Recenzja #327 Die Macher

Są gry, które swoim wykonaniem zahaczają o dzieło sztuki, jest też Die Macher. Czy dobry program wyborczy wystarczy, aby gra z 1986 powróciła w “nowej” odsłonie i zawalczyła w pojedynku na kilogramy plastiku, pięknych, wymyślnych grafik, oraz rozbudowanych mechanik? Postaramy się rozwiać wszelkie wątpliwości!


Informacje o grze

Autor gry: Karl- Heinz Schmiel

Ilustracje: Marcus Gschwendtner, Harald Lieske

Wydawnictwo: Portal

Liczba graczy: 3-5

Czas gry: 150 min

Wiek: 12+

Mechaniki w grze: licytacja, hand management


Przegląd elementów gry

Umówmy się – najważniejsze, że są. Nie wyróżniają się niczym szczególnym. Trudno napisać, że zakochaliśmy się w nich od pierwszego wejrzenia. Grafiki są bardzo proste. Można powiedzieć, że okrojone. Pomimo tego, że szata graficzna sprawia, że czasami może być nam ciężko nakłonić niektórych do rozgrywki, nie można im jednak zarzucić braku intuicyjności. Warto jednak wspomnieć, że wszyscy gracze, z którymi testowaliśmy tytuł, po rozgrywce stwierdzili jednogłośnie, że w sumie nie wyobrażają sobie za bardzo, jak inaczej można było to zaprojektować. Zarówno ikonografia, jak i rozmieszczenie elementów radzą sobie w Die Macher naprawdę świetnie.

Cała gra będzie się toczyć wokół planszy, która składa się z czterech, niemieckich landów. Na każdym z nich znajdziemy:

  • Miejsce na kartę landu – landy mogą być duże lub małe – ich wielkość wyznacza punkty zwycięstwa, które możemy zdobyć za odpowiednią liczbę osiągniętych głosów. Zwycięzca zdobywa najwięcej, ale to nie znaczy, że inni gracze nie są nagradzani. Karty te, są losowane, przed każdą rozgrywką.
  • Karty opinii publicznej – jakie społeczeństwo każdego z landów ma nastawienie do życia. Czy dla mieszkańców ważna jest inżynieria genetyczna? A może uważają, że opieka społeczna była do tej pory niewystarczająca?
  • Miejsce na organizację wieców – aby zapewnić sobie jak najlepszy wynik wyborów, każdy z graczy będzie miał możliwość organizacji wieców.
  • Tor głosowania – to na nim oznaczać będziemy, ile głosów udało nam się zebrać.
  • Wpływ partii na media i opinię publiczną – czasem to my zmieniamy zdanie, innym razem trzeba będzie zmienić zdanie społeczeństwa. Kto kontroluje media ten ma nad tym największą władzę.
  • Odbiór naszej partii przez społeczność danego landu możemy zapewniać, że nasza polityka spełnia wszystkie oczekiwania wyborców. Odbiór wieców będzie jednak słabszy, gdy ludzie nie będą pozytywnie odbierać naszej partii.

Oprócz tego, na stole znajdzie się również miejsce na dodatkowe opinie publiczne oraz programy partii, które możemy modyfikować w zależności od tego, jaki efekt chcemy osiągnąć. Karty te dotyczą tematów takich jak edukacja, cyfryzacja, inżynieria genetyczna, bezpieczeństwo narodowe, opieka społeczna, środowisko i transport. Występują w wersji, która oznacza aprobatę lub dezaprobatę danego tematu.

Każdy z graczy otrzyma również karty gabinetu cieni oraz składek. Są to specjalne akcje, które będziemy mogli wykonać w określonych momentach tylko raz podczas całej rozgrywki. Decyzje o ich zagraniu są trudne, ponieważ zwykle zyskamy jedną rzecz, ale coś innego stracimy. Szerzej napiszemy o tym w skróconym przebiegu rozgrywki.

Poza kartami w grze znajdziemy dużą liczbę drewnianych znaczników, które posłużą nam do wskazania naszego poparcia, organizacji wieców, czy określeniem wpływów na media. Nie ma wśród nich żadnego zaskoczenia – ot co, minimalizm i standardowe kosteczki.

Zaskoczeniem natomiast są pieniądze. 150 papierowych banknotów przypomniało nam trochę dobrze wszystkim znany Eurobiznes. Ale właściwie co w tym złego? Bardzo fajnym zabiegiem jest to, że rewersy banknotów są takie same. W łatwy sposób możemy ukryć przed innymi graczami, ile gotówki posiadamy – a to w Die Macherze jest bardzo przydatne.


Zasady gry

Podczas gry Die Macher będziemy dostosowywać program naszej partii do opinii publicznej, organizować wiece, wpływać na media oraz wykorzystywać polityków z gabinetu cieni. Wszystko po to, aby odnieść największy sukces na zbliżających się wyborach w czterech niemieckich landach.

Gra składa się (w zależności od wybranego wariantu) z czterech lub siedmiu rund. Każda runda przeprowadzi nas przez 9 etapów. Zaczynamy zawsze od wyboru pierwszego gracza. Aby go wskazać, przeprowadzamy tajną licytację. Gracz, który zapisał na kartce najwyższą kwotę, płaci, aby później podczas rozgrywki wykonywać akcje po tym jak wszyscy inni odkryli swoje zamiary. Czasami wygrana tej licytacji to dla nas być lub nie być.

Następnie, każda partia ma możliwość wprowadzenia zmian w swoich programach. Im więcej tematów zbiega się z tymi, które wyznaje społeczność danego landu, tym więcej punktów uzyskamy podczas głosowania. Zbieżności tematów stanowią mnożnik przy podliczaniu wyników wyborów, dlatego to wokół tego atrybutu będą się toczyć najważniejsze zmiany.

Kolejnym etapem jest zapewnienie wpływu na media. Gracze mogą zakupić znaczniki mediów (ile chcą) i postawić je w wybranym landzie. Każdy land ma miejsce tylko na 5 znaczników, a wpływ medialny ma tylko gracz, który posiada najwięcej znaczników. Dlatego warto się spieszyć!

Następnie, przechodzimy do organizacji wieców. Po kolei gracze płacą za organizację wieców dla wybranych landów. Wiec oznacza w tym wypadku położenie znacznika w swoim kolorze na jednym z nich. W późniejszym etapie dzięki nim będziemy czerpać ogromne zyski. Obywatele, których przekonaliśmy do siebie, nie zmienią swojego zdania, możemy więc promować nasz program już dużo wcześniej.

Pora na Gabinet Cieni – część, która może sporo namieszać. Do akcji gabinetu cieni należy między innymi usuwanie znaczników mediów innych graczy lub położenie na karcie opinii żetonu podwojenia – dzięki temu temat dla społeczeństwa jest na tyle ważny, że media nie będą miały na niego wpływu oraz przy podliczaniu punktów liczył się będzie podwójnie.

Po rozpatrzeniu kart polityków sprawdzamy który z graczy ma przewagę w znacznikach mediów w każdym z landów. Jego partia może teraz zmienić jedną z Opinii Publiki. Jest to świetne rozwiązanie, dzięki któremu sami możemy zyskać, a inni mogą stracić, ponieważ nie będą mieć tylu tematów zgodnych z opinią publiczną.

Przechodzimy do fazy licytacji sondaży. Będziemy w niej licytować sondaż, który wpłynie na poparcie każdej partii. Rewers karty wskazuje jeden z wyników, które znajdują się po drugiej stronie, dlatego licytacja nie jest aż tak do końca w ciemno. Poza tym gracz, który wylicytuje sondaż, podgląda jego awers i decyduje czy chce aby sondaż był rozpatrzony lub zamiast tego – powiększyć swój elektorat.

Kiedy przebrniemy przez wszystkie 8 faz, czas na zliczanie głosów. W teorii, według instrukcji, jest to najbardziej czasochłonna faza. W praktyce, po kilku podliczeniach będziemy to robić bez zbędnych przestojów. Podczas tej fazy będziemy zamieniać wiece na nasz elektorat, rozpatrywać wyniki wyborów w jednym landzie, otrzymywać pieniądze oraz przygotowywać się do kolejnej rundy. Zdobywanie elektoratu odbywa się zgodnie ze wzorem (wiece + notowania) * zbieżne tematy -> głosy.


Recenzja

Die Macher to była dla nas wielka niewiadoma. Wybieramy zwykle dobre, ładnie wykonane tytuły, które charakteryzuje ciekawy klimat. Temat wyborów w Niemczech oraz estetyka przedmiotowego tytułu, nie zapowiadała, że gameplay aż tak się będzie w stanie wybronić, ale to się naprawdę udało!

Początkowy setup jest losowy, co znakomicie wpływa na regrywalność. Co więcej, gra daje możliwość przyjęcia wielu różnych strategii. Na każdą liczbę graczy będzie się również grało w odmienny sposób, a dla tych, którym to wszystko w dalszym ciągu nie wystarczy – można skorzystać z dodatkowych wariantów, które znajdują się w instrukcji. Losowość kończy się w dużej mierze na setupie. Później będziemy mieć z nią do czynienia w kilku momentach, ale nie będą to rzuty kośćmi tylko z reguły coś, co można skalkulować.

Wykonanie nie jest fantastyczne. Jest co najwyżej poprawne. Na plus zdecydowanie jest tutaj ikonografia. Do wszechobecnego minimalizmu łatwo się jednak przyzwyczaić, kiedy skoncentrujemy się na strategii. Co więcej, po pierwszej rozgrywce trudno sobie wyobrazić jakie zmiany graficzne można wprowadzić w grze.

Krótki downtime jest zdecydowanie zaletą tej gry. Owszem, czasem będzie się trzeba zastanowić chwilę dłużej. Pierwszy gracz będzie miał pod tym kątem najtrudniej. Kolejni są w stanie zaplanować sobie wszystko już chwilę wcześniej. Ponadto decyzje podejmujemy często wcześniej, ustalając strategię na całą turę. Zastanawiamy się wtedy które fazy powinniśmy wygrać, żeby przeciwnicy nas nie zaskoczyli, a które odpuścić, żeby zaoszczędzić.

Spotkaliśmy się z opinią, że czas rozgrywki jest bardzo długi. U nas faktycznie udało się zmieścić w pudełkowych 150 minutach. Oczywiście przy większej liczbie graczy, jak i wariancie 7-rundowym ten czas może się wydłużyć, ale na pewno się nie wynudzicie. Każda faza wnosi do rozgrywki coś nowego, a do samego końca nie jesteśmy pewni, kto wygra.

Próg wejścia jest stosunkowo niski. Z jednej strony temat gry jest dość ciężki, z drugiej nawet średnio-zaawansowani gracze po przeprowadzeniu pierwszy raz przez wszystkie etapy, załapią, o co chodzi i to, że wszystko się tutaj zgrabnie ze sobą łączy.

Klimat, przy odrobinie wyobraźni jest bardzo dobry. Prześcigamy się z innymi graczami na liczbę głosów. Obawiamy się, kiedy widać, że ktoś świadomie rezygnuje z licytacji – co kryje? Gdzie jest rozstawiony i co będzie próbował zmienić? Interakcja jest. Nie jest bezpośrednia, ale musimy zdecydowanie zwracać uwagę na ruchy naszych przeciwników. Co więcej, możemy nawet starać się wyliczyć, ile komu pozostało pieniędzy, po to żeby wykorzystać to w odpowiednim momencie.

Podsumowanie

Die Macher to tytuł, który może sporo namieszać wśród graczy. Surowa grafika i temat nie wskazują, że jest to coś, przy czym możemy wypocząć. Niektórych może być trudno zachęcić do spróbowania swoich sił w niemieckich wyborach. Przyznamy, że nasze pierwsze spotkanie z tytułem wyglądało na zasadzie – trudno uwierzyć co w tej grze nas przyciągnie aż tak, że pozostanie w naszej kolekcji na dłużej, ale stało się! W trzeciej rundzie już wiedzieliśmy, że to jest to. Idealny tytuł dla 4-5 osób. Na tyle skomplikowany, że zaawansowani gracze znajdą coś dla siebie i na tyle prosty, że początkujący po pierwszej rundzie będą w stanie się odnaleźć. Polecamy i przypominamy, że Portal wspominał o tym, że nie będzie dodruków!


Mocne strony:

  • Licytacje,
  • Więcej licytacji!
  • Współzawodnictwo,
  • Dynamika rozgrywki,
  • Wbrew pozorom, szybko przyswajalne zasady,
  • Wszystko dobrze się ze sobą łączy,
  • Gra nad stołem,
  • Porusza niecodzienne tematy,
  • Miodność!

Słabe strony:

  • Pierwsze spotkanie z szatą graficzną,
  • Polityka to temat, który nie wszystkim przypadnie do gustu,

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do polubienia nas na facebooku.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Portal Games. Bardzo dziękujemy!

Portal

Leave a Reply