Recenzja #336 New Frontiers

New Frontiers to kosmiczna gra strategiczna, a jednocześnie duchowy spadkobierca Puerto Rico i Race for the Galaxy – uznanych i klasycznych już gier planszowych. Rozbuduj swoje galaktyczne imperium poprzez odkrywanie i podbój nowych planet, a także rozwój nowoczesnych technologii.


Informacje o grze

Autor gry: Thomas Lehmann

Ilustracje: Martin Hoffmann, Claus Stephan

Wydawnictwo: Portal Games

Liczba graczy: 2-5

Czas gry: 45-75 minut

Wiek: 14+

Mechaniki w grze: Action Drafting, Card Drafting, Follow, Increase Value of Unchosen Resources, Race, Turn Order: Claim Action, Variable Phase Order, Variable Player Powers


Słowem wstępu

Bardzo polubiliśmy się ze światem gier Race for the Galaxy, mimo tego, że pierwsza gra z tej serii nieco przytłoczyła mnie początkowo swoją mało intuicyjną ikonografią i zasadami. Dopiero kolejna odsłona, czyli Roll for the Galaxy – kościana wersja tejże gry sprawiła, że trafiła ona do topki moich ulubionych gier i to na całkiem wysoką pozycję (nasza recenzja tutaj). Tym razem na moim stole wylądowała kolejna interpretacja tego uniwersum i już dziś ma szansę zdetronizować u mnie Roll’a. Poznajcie kosmiczną wersję Puerto Rico!


Przegląd elementów gry

Nieco większe od standardowych rozmiarów pudełko gry New Frontiers, które zdobi całkiem klimatyczna ilustracja, jest wypełnione po brzegi najróżniejszymi elementami. Znajdziemy tam przede wszystkim kilogramy solidnej tektury, na której znalazły się dwustronne plansze graczy z ilustracjami rodzimych planet, ze specjalnymi wycięciami na kolejne planety, które będziemy zasiedlać. Mamy tam również pole na najróżniejsze technologie, które w początkowym etapie gry przechowamy na specjalnych planszetkach. Jest tego naprawdę sporo! Wszystkie ilustracje i grafiki są ze sobą spójne i tworzą bardzo wyczuwalny kosmiczny klimat.

Kafle planet będziemy losowali ze specjalnego woreczka, który jest odpowiednio duży, aby pomieścić je wszystkie. To, co zrobi na Was jednak największe wrażenie to dobra w postaci przeźroczystych, kolorowych sześcianów o unikatowym kształcie. Z takimi surowcami nie spotkałem się jeszcze w żadnej innej grze. Być może to przerost formy nad treścią, ale doskonale dopełnia całość i jakoś nie wyobrażam sobie zwykłych drewnianych kosteczek w ich miejscu. Dwoma słowy – full wypas!

A co z pozostałymi elementami?

Pozostałe elementy to między innymi kafle wyboru akcji, drewniane pionki kolonistów, kafle celów, płytka z pomocą dla graczy, plansze magazynów, żetony punktów zwycięstwa, kredyty galaktyczne i jeszcze kilka innych. Wszystko wykonano bardzo solidnie. Szkoda tylko, że zabrakło wypraski, która ułatwiłaby pogrupowanie tych wszystkich elementów. Otrzymujemy za to woreczki strunowe, którymi musimy się zadowolić.

Instrukcja do gry może stanowić wyzwanie dla osób nieobeznanych ze światem Race for the Galaxy. Dość mała czcionka i mała liczba przykładów może utrudnić szybkie i sprawne wejście do gry. Jeśli natomiast mieliście już do czynienia z jedną z poprzednich gier z serii, to poznanie reguł rządzących New Frontiers to bułka z masłem!


Zarys rozgrywki w New Frontiers

Rozgrywka w New Frontiers polegać będzie głównie na rozwoju naszego galaktycznego imperium poprzez zakup nowych technologii oraz zasiedlanie lub podbijanie nowych planet. Gracze wezmą udział w wyścigu i postarają się zdobyć punkty z najróżniejszych źródeł w jak najszybszy sposób, a to dlatego, że gra potrafi skończyć się niespodziewanie szybko.

Gracze w kolejności wyznaczonej na specjalnym torze będą po kolei wybierali kafle akcji, które pozwolą na wykonanie kilku niezbędnych czynności takich jak: odkrywanie nowych planet, zakup nowych technologii, kolonizacja odkrytych planet, produkcja występujących na nich dóbr oraz ich sprzedaż i konsumpcja. Poprzez sprzedaż zarobimy cenne kredyty niezbędne do zakupu nowych technologii i zasiedlania nowych planet. Konsumpcja natomiast pozwoli zdobyć pierwsze punkty. Te zdobędziemy przede wszystkim na koniec gry za posiadane planety i technologie.

Wybór akcji jest w New Frontiers specyficzny i stanowi o charakterze tej gry. Jest on znany wszystkim, którzy mieli okazję zagrać w Puerto Rico. Gracz aktywny wybiera jedną z dostępnych akcji i wykonuje ją z pewnym bonusem. Następni gracze wykonują tę samą akcję, z tym że bez dodatkowych profitów. Kolejny gracz nie może zdecydować się na wybór akcji, z której skorzystali poprzedni gracze aż do kolejnej rundy, dlatego tak ważna jest tutaj kolejność. Z tego też powodu jedna z dostępnych akcji pozwoli nam na zmianę naszej pozycji na torze kolejności. To bardzo ważna akcja i nie należy jej unikać.

Wybór odpowiedniej akcji ma znaczenie!

W trakcie rozgrywki mogą się zdarzyć niekomfortowe dla nas sytuację. Przykład: jeden z graczy decyduje się na akcję produkcji, a na wszystkich twoich planetach są dobra, których nie zdążyłeś jeszcze sprzedać lub skonsumować. W ten sposób tracisz tak jakby jedną kolejkę, bo na każdej planecie może znajdować się tylko jeden zasób. Można też celowo wybierać akcje w taki sposób, by pozostali jak najmniej zyskiwali i na to pozwala właśnie ta mechanika.

Każda nowa technologia i odkryta planeta otworzy przed Tobą nowe możliwości. Większość z nich będzie miała wpływ na modyfikacje wykonywanych przez Ciebie akcji np. niektóre określone dobra sprzedasz po wyższym koszcie albo kolejne technologie będą dla Ciebie jeszcze tańsze. Planety będziemy kolonizować na dwa sposoby. Niektóre z planet pozwolą na pokojową kolonizację, ale będziemy musieli płacić za to zdobytymi kredytami. Inne z kolei będą wymagały od nas określonej siły militarnej, którą posiądziemy dzięki niektórym technologiom i planetom.

Rozgrywka toczy się do momentu, aż spełni się jeden z kilku warunków końca gry:

  • technologie u jednego z graczy zajmują więcej niż 10 pól,
  • któryś z graczy posiada więcej niż 7 kolonii,
  • liczba kolonistów we wspólnej puli jest mniejsza niż 5,
  • startowa pula punktów zwycięstwa wyczerpała się.

Recenzja

New Frontiers wygląda z pozoru na wielką i trudną strategiczną grę przepełnioną najróżniejszymi elementami, a tak naprawdę to dość prosty (jeśli chodzi o zasady) tytuł z dość szybką i dynamiczną rozgrywką. Gdy jednak zapoznacie się z mechaniką wyboru akcji, szybko zrozumiecie, na ile możliwości Wam ona pozwoli, ale po kolei.

W New Frontiers spodobał mi się wygląd planszetek graczy ze specjalnymi wycięciami na nowe planety. Bardzo fajnie prezentuje się to na stole, a ich rozbudowa dzięki temu jest bardzo satysfakcjonująca. Zastanawiam się tylko, dlaczego planety startowe nie są osobnymi kafelkami, a na planszach graczy nie wykonano specjalnego wycięcia. Wtedy koszt gry byłby prawdopodobnie mniejszy. Ułatwiłoby to również dodawanie kolejnych rodzimych planet w postaci rozszerzeń. Lubię też ilustracje pojawiające się zarówno na kaflach technologii, jak i planet.

Można by również pokusić się o inne, bardziej oszczędne kosteczki zasobów, ale po co? Te wyglądają naprawdę kosmicznie i pasują idealnie do gry. Wielu graczy dopłaca, by ich gry wyglądały lepiej – tutaj mamy od razu czaderskie elementy, które zachwycają i nie sposób przejść obok nich obojętnie.

Losowość w New Frontiers ograniczono do minimum.

Cieszę się, że w przeciwieństwie do Roll i Race for the Galaxy, losowość jest w tej grze ograniczona do minimum. Kafle technologii są dla nas dostępne już od samego początku i wiemy, z czym mamy do czynienia i jak układać naszą strategię na daną partię. Nawet odkrywanie nowych planet jest jakieś takie mało losowe, ponieważ z woreczka dobieramy aż 7 planet. W przypadku rozgrywki w duecie druga osoba nadal będzie wybierała spośród 6-ściu planet. Bolesne może się to okazać w pełnym składzie, gdy jesteśmy na szarym końcu toru kolejności, wtedy wybierzemy tylko spośród 3. Dlatego też tak istotna jest nasza pozycja, zwłaszcza gdy gramy w liczniejszym gronie. W duecie pozycja nie odgrywa aż tak kluczowej roli, jak w pełnym składzie.

Poza tym elementem gra skaluje się bardzo dobrze. Mamy odpowiednio regulowaną liczbę technologii, kolonizatorów, czy też znaczników punktów zwycięstwa. W duecie zmieniono również nieco mechanikę wyboru akcji, gdyż tym razem będziemy wybierali po dwie akcje. Dzięki temu rozwiązaniu będziemy się wzajemnie blokować, a więc odczucia będą zbliżone do rozgrywek w większym gronie.

Bardzo lubię mechanikę wyboru akcji i możliwości, na które ona pozwala. Kombinowania jest naprawdę sporo i czasem nie sposób zdecydować się na jedną z dostępnych akcji. Czy bardziej przeszkodzić rywalom, czy też pomóc sobie? Negatywna interakcja jest tutaj odczuwalna, czasami nawet wyraźnie.

Regrywalność również wypada bardzo dobrze.

Cieszy mnie również liczba dostępnych rodzimych planet, które nieco zmieniają nasz start. Część technologii jest stała, część zmienna i to również wpłynie pozytywnie na zmienność kolejnych rozgrywek. Ogromne znaczenie ma również to, jakie akurat i w jakiej kolejności planety się pojawią. Jest tutaj tak dużo zmiennych, że każda rozgrywka będzie unikatowa. Dodatkowo możemy zdecydować się jeszcze na rozgrywkę z celami, które jeszcze bardziej pogłębiają rozgrywkę, ale zalecam grę z nimi graczom, którzy bardzo dobrze poznali mechanikę New Frontiers.

Rozgrywka jest dynamiczna, a całość przy bardziej ogranych graczach zamyka się w dolnej granicy 45 minut. To jest duży atut New Frontiers, ale też cecha, którą dobrze kojarzę z Roll for the Galaxy. Tam również wszystko przebiegało dość sprawnie i całość była szybka. To gra wyścigowa z czterema warunkami zakończenia rozgrywki, a więc prędzej czy później (z naciskiem na prędzej), któryś z nich wystąpi.

Podsumowanie

New Frontiers już teraz podoba mi się bardziej niż uwielbiany przeze mnie Roll for the Galaxy i z pewnością zagości w topce moich ulubionych gier, którą planuje niedługo przygotować. Czuć tutaj Puerto Rico, ale po kilku rozgrywkach raczej już nigdy nie wrócę do tego klasyka. New Frontiers robi wszystko lepiej, jest wszystkiego więcej, rozgrywka jest szybsza i prezentuje się o kilka poziomów wyżej.

To bez wątpienia tytuł godny polecania wszystkim fanom gier kosmicznych, bo klimat jest tutaj wyraźnie odczuwalny, a także posiadaczom Roll’a i Race’a. Ma szanse spodobać się osobom unikających losowości w grach i tym, którzy lubią negatywną interakcje. Po każdej rozgrywce w New Frontiers poczujecie dużą satysfakcję i chętnie będziecie do niej wracać by próbować nowych strategii. To tytuł warty swojej ceny. Polecam!


Mocne strony:

  • fantastyczne wykonanie (w tym kosteczki surowców),
  • świetna mechanika wyboru akcji,
  • regrywalność na wysokim poziomie,
  • duża dynamika gry,
  • bardzo dobre skalowanie,
  • możliwość punktowania na najróżniejsze sposoby,
  • ograniczona losowość.

Słabe strony:

  • instrukcja mogłaby być lepsza,
  • początkowo liczba dostępnych technologii może przytłoczyć,
  • brak wypraski.

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Portal Games. Bardzo dziękujemy!

Portal

Leave a Reply