Recenzje

Recenzja #724 Nimalia

Stwórz rezerwat przyrody, w którym wszystkie zwierzęta będą żyły w szczęściu i w harmonii z innymi gatunkami! Nimalia to niezwykle wciągająca gra-układanka, w której każda rozgrywka będzie wyglądać inaczej.


Informacje o grze Nimalia

Autor gry Nimalia: William Liévin

Wydawnictwo: Lucky Duck Games

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 30 minut

Wiek: 10 +


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Lucky Duck Games. Wydawnictwo Lucky Duck Games nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl



Nimalia to planszówkowy debiut. William Liévin połączył ze sobą kilka znanych mechanik i osadził swoją grę w świecie zwierząt. Projektujemy w niej rezerwat (podobnie jak w New York Zoo, Parku Niedźwiedzi, Na Skrzydłach, czy nawet w Ark Nova). Nie da się ukryć, że to jeden z ulubionych tematów w planszówkach. Jesteście ciekawi, co wyszło z tego kociołka i jak sprawdza się Nimalia? Zapraszamy do recenzji!

Przegląd elementów

Nimalia prezentuje się bardzo dobrze. Postawiono na realistyczne, nieco surowe grafiki zwierząt. Nie znajdziemy tutaj wielu ozdobników, a całość wygląda dość minimalistycznie.

Zawartość pudełka to przede wszystkim kwadratowe karty. I tak, mamy: 60 karty zwierząt (każda z nich została podzielona na 4 pola), 11 dwustronnych kart celów, 5 kart toru punktacji oraz jedną kartę rund. Karty są dość cienkie, ale ma to swoje plusy, gdyż podczas rozgrywki będziemy układać je warstwowo, jedne na drugich.

Oprócz kart w opakowaniu znalazło się również miejsce dla żetonu rundy, 4 drewnianych żetonów graczy (kropelka, listek, słoneczko i…kawałek lodu?) oraz dla 4 przypominajek o przekroczeniu progu 50 i 100 punktów. Do gry dołączono również składaną instrukcję, która jasno tłumaczy zasady gry. Dodatkowo zawiera objaśnienia dla wszystkich celów, na które będziemy mogli się natknąć podczas rozgrywki.

Zarys Rozgrywki

Zabawę rozpoczynamy od przygotowania celów. Losujemy bądź wybieramy po jednej karcie celu w danym kolorze, a następnie umieszczamy je w odpowiednich miejscach obok karty rund. Zwróćcie uwagę, że przy każdej cyfrze oznaczającej kolejne rundy mamy inne, kolorowe połączenia. Wskazują nam one, które karty będą aktualnie punktować (z podobnym punktowaniem spotkałam się na przykład w grze Kartografowie). Następnie rozdajemy graczom po 3 karty, każdy wybiera jedną z nich i w zależności od rundy podaje w prawą lub w lewą stronę. W ten sposób, gracze „budują” swoje rezerwaty, pamiętając o tym, że należy przykryć chociaż jedno pole którejś z kart leżących na stole i nie można przekroczyć siatki 6×6 pól.

Po każdej rundzie następuje podliczanie punktów i przesunięcie znaczników o odpowiednią liczbę pól na torze punktacji. Może się zdarzyć, że otrzymamy nawet punkty ujemne… Zwykle jednak punktujemy dość sporo, a znaczniki przesuwają się szybko i wymagają używania przypominajek. Rywalizacja jest dość zacięta i często do ostatniego punktowania, nie wiadomo kto wygra…

Recenzja

Nimalia to gra, która bardzo przypadła nam do gustu! To pozycja uniwersalna, w którą chętnie zagra się zarówno z rodziną, jak i ze znajomymi. Może być rozgrzewającym myślenie fillerem albo pełnoprawną rozgrywką z dziećmi od 8 roku życia. Myślałam, że o tworzeniu zoo i rezerwatów wiem już wszystko… Nimalia zaskoczyła mnie jednak warstwowym układaniem kart i ciągłymi zmianami, które należy wprowadzać, aby jak najlepiej dostosować się do punktacji w każdej rundzie. Musimy myśleć również „do przodu”, aby nie pozakrywać sobie istotnych terenów, czy wymaganych później zwierzaków.

Spodobało mi się również to, że każda gra może wyglądać inaczej za sprawą zróżnicowanych kart celów o innych poziomach trudności. Kiedy wydaje nam się, że jesteśmy mistrzami w rozmieszczaniu konkretnych zwierząt, czy terenów okazuje się, że musimy skupić się na zupełnie czymś innym. Ciekawy jest również draft kart, chociaż zmiana jego kierunku w zależności od rundy może być nieco myląca… Gra działa w porządku również na dwie osoby. Nie mylimy się wtedy z kierunkami, a co więcej znamy od razu dwie ze swoich 3 dokładanych kart i może to mieć delikatny wpływ na naszą strategię.

Nimalia ma niski próg wejścia i spokojnie mogą w nią zagrać młodsi gracze. Dorośli również będą się dobrze bawić, a sama rozgrywka zamknie się mniej więcej w 20-30 minutach. Nie zdarzały się nam dłuższe przestoje, chociaż sporo czasu zajmowało liczenie punktów po każdej rundzie. Klimat nie jest zbyt odczuwalny i równie dobrze moglibyśmy układać zupełnie coś innego, ale zwierzaki są zawsze wdzięcznym tematem i nam spodobało się tworzenie rezerwatu.


Podsumowanie

Nimalia to bardzo interesująca gra-układanka, w której budujemy swój rezerwat przyrody. Dokładamy karty zwierząt i w zależności od kart celów staramy się, jak najlepiej je do siebie dopasować. Gra ma niski próg wejścia, ale wymaga logicznego i strategicznego myślenia. Spodoba się zarówno młodszym, jak i starszym graczom, którzy szukają czegoś lekkiego, ale wciągającego! Polecamy!


Mocne Strony:

  • warstwowe układanie kart,
  • urocze zwierzaki,
  • zróżnicowane karty celów,
  • inne punktowanie w każdej rundzie,
  • działa dobrze również na dwie osoby,
  • ładnie prezentuje się na stole,
  • niski próg wejścia,
  • dla każdego!

Słabe Strony:

  • zmiana kierunku draftu może być nieco myląca

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Profil gry w serwisie Board Game Geek


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.


Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *