Recenzja #403 Calico

Calico to tytuł, który w krótkim czasie podbił serca wielu graczy. Piękna, wysokiej jakości gra, której tematem przewodnim są koty – czyż nie jest to murowany sukces? W końcu czego chcieć więcej? Złożona, abstrakcyjna planszówka polegającą na układaniu kafelków. Brzmi słodko i przyjemnie prawda? Nie dajcie się jednak zwieźć! Calico potrafi zaskoczyć i przepalić niejedne zwoje!


Informacje o grze Calico

Autor gry: Kevin Russ

Ilustracje: Beth Sobel

Wydawnictwo: Lucky Duck Games

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 30-45 Min

Wiek: 13+

Mechaniki w grze: Hexagon Grid, Pattern Building, Scenario / Mission / Campaign Game, Set Collection, Solo / Solitaire Game, Tile Placement



Jak możecie się domyśleć z moich poprzednich tekstów, zdecydowanie należę do grupy tych graczy, którzy cenią sobie porządny mozgożer i palenie zwojów na najwyższym poziomie. Gry rodzinne to zupełnie nie moja historia, a przynajmniej tak sobie powtarzałam od dłuższego czasu. Im bardziej jednak moja kolekcja gier się rozwijała, tym częściej zaczęłam doceniać sprytne, szybkie tytuły, które pozwolą na partyjkę nawet w te zabiegane dni. Calico pokazało mi, że tytuł okrzyknięty właśnie tym mianem potrafi naprawdę zaskoczyć i zmusić do logicznego myślenia nawet tych, którzy na widok kolorowych kafelków i śpiących kotów tracą nadzieję na wymagającą rozgrywkę. Przyznam, że istnieje mały procent szansy, że jako kocia mama czwórki puszystości mój zachwyt może okazać się minimalnie większy niż pozostałych graczy. Ale tylko minimalnie!


Przegląd elementów i zarys rozgrywki w Calico

Calico to tytuł, obok którego nie da się przejść obojętnie. Piękne pudełko, które przyciąga swoimi kolorami i kotem oczywiście, naprawdę zasługuje na pochwałę! Beth Sobel – artystka która jest odpowiedzialna za cudny wygląd znanego Wam tytułu Na Skrzydłach – tym razem poszła o krok dalej. Stworzyła grafiki tak bajkowe, że aż chciałoby się usiąść na tej kołderce razem z kotkami i oddać chwili relaksu! Wykonanie na najwyższym poziomie – od dwuwarstwowych, masywnych plansz graczy po grubą drukowaną torbę i piękne kafle przedstawiające skrawki materiału.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o całym tym kocim gangu, który poznajemy dzięki adnotacji na końcu instrukcji! Te wszystkie historie są naprawdę niesamowite i sprawiają, że takie tytuły stają się jeszcze bliższe memu sercu. Warto również zaznaczyć pro aktywną postawę twórców, którzy pomyśleli o graczach z niedoborami widzenia kolorów. Każda łata ma określony symbol odpowiadający kształtowi guzika w dopasowanym kolorze. Użycie czarno-białych płytek ze wzorami na kartach samych kotów jest również szczególnym akcentem i ukłonem w stronę mruczków, biorąc pod uwagę ich ograniczone spektrum kolorów. Niesamowite jak bardzo można zadbać o detale w grze planszowej!

Rozgrywka w Calico jest bardzo prosta, jeśli o same zasady chodzi. W normalnej grze wieloosobowej każdy z nas otrzymuje swoją unikalną planszę (kołdrę) i zestaw płytek celu, z których trzy umieszczone będą na wyznaczonych do tego polach. To bardzo ważne, ponieważ to one będą zapewniały na koniec gry najwięcej punktów, a spełnienie przedstawionych tam wymagań wcale nie jest takie proste! Trzy wylosowane karty kotów układa się tak, aby każdy mógł widzieć jakie wymagania mają mruczki. Nie liczcie na to, że dadzą się przekupić za byle smaczek, aby położyć się na naszych kołderkach!! To wymaga wysiłku… Zupełnie jak w prawdziwym życiu.

Proste zasady, piękne wykonanie, wysoka regrywalność – Calico łączy te wszystkie cechy!

Kolorowe guziki wysypujemy na środku stołu w łatwo dostępnym miejscu, a każdy gracz dobiera do ręki dwa kafelki łat ze wspólnej torby. Z tym zaczniemy nasze wielkie szycie! Pamiętajcie też o wyłożeniu trzech kafli na stole – w końcu chcemy wiedzieć, co będzie możliwe do dobrania i troszkę zaplanować. Ci bardziej zaawansowani gracze mogą się pokusić o liczenie kafli, aby wiedzieć, czy oczekiwanie na ten jeden jedyny, który akurat pasuje, ma sens. Przyznam, że nie raz to zmieniło całą moją rozgrywkę! Warto więc zwracać uwagę na to co robią przeciwnicy!

Całość trwa tylko 22 tury, a więc szybko stworzycie swoje kolorowe kocyki wypełnione pięknymi guzikami i zwiniętymi w kłębki kotkami. W swojej turze zawsze kierujemy się tymi samymi zasadami. Najpierw umieszczamy łaty z ręki na wybranym przez nas pustym polu planszy, a następnie dobieramy nowy kafel z tych wyłożonych na stole. I tak aż do zakończenia gry, które jak już wspomniałam, potrafi przyjść bardzo szybko, ale nie powinno Was zaskoczyć – każdy zdąży ukończyć swoje arcydzieło.

Oczywiście zależy nam na tym, aby zdobyć jak najwięcej punktów. Dzieje się to na kilka sposobów, ale jeden z głównych to wcześniej wspomniane sekwencje wzorów na płytkach specjalnych. Znajdują się one jednak na tyle blisko siebie, że zagrywać łaty musimy bardzo ostrożnie, aby przypadkiem nie zepsuć sobie innych sekwencji! Jeśli dobrze to zaplanujemy, to jesteśmy w stanie wykonać zabójcze ruchy, które powalą nam jednocześnie zdobyć koty, guziki i cele w jednej turze! Brzmi fajnie, prawda? Dodatkowo do tworzenia naszych sekwencji możemy wykorzystywać znajdujące się już wzory na brzegach naszych plansz! Dzięki temu możemy więcej, bardziej i mocniej!


Recenzja

Muszę przyznać, że Calico podobało mi się jeszcze zanim otworzyłam pudełko. Byłam pewna, że zachwycę się zarówno grafikami, jak i samym wykonaniem tej gry. Myślałam jednak, że sama rozgrywka nie przyniesie mi zbyt wiele zaskoczeń. Kolejna gra typu Patchwork tylko z innym, dużo ciekawszym, kocim motywem. Jakie było moje zdziwienie, gdy po pierwszej partii chciałam więcej i więcej! Calico zaskakuje zarówno łatwością zasad, ale i głębią, jaką za sobą niosą.

Piękne wykonanie z dbałością o każdy detal, nawet ten merytoryczny zasługuje na dużą pochwałę. Tak właśnie powinny wyglądać planszówki XXI wieku! Jeszcze tylko brakuje mi tutaj dobrego insertu, ale nie ma to wpływu na całościowy odbiór i przyjemność z samej gry. Przez swój słodki i niewinny wygląd potrafi być bardzo zwodnicza – z pozoru przyjemna gra rodzinna nie jeden raz pokazuje pazurki, które na długo zostawiają ślad w naszym sercu!

Podobnie jak inne abstrakcyjne gry tego typu jak np. Azul czy Sagrada, Calico wymaga od nas planowania w odniesieniu do wielu jednoczesnych, często wykluczających się ze sobą celów. Ostateczny sukces uwarunkowany więc jest od wielu czynników: naszych umiejętności analitycznych, szczęścia w losowaniu kafli, ale i innych graczy, którzy mogą specjalne podbierać potrzebne nam wzory! Jakie płytki zbierają? Czy znają nasze plany? A może właśnie wykonaliśmy ruch, który wszystko zepsuł? A gdyby tak rzucić to wszystko i zbierać same guziki i koty? Naostrzcie pazurki, bo będzie to istna szyciowa walka na smaczki i kłaczki!

Calico wymaga przede wszystkim planowania w odniesieniu do wielu czynników!

Calico jest szybką i dynamiczną grą, o ile nie zaprosiliście do rozgrywki osób z tendencją do analysis paralysis! Wtedy niech Wasze kłaczki na głowie trzymają się mocno, bo można tutaj naprawdę długo czekać na swoją turę! A to może znacznie wpłynąć na samą satysfakcję z rozgrywki. W końcu ile razy można w głowie powtarzać ten idealny plan zwycięstwa? Dodatkowo losowość w wykładaniu kafli z torby może nie raz frustrować, chociaż muszę przyznać, że mi osobiście to nie przeszkadzało… A mówi to największa fanka gier Lacerdy! Miejcie to jednak na uwadze, proponując ten tytuł bardziej zaawansowanym graczom.

Regrywalność jest tutaj zdecydowanie atutem. Dostajemy bowiem kilka trybów gry, zarówno dla tych niedzielnych graczy, jak i tych szukających większych wyzwań. Dodatkowo wcześniej wspomniana losowość doboru kafli sprawia, że nigdy nie zagramy drugiej takiej samej partii. Calico zmusza nas do planowania wszystkiego zupełnie od nowa przy każdej rozgrywce, wykorzystując akurat te kafle, które są dostępne na stole. Różne wymagania puszystych przyjaciół, kilka opcji kafli punktujących czy kuszące punktami guziki nie pozwolą Wam się nudzić!

Calico sprawdzi się na każdą liczbę graczy. Bawiłam się świetnie zarówno przy dwuosobowych partiach, jak i w większych grupach. W tym drugim przypadku przemiał kafli był dużo większy, co nie raz było nawet lepsze niż w grze na mniej osób. Myślę, że spokojnie możecie ten tytuł kupić do rodzinnych rozgrywek, bo zasady wytłumaczycie zaledwie w 10 minut. Fani łamigłówek również nie poczują się zawiedzeni. Nie wspominając już o miłośnikach futrzanych, czworonożnych przyjaciół…


Podsumowanie

Calico pochłonęło mnie bez reszty! Jego zalety mogłabym opisywać godzinami, zaczynając od fenomenalnego wykonania, a na głębi rozgrywki kończąc. Przystępne zasady, które sprawdzą się w każdym gronie i wiele opcji zdobywania punktów, które usatysfakcjonują tych bardziej wymagających. Fanatycy abstrakcyjnych łamigłowek zdecydowanie odejdą od stołu uśmiechnięci. A do tego… koty. Te małe puszyste stworzonka, które nie jeden nasz karton wykorzystały jako nową leżankę. Dodajmy do tego świetną cenę i mamy tytuł, który trafi na wiele list MUST HAVE. I czego chcieć więcej?


Mocne strony:

  • koty,
  • fenomenalne wykonanie i dbałość o detale,
  • regrywalność,
  • przystępność zasad,
  • skalowalność,
  • wymagająca rozgrywka,
  • mnogość wariantów rozgrywki.

Słabe strony:

  • możliwy analysis paralysis.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Lucky Duck Games. Bardzo dziękujemy!

Leave a Reply