Recenzja #527 King’s Forge

Całe życie na to czekaliście! Król zorganizował konkurs na najlepszego rzemieślnika. To przecież Wasza szansa! Pamiętajcie kto jest zwycięzcą i rzućcie kości tak, aby przeciwnicy pomyśleli o zmianie zawodu! I jeszcze jedno – Starling Games to nie tylko Everdell!


Informacje o grze King’s Forge

Autor gry King’s Forge: Nick Sibicky

Wydawnictwo: Game Salute, Starling Games

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 45-60

Wiek: 14+



Cztery lata przed Everdell tj. w 2014 roku, Starling Games wydało grę, która przetrwała do dziś. Co więcej, do tej pory powstają do niej dodatki, a ostatni opublikowany został zaledwie rok temu. Czy King’s Forge powinien zostać wydany również w Polsce? Czy doczekamy się „Big Boxa”, który zagości w końcu na naszych stołach? Jak sprawdza się aktualnie mechanika sprzed 7 lat? Zapraszam do recenzji!


Recenzja King’s Forge

King’s Forge od samego początku cieszy oko klasycznymi, pełnymi kolorów elementami. Zaczynając od bardzo ładnie prezentującej się na stole planszy, przez to, co lubimy najbardziej, czyli kosteczki, a kończąc na kartach, do których nie można się w żaden sposób przyczepić. Wspaniałym zaskoczeniem jest jednak to, że twórcy pomyśleli o tym, że nie zawsze chcemy zabierać ze sobą całe pudło z planszą i zamiast tego, mamy specjalne planszetki, wielkości kart, które z powodzeniem możemy ze sobą zabrać w podróż.

Warto w tym momencie dodać, że liczba dostępnych kart pozwala na zróżnicowany setup rozgrywki. Przykładowo- są 33 karty przedmiotów, a do rozgrywki losować będziemy jedynie ok. 10 (w zależności od liczby graczy). Jestem ogromnym fanem takiego rodzaju losowości. Dzięki temu rozgrywki mogą się od siebie diametralnie różnić.

W King’s Forge rywalizujemy o to, który z graczy jako pierwszy stworzy cztery przedmioty. Materiałami są kostki i chyba nie będzie odkrywcze, jeśli dodam do tego, że zaczynamy z najzwyklejszymi, czarnymi kostkami, z których jesteśmy w stanie wykonać tylko najtańsze rzeczy (a to właśnie wartość przedmiotów rozstrzyga remisy na koniec gry!). Wraz z postępem rozgrywki nasz arsenał będzie się powiększał.

Rozgrywka w pigułce

Jeśli chodzi o główny trzon rozgrywki, to w swoim ruchu możemy wykonać akcję znajdującą się na jednej z leżących na środku stołu kart, lub lokacji. Jeżeli wybierzemy kartę – zabieramy ją, jeżeli lokację – zajmujemy. Ciekawe jest to, iż decyzyjność jest tutaj taka, że czasem będziemy rezygnować z czegoś, co nam się przyda, dlatego żeby inny bonus zbyt łatwo nie wpadł w ręce naszego przeciwnika. Co więcej! Znajdzie się kilka kart, które pozwalają na podkradanie kości przeciwnikowi. Nie martwcie się jednak- koszt ich zagrania jest na tyle wysoki, że nie będziecie to zbyt pochopna decyzja.

Bez względu na to, jaką akcję wybierzemy, do jej wykonania będą nam potrzebne kości. Niektóre z nich przepadną już na zawsze, a inne odzyskacie dopiero w kolejnej rundzie. Problem w tym, że kolejnym etapem jest tworzenie przedmiotów. Rozpoczynacie go od rzutu pozostałymi kostkami, następnie sprawdzacie, które przedmioty spośród trzech, leżących na stole, jesteście w stanie wytworzyć. Możecie oczywiście stworzyć więcej niż jeden, jeśli Was na to stać. Jeżeli liczba oczek na Waszych kostkach jest wyższa od tych wskazanych na kartach – bardzo proszę. Oczywiście, jak to w rywalizacjach bywa, inni gracze w tym momencie będą jeszcze w stanie spróbować zrobić coś lepiej od Was np… ulepszoną wersję przed chwilą stworzonego przedmiotu zabierając Wam go tuż sprzed nosa. A już myśleliście, że to będzie o spokojnym budowaniu silniczka i kupowaniu przedmiotów, prawda?

King’s Forge – dla kogo jest?

Rozgrywka sprawia wiele satysfakcji, ale zaawansowani gracze mogą odczuć lekki niedosyt. Jako tytuł rodzinny sprawi się natomiast wyśmienicie i nie ma co się obawiać pudełkowego 14+ . Według opinii graczy na Board Game Geek, gra się będzie nadawać już dla osobników wieku 10 lat i uważamy, że tak najczęściej będzie. A już na pewno z pomocą planszówkowych rodziców.

Liczba graczy w przypadku King’s Forge ma duży wpływ na rozgrywkę. W dwie osoby jest z jednej strony więcej luzu i mniej ryzyka, że w drugim etapie ktoś nas okradnie. Niestety, kiedy ktoś odskoczy, będzie miał dużo więcej utworzonych przedmiotów, może być problem, żeby go dogonić. Przy 3-4 graczach natomiast dzieje się więcej przy stole, co chwilę zmienia się pula kart na środku i odkrywamy coraz lepsze połączenia.

Downtime w Królewskiej Kuźni nie daje się we znaki. Choć mamy często wrażenie, że wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, to możliwe opcje nie są na tyle przytłaczające, żebyśmy musieli się nad nimi zbyt długo zastanawiać. Dzięki temu rozgrywka kończy się faktycznie po pudełkowych 45-60 minutach. Wydaje się, że to zbyt mało, żeby zrobić coś sensownego, ale w praktyce w tym czasie jesteśmy w stanie wykonać dużo fajnych akcji.

Negatywna interakcja, czyli – fajny miałeś kolego przedmiot…

Warto podkreślić negatywną interakcję, jaka znajduje się w tym tytule. Nie są to może wyżyny wbijania sobie noża w plecy, ale trzeba umieć pogodzić się z tym, że ktoś może wygrać grę podkradając nam właśnie wytworzony przedmiot, lub kostkę o której marzyliście od trzech ostatnich akcji. Nie wszyscy będą z tego zadowoleni, ale niejednokrotnie będziecie mieć okazję żeby się zrewanżować.

Klimat nie jest mocną stroną rozgrywki, aczkolwiek zbieramy surowce i tworzymy z nich przedmioty, więc przynajmniej „główny trzon” został zachowany. Nawet podbieranie sobie naszych tworów jest tutaj fajnie wytłumaczone – w końcu inny rzemieślnik, mógł stworzyć coś, co bardziej przypadło do gustu królowi. Ja to kupuję, w końcu nie oczekiwałem, że imersja zmęczy mnie w połowie tak jak prawdziwa praca kowala.

Odpowiadając na pytania ze wstępu tj. Czemu King’s Forge dotarł do nas dopiero teraz? Również nie wiemy. Jest to bardzo fajny tytuł, który sprawdzi się w gronie początkujących graczy oraz rodziny. Liczba dodatków aż prosi się o wydanie Big Boxa i liczymy, że taki wkrótce zobaczymy na sklepowych półkach.


Podsumowanie King’s Forge

King’s Forge to lekki tytuł, który zmusza w przyjemny sposób do kombinowania. Całą rozgrywkę odczuwamy żelazną nutkę rywalizacji. Możliwość podkradania przedmiotów przeciwnika dodatkowo sprawia, że nawet kiedy mamy odpowiednie zasoby, to zastanawiamy się, czy podjąć próbę wykucia przedmiotu czy może wstrzymać się do momentu, kiedy przeciwnik nie będzie nam go w stanie podprowadzić. Podczas rozgrywki bawiłem się bardzo dobrze i polecam każdemu, to szuka przede wszystkim świetnego tytułu dla całej rodziny!


Mocne Strony:

  • estetyczne wykonanie,
  • przyjemna rozgrywka,
  • karty zamiast planszy jako alternatywa,
  • można pokombinować,
  • uczucie „wyścigu”,
  • ciekawa, negatywna interakcja,
  • świetny, zróżnicowany setup.

Słabe Strony:

  • negatywna interakcja, może być dla niektórych zbyt negatywna.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Starling Games. Bardzo dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.