Recenzje

Recenzja #834 Ekspedycyje

Ekspedycyje to kontynuacja znanej i docenionej przez wielu ekspertów gry planszowej, której ilustracje po dziś dzień zachwycają nawet najbardziej wybrednych artystycznych smakoszy. Ekspedycyje przenoszą nas na Syberię, gdzie gracze po uderzeniu ogromnego meteorytu będą eksplorować dziką tajgę celem odnalezienia śladów starożytnej, aczkolwiek mrocznej cywilizacji.


Informacje o grze Ekspedycyje

Autor gry Ekspedycyje: Jamey Stegmaier

Wydawnictwo: Phalanx

Liczba graczy: 1-5

Czas gry: 60-90 minut

Wiek: 14+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Phalanx. Wydawnictwo Phalanx nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl




Recenzja gry Ekspedycyje

Scythe trafiło na moją planszową półkę kilka lat temu, już podczas początków budowania kolekcji gier bez prądu. Wtedy też gra ta zachwyciła mnie swoją nietypową oprawą graficzną, której autorem jest uzdolniony Jakub Różalski. Po kilku rozgrywkach tytuł ten jednak nie przypadł mi do gustu, a gra trafiła w ręce innego zauroczonego tym światem gracza. Scythe na przestrzeni kilku ostatnich lat doczekał się wielu wychwalanych dodatków i wciąż zbiera mnóstwo pozytywnych opinii. Moja ocena tego tytułu mogła wynikać głównie z rozgrywek dwuosobowych, które w przypadku takiego tytułu nie sprawdzają się najlepiej. Projektant gry wyszedł jednak na przeciw konsumentom. Stworzył on modularną planszę, która według opinii wielu graczy świetnie sprawdza się w rozgrywkach w duecie. Dlatego też zachęcony rozgrywką w Ekspedycyje mam również zamiar ponownie wrócić do Scythe głównie ze względu na świat przedstawiony i pomysły mechaniczne autora gry.

Przypadek? Nie sądzę!

Ekspedycyje to kontynuacja Scythe, tak przynajmniej wskazuje napis na pudełko. Nie mniej jednak tytuł ten ma tak naprawdę niewiele wspólnego z „kosą”. Głównym spoiwem łączącym oba tytuł w tym przypadku są niecodzienne ilustracje, które mogłyby zdobić ścianę niejednego konesera dzieł sztuki i kultury. Ekspedycyje trafiły do mnie zupełnie niespodziewanie, nie czekałem na nie i nie śledziłem ich zapowiedzi. Nie wiedziałem również na jakich systemach się opierają i wiecie co? – los chyba tak chciał, bo Ekspedycyje posiadają mechanikę, którą bardzo lubię, ale o tym dopiero za chwilę.

W środku dość dużego i ciężkiego pudełka, otrzymujemy zawartość godną podziwu. Świetna wypraska, dopracowane elementy, szczegółowe figurki mechów, karty i żetony mapy okraszone klimatycznymi ilustracjami. Co mogłoby pójść nie tak zapytacie? Niestety pojawiła się drobna wpadka w przewodniku do gry. Otóż jeden z akapitów wprowadza w błąd i nie wyjaśnia szczegółowych zasad. Niestety tego typu wpadki, w produktach tego typu, nie powinny mieć w miejsca. Szkoda! Na szczęście polski wydawca wyszedł na przeciw oczekiwaniom i przyjął na klatę swoją pomyłkę. Phalanx stworzył w pośpiechu poprawioną wersję elektronicznej instrukcji, którą możecie znaleźć tutaj. Szkoda, że gier planszowych nie da się „łatać” jak gier komputerowych, co nie? Dlatego też wydawcy muszą zadbać o każdy detal, a to nie jest wcale takie proste.

Zaznajomieni z prawidłowymi zasadami gracze mogą zasiąść do klimatycznej rozgrywki i podjąć się eksploracji świata oraz tajemniczych wydarzeń. Już początek rozgrywki uzmysławia nas, że Ekspedycyje grą małą nie są i zajmują pokaźną przestrzeń na stole. Na pierwszy rzut oka widać też, że całość prezentuje się fantastycznie i zachęca do rozgrywki. Można było się jednak postarać o drobną kompresję w przypadku wielkości kafelków mapy.

Ekspedycyje to gra inna niż Scythe

W wielkim skrócie, gracze będą poruszać się po mapie, eksplorując ją, odkrywając nowe obszary i budując silniczek z kart. To mechanika, która bardzo przypomina mi w swoich założeniach jedną z moich ulubionych gier planszowych – 51 Stan. A więc otrzymujemy tutaj przyjemne mielenie zasobów, wiele możliwości na kartach i zależności między nimi, a w gratisie nutka mrocznej przygody i eksploracji w tle. W mechanikach Ekspedycyji pojawiają się również drobne nawiązania mechaniczne do Scythe’a, ale jest to raczej drobny i miły ukłon w stronę fanów tejże gry. Ekspedycyje to tytuł zupełnie inny, a więc jeśli jesteś fanem kosy i szukasz podobnej mechanicznie planszówki, to nie tędy droga.

To, co wyróźnia Ekspedycyje na tle innych gier, ale gdzie również pojawia się największe podobieństwo do Scythe to klimat i tematyka. Jestem pod wrażeniem ilustracji pojawiających się zarówno na kartach, kafelkach, czy też samej okładce gry. Klimat jednak kończy się tam, gdzie zaczynają się mechaniczne ekspedycje. Gracze będą przemieszczać się po mapie swoimi mechami, odkrywając spaczoną krainę, wykonując przy tym zadania i ulepszać przedmioty. Wszystko to jest jednak tylko tłem dla solidnie opracowanej mechaniki. Cieszę się, że twórca przygotował dla nas asymetryczne postaci i towarzyszy, co delikatnie wpływa na regrywalność tego tytułu. Jednak to losowość wynikająca z kart i ułożenia kafelków mapy będzie miała na to największy wpływ. Sama rozgrywka jest dynamiczna i tury graczy przebiegają dość płynnie, jednak przygotujcie się, że pierwsza rozgrywka może się przeciągać, zwłaszcza początkowe tury.

Kazdy sobie rzepkę skrobie, ale… bardzo to przyjemne.

Negatywnej interakcji w Ekspedycyjach w zasadzie nie ma. Oczywiście możemy zajmować innym graczom określone kafelki na mapie, ale nie przyniesie nam to żadnych wymiernych korzyści, a tym bardziej strat naszym oponentom. Wyjść z każdej sytuacji jest wiele. To głównie nasze dobrze przemyślane decyzje i zaplanowane o kilka kroków akcje, będą stopniowo przybliżać nas do zwycięstwa. Ekspedycyje posiadają to, co w tego typu planszówkach lubię najbardziej, czyli mnogość możliwości wynikających z użycia kart i zazębiających się mechanizmów. Dlatego też śmiem twierdzić, że nie jest to tytuł prosty. To bardzo dobra, średniozaawansowana gra euro. Wymaga nieco więcej od gracza, a więc najlepiej sprawdzi się wśród fanów nieco bardziej zaawansowanych pozycji. Niektóre z zagrań, jak chociażby realizacja zadań, wymaga od nas przygotowań i dokładnego rozplanowania kolejnych ruchów na kilka tur do przodu.

Czy jesteś więc graczem, który czerpię satysfakcję z kombogennego systemu kart? Lubisz przemyślane systemy, ładne ilustracje i klimat wylewający się z nich? Szukasz czegoś nieco bardziej skomplikowanego, ale niekoniecznie przepadasz za negatywną interakcją? Jeśli tak, to tytuł ten dostarczy Ci sporo radości i nie jeden raz zaskoczy Cię swoimi możliwościami. Co więcej, myślę że Ekspedycyje prędzej, czy później doczekają się dodatków, urozmaicających zabawę. Gra ta posiada również tryb solo opracowany z największymi szczegółami, a więc i gracze, którzy lubią grać w pojedynkę, nie odejdą od stołu zawiedzeni. Oczywiście Ekspedycyje będą zajmować zaszczytne miejsce w mojej kolekcji. Jeśli jesteście więc targetem tej pozycji, to dajcie jej szansę, a gwarantuję Wam, że będzie ona zdobić swoimi ilustracjami również Waszą półkę gier. Polecam! Gra trafiła do naszego plebiscytu najlepszych gier 2023.



Mocne Strony:

  • jakość wykonania, insert,
  • wciągająca i klimatyczna mechanika,
  • satysfakcja płynąca z budowania silniczka,
  • piękne ilustracje i architektura świata przedstawionego.
  • niezła dynamika rozgrywki i ograniczona losowość,
  • gra początkowo przytłacza, ale po kilku turach wszystko staje się intuicyjne,
  • bardzo dobry tryb solo i skalowanie na większą liczbę graczy.

Słabe Strony:

  • niestety w instrukcji pojawia się poważny błąd zmieniający zasady rozgrywki,
  • zabrakło bezpośredniej negatywnej interakcji między graczami,
  • początek rozgrywki dość mozolny.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Adrian Gieparda

Drzemiąca we mnie pasja i chęć dzielenia się swoją opinią na temat gier, a także szerzenia tego hobby była tak silna, że stworzyłem własny serwis, który nazwałem Diceland. W nowoczesne gry planszowe gram już od ponad 10 lat (z małą przerwą), a takie tytuły jak Agricola, Troyes, Terraformacja Marsa, czy też Projekt Gaja są dla mnie grami niemalże doskonałymi. Obecnie jestem wielkim fanem wszelkich gier euro, gdzie zastosowano się użyć mechanikę kości w unikatowy sposób. Nie odmówię również partii w ciekawe rodzinne tytuły, które pozwalają w gronie najbliższych miło spędzić czas i oderwać się od zgiełku codziennej rutyny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *