Recenzje

Recenzja #1259 Makoto

Japońskie klimaty i eleganckie zasady! Zagrywaj karty i stwórz najsilniejsze kombinacje, które pozwolą Ci pokonać przeciwników… Makoto (z jap. „szczerość”) to taktyczna karcianka, która spodoba się miłośnikom szybkich i sprytnych gier. Gotowi wkroczyć na ścieżkę ronina?


Informacje o grze

Autor gry: Simon Weinberg

Wydawnictwo: Egmont

Liczba graczy: 2-6

Czas gry: 20 minut

Wiek: 8+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Egmont. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Makoto to taktyczna gra karciana, która ze względu na swoje wymiary dobrze sprawdzi się jako pozycja podróżna. Do gry wystarczy nam talia pięknie ilustrowanych kart oraz kawałek wolnej przestrzeni. Wydawnictwo Egmont specjalizuje się w szybkich grach familijnych, w których każdy może znaleźć coś dla siebie. Czy Makoto zostanie kolejnym hitem, który będzie towarzyszyć nam podczas rodzinnych wycieczek? Zapraszamy do recenzji.

Wkrocz na ścieżkę prawdziwego wojownika, czyli nauka zasad…

Makoto to gra w japońskich klimatach, na co wskazują nam zarówno klimatyczne ilustracje, jak i słownictwo występujące w grze. Gra została ładnie wykonana, a w opakowaniu oprócz ponad 100 kart, znajdziemy również dość dobrze napisaną instrukcję. Zasady gry na początku mogą wydawać się mało intuicyjne (jak to zwykle bywa w przypadku gier, w których zbieramy lewy). Makoto to zdecydowanie gra, której najlepiej się nauczyć oglądając przykładową rozgrywkę. Podczas zabawy będziemy zagrywać wybrane kombinacje kart, pamiętając, że ich liczba musi być identyczna, z tymi, które zostały już wyłożone na stół oraz przynajmniej jedna nasza karta musi mieć większą wartość od najniższej karty z poprzedniego zagrania. I tak, jeśli ktoś wyłożył „2” to musimy położyć co najmniej „3”, jeśli „2,2” to co najmniej „3,3”, a jeśli „2,3,4” to oczywiście „3,4,5”. Istnieje również specjalna kombinacja, tzw. kensei, które składa się z 4 kart o identycznej wartość. Zagranie kensei przebija wszystkie układy i może być przebite jedynie innym, wyższym kensei.

Co ciekawe, na stole znajduje się specjalny „rynek”, czyli karty Zasłony. Po każdym ruchu, w którym nie pasujemy, możemy zdecydować się na odłożenie lub pobranie z niego karty (oczywiście o niższej wartości od tej zagranej w kombinacji). Natomiast jeśli musimy (bądź chcemy) spasować, dopieramy specjalną kartę Wyroczni, która stanowi sporą pomoc i pomaga zwiększyć różnorodność kart dostępnych do kombinacji. Gracz, który pozbędzie się wszystkich kart, dobiera najwyższą dostępną kartę punktacji i odpada z rundy.


Moje Makoto, czyli szczera ocena gry

Makoto to gra z dość abstrakcyjnym tematem, który raczej luźno łączy się z rozgrywką. Podczas zabawy było mi trudno złapać „japońskie flow”, a gra przypominała mi popularne gry karciane, którymi zagrywałam się w dzieciństwie. Równie dobrze, można byłoby zagrać w nią zwykłą talią kart, myślę, że wrażenia byłby podobne…. Oczywiście nie oznacza to, że gra jest słaba, wprost przeciwnie. Zagrywanie kombinacji jest wyjątkowo sprytne, wymaga obserwowania przeciwnika, pamięci, które karty zostały już zabrane, blefu oraz odrobiny ryzyka. Niektóre karty lepiej zagrać wcześniej, a inne zostawić sobie na odpowiednią chwilę. Podczas rozgrywki zdecydowanie ćwiczymy cierpliwość i zastawiamy „karciane pułapki” na przeciwników.

Makoto to gra, która zyskuje z każdą rozgrywką. Podczas kolejnych partii, widzimy co raz więcej możliwych ruchów, potrafimy spasować w odpowiednim momencie, a także dobrze wykorzystywać Zasłonę i dodatkowe karty, z których możemy tworzyć kensei. Oczywiście w grze mamy sporo losowości, może się zdarzyć, że nie trafimy na żaden korzystny układ, albo nasz przeciwnik będzie ciągle rozpoczynającym lewę. Doświadczony „ronin” może sprawnie pokierować rozgrywką. W grze spodobało mi się to, że niekoniecznie pozbycie się wszystkich kart i bycie najszybszym przyniesie nam zwycięstwo. Tym bardziej że punktujemy również za niektóre karty (w tym najwięcej warte „2”). Podoba mi się również to, że gra przynosi różne odczucia w zależności od liczby graczy. Zdecydowanie najlepiej bawiłam się w większym gronie, myślę, że 3-4 osoby to minimum do satysfakcjonującej rozgrywki.

Mam małe zastrzeżenia co do złożoności zasad gry, dość długiego przygotowania (w zależności od liczby graczy odkładamy niektóre karty itd.) i dość sporej ilości mikro zasad. Myślę, że niektórzy gracze rodzinni mogą się po prostu od tej pozycji odbić. To raczej dobry filler dla nieco bardziej zaawansowanych graczy, niż gra do rozgrywek z dziećmi (pudełkowo Makoto przeznaczone jest od 8 lat!).


Podsumowanie

Makoto to ładnie wykonana, sprytna gra karciana, w której musimy wykazać się taktycznym myśleniem. Każda partia przyniesie nam inne wyzwania, a wraz z każdą kolejną rozgrywką odkryjemy nowe możliwości zagrywania kart i przechytrzania naszych przeciwników. To gra typowo abstrakcyjna, a japoński klimat jest dodany do niego nieco na siłę. Nie przeszkadza to jednak dobrze się bawić i pokombinować w nieco większym gronie graczy. Polecamy!


Mocne Strony:

  • ciekawe możliwości taktyczne,
  • wymaga blefowania, obserwacji przeciwników i „czekania na dobry moment”.
  • ładne wykonanie,
  • sprawdzi się jako gra podróżna,
  • możliwość rozgrywki w 6-osobowym gronie (lepiej działa w większych składach).
  • dość trudne zasady rozgrywki jak na grę rodzinną,
  • spora losowość,
  • mało odczuwalny klimat.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *