jedną z dwóch akcji:

Rekrutacja – zagrywasz kartę wikinga z ręki do swojej załogi, do kolumny w odpowiednim kolorze; zgarniasz nagrody ze wszystkich kart w tej kolumnie (punkty, reputacja, bransolety, żetony rekrutów), a następnie dobierasz nową kartę z kolumny oznaczonej tym samym kolorem co zagrana karta. Dobierana w ten sposób karta może mieć inny kolor.

Eksploracja – pozbywasz się zagranych kart wikingów ze swojego obszaru załogi, aby zdobyć jedną z odkrytych kart lądu. Te dają natychmiastowe nagrody oraz wzmacniają naszą opcjonalną akcję handlu. Ten możliwy jest przed akcją lub tuż po niej. Wydając 1-3 bransolety możemy zyskać zasoby kolejno od lewej do prawej z naszego statku i kart lądu.

Gra kończy się, gdy któryś z graczy dojdzie do lub przekroczy 40 punktów; wtedy rozgrywa się do końca rundę i wygrywa osoba z największą liczbą punktów – nie ma żadnego dodatkowego podliczania, ukrytych celów itd. Dotrzeć jak najszybciej do 40 punktów… ale nie za wcześnie, żeby rywale nie przegonili nas w ostatniej kolejce.


Wrażenia z rozgrywki

Knarr płynie z nurtem. Tury są krótkie, wybór sprowadza się zwykle do dość prostych decyzji, ale budowa tego silniczka i zgarnianie co rusz nowych zasobów są bardzo satysfakcjonujące. Gra rozkręca się dość powoli, aby w końcówce, gdy zagramy dobrą kartę, odpalić kaskadę reputacji, punktów i zasobów. Tej pozycji jest bardzo blisko do popularnej gry Splendor. To skondensowane „euro”, które daje przyjemne odczucie budowania silnika i wyścigu. Dodajmy do tego, co prawda abstrakcyjny temat, ale jakże klimatyczne ilustracje – szczególnie na kartach krain. Przy dwóch graczach rozgrywka jest bardziej szachowa, ale w większym składzie również działa bardzo dobrze. Nie mniej, mam wrażenie, że podczas zabawy brakuje nieco więcej emocji (pojawiają się one dopiero na finiszu) i większej interakcji między graczami. Ta występuje jedynie w postaci wyścigu i ewentualnego podbierania kart. Jednakże, ciekawe budowanie silniczka w połączeniu z krótkim czasem rozgrywki i sporą losowością, sprawia, że Knarr to przyjemna, kompaktowa karcianka.


Mocne strony

  1. Szybkość, prostota zasad, „euro feeling” w 30 minut
    Krótki czas partii (15–30 minut) przy wciąż wyczuwalnym poczuciu rozbudowy silnika i ciekawych decyzjach. Zasady da się wytłumaczyć początkującym graczom nawet w kilka minut, co jest dużym plusem w kontekście gier rodzinnych i „fillerów” .
  2. Satysfakcjonujący silniczek z twistem „buduj i burz”
    Mechanika dwóch powiązanych silników – załogi i lądów – działa dobrze: musisz zdecydować, kiedy zacząć „kanibalizować” swoją mocną kolumnę załogi, żeby zdobyć punktujący ląd i wzmocnić handel. To proste w zasadach, ale daje fajne napięcie: „czy poczekać jeszcze jedną turę na większy zysk, czy już teraz pójść po ląd za sporą liczbę punktów?”.
  3. Poczucie wyścigu
    Końcówka Knarra jest emocjonująca – wyzwolenie końca gry przy 40 punktach i brak dodatkowego punktowania sprawia, że kilka ostatnich tur często rozstrzyga się na ostrzu noża (albo topora, jak przystało na wikingów).
  4. Świetna oprawa i kompaktowe wykonanie
    Jak już wspomniałem Knarr posiada bardzo ładne ilustracje wikingów (zarówno mężczyzn, jak i kobiet w różnym wieku) oraz piękne, panoramiczne ilustracje lądów; po połączeniu par tworzą one mini–panoramy na stole. Gra nie zajmuje też sporo miejsca, więc można zabrać ją ze sobą w podróż.
  5. Łagodna losowość i narzędzia do jej kontrolowania
    Choć w grze obecna jest losowość dociągu kart, to mechanika żetonów rekrutacji pozwala na większą kontrolę, np. dobranie konkretnej karty lub użycie żetonu w miejsce wymaganych kart załogi w przypadku eksploracji.

Słabe strony

  1. Tor reputacji i efekt śnieżnej kuli
    Najczęściej krytykowany element to tor reputacji – jeśli ktoś wcześnie mocno w niego zainwestuje, może regularnie zdobywać więcej punktów na początku każdej tury, co stopniowo powiększa przewagę. Ponieważ gra nie oferuje żadnego mechanizmu doganiania lidera, słabsi gracze mogą mieć wrażenie, że już od połowy partii są jedynie statystami, a zwycięzca jest praktycznie przesądzony.
  2. Niewielka interakcja
    Tury są szybkie i sycące, ale tutaj każdy tak naprawdę dłubie w swoim poletku; interakcja to głównie podbieranie kart z rynku i wyścig na torach. Jeśli lubisz gry, w których można znacząco wpływać na sytuację przeciwników (blokady, negatywne akcje, kontry), Knarr prawdopodobnie wyda ci się zbyt pasjansowy.
  3. Odczuwalna losowość
    Losowość sprawia, że czasami pojawiają się sytuacje, które nie są fair. Np. ktoś przed tobą zgarnia kartę, w miejsce której pojawia się idealna dla Ciebie karta – przy tak krótkiej grze, może to być frustrujące.
  4. Wąski wachlarz strategii dla części graczy
    Dla jednych będzie to od samego początku maksowanie toru reputacji, dla innych budowanie idealnego silniczka, który jest bardziej podatny na, to jakie karty pojawią się w puli. Nie mniej, gra nie jest zbyt głęboka.
  5. Ergonomia
    Mam wrażenie, że tor punktacji i chwały mógł zostać zaprojektowany nieco inaczej – lekkie szturchnięcie i mamy dramat. Żałuję, że tekturowe żetony bransolet i rekrutów nie są drewniane.

Podsumowanie – dla kogo jest Knarr?


Jeśli szukasz szybkiego, lekkiego, ale „mięsistego” fillera, który w 20–30 minut da ci poczucie rozkręcającego się silniczka, rosnących kombosów i wyścigu na punkty, Knarr jest solidną propozycją. To świetny kandydat na rodzinne granie, tytuł na wyjazd, czy „dogrywkę” po cięższych euro – tym bardziej że zasady tłumaczy się błyskawicznie, a gra dobrze skaluje się w przedziale 2–4 graczy.

Jeśli jednak oczekujesz wysokiej interakcji, wyraźnych mechanizmów doganiania, dużej różnorodności strategii i niskiej roli losu, Knarr może zostawić cię z poczuciem niewykorzystanego potencjału – po kilkunastu partiach możesz nie widzieć powodu, by do niego wracać regularnie. Nie mniej Knarr to bardzo solidny „mały duży” wyścigowy silniczek, ale niekoniecznie gra, która zdetronizuje familijne euro z twojej półki. Jeśli lubisz Splendor i szukasz, czegoś innego z podobną mechaniką, to jest to tytuł dla Ciebie. Sam z przyjemnością jeszcze nie raz wrócę do tej gry.


Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Adrian Gieparda

Drzemiąca we mnie pasja i chęć dzielenia się swoją opinią na temat gier, a także szerzenia tego hobby była tak silna, że stworzyłem własny serwis, który nazwałem Diceland. W nowoczesne gry planszowe gram już od ponad 12 lat, a takie tytuły jak Agricola, Troyes, Terraformacja Marsa, czy też Projekt Gaja są dla mnie grami niemalże doskonałymi. Obecnie jestem wielkim fanem wszelkich gier euro, gdzie zdecydowano się użyć mechanikę kości w unikatowy/niecodzienny sposób. Nie odmówię również partii w ciekawe rodzinne tytuły, które pozwalają miło spędzić czas w gronie najbliższych i oderwać się od zgiełku codziennej rutyny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *