Recenzje

Recenzja #1205 Candy Hunters: Łowcy cukierków

Czas na Halloween! Komu uda się zebrać najwięcej słodyczy? Odwiedzaj wybrane domy i twórz układy, które przyniosą Ci dodatkowe punkty. Pamiętaj jednak o duchach, które mogą kryć się w ciemnościach i nieco pokrzyżować Twoje plany… Oto Candy Hunters: Łowcy cukierków!


Informacje o grze

Autor gry: Marek Chodań, Michał Gryń

Wydawnictwo: Smart Flamingo

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 30 minut

Wiek: 8+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Smart Flamingo. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Candy Hunters: Łowcy cukierków, to gra, która wyróżnia się na tle innych planszówek wyjątkowo oryginalnym tematem. Graliśmy już oczywiście w gry o duchach, gry-horrory, czy nawet gry o paranormalnych zjawiskach, ale nigdy jeszcze nie mieliśmy okazji zagrać w grę typowo o Halloween. Przebieranie się za potwory, zbieranie słodyczy i szczerzące się dynie to wdzięczny temat, który w połączeniu z dość prostą, acz angażującą mechaniką doprowadził do powstania wartej uwagi, niewielkiej gry rodzinnej. Zapraszamy do recenzji!

Przegląd elementów i zarys rozgrywki

Candy Hunters: Łowcy cukierków to gra zamknięta w małym opakowaniu, które może nawet podchodzić pod definicję gry podróżnej. Wewnątrz pudełka znajdziemy sporo ładnie wykonanych elementów, w tym fantastycznej jakości drewniane pionki duszków oraz żetony wydrążonych dyń. Na pochwałę zasługują również ilustracje, nieco tajemnicze, bardziej urocze niż straszne. Spodobało mi się także wykonanie gry: płytki domków, z których będziemy układać „planszę” są wykonane z grubej tektury (co prawda zielone i niebieskie budynki czasem nam się myliły), a karty celów są czytelne i różnorodne. Mały minus za instrukcję – według mnie mogłaby nieco lepiej przedstawiać zasady gry i zawierać więcej przykładów. Co mnie zaskoczyło, to dodatkowe karty z łamigłówkami, które można spróbować rozwiązywać solo. Wspomagają one naukę dostrzegania układów –
po takim treningu, z pewnością rozwinie się nasza wyobraźnia przestrzenna i będziemy mieć większe szanse na zwycięstwo w wieloosobowej rozgrywce.

Zasady gry nie są skomplikowane, ale wymagają dokładnego wczytania się w instrukcję. Celem graczy jest tworzenie na stole układów z dokładanych kafelków domów. Co więcej, jeśli na którymś z wymaganych budynków znajdzie się żeton z naszym „dzieciakiem”, otrzymamy znajdujące się na nim słodycze, jako dodatkowe punkty. W każdej turze gracz dokłada wybrany kafelek, a następnie ma do dyspozycji 2 punkty ruchu, za pomocą których może poruszyć jednego, bądź dwa duszki na planszy. Jeśli duch wejdzie na płytkę, na której znajduje się żeton innego gracza, może go przesunąć na sąsiadujący domek. W ostatniej części tury istnieje również możliwość wymiany karty układu, którego nie możemy, bądź nie chcemy zrealizować. Rozgrywka kończy się po 6 rundach, po których następuje końcowa punktacja. Każda karta warta jest 2 punkty, każde pierwsze słodycze w danym kolorze również 2, a wszystkie następne po 1 punkcie.


Recenzja gry

Candy Hunters: Łowcy cukierków to z pewnością gra z pomysłem. Głównym trzonem rozgrywki jest bowiem… rozwiązywanie łamigłówek i to pod dość dużą presją. W ciągu pojedynczej partii dołożymy bowiem do planszy jedynie 6 kafelków z domkami, 5 dzieciaków i wykorzystamy (lub nie) 12 ruchów duchami. Aby wygrać rozgrywkę, każda tura powinna się na dobrą sprawę skończyć punktowaniem układu. Nie jest to jednak takie proste, szczególnie jeśli nie będzie sprzyjał nam los, a nasze karty nie będą nijak odwzorowywały tego, co znajduje się przed nami na stole. Gra wymaga nieco wprawy, często wystarczy odwrócić kartę, aby dojrzeć, możliwość zdobycia punktów. Również z tego względu Candy Hunters świetnie rozwija logiczne myślenie i wyobraźnię przestrzenną. Do tego dochodzi oczywiście interakcja i przestawianie żetonów dzieci i pionków duszków. Dobrym ruchem możemy jednocześnie pomóc sobie i utrudnić innym zbieranie słodyczy… Duszek na płytce układu oznacza bowiem ujemny punkt, czyli dobranie żetonu dyni. To chyba najładniejsze punkty ujemne, z jakimi spotkałam się w grach!

Jeśli chodzi o skalowalność, to im mniej graczy, tym większa możliwość zaplanowania ruchów naprzód. Przy większym składzie, układ na stole zmieniał się błyskawicznie. Candy Hunters: Łowcy cukierków to zdecydowanie bardziej gra taktyczna niż strategiczna, w której cały czas musimy kombinować. I to nie tylko jak dołożyć płytkę, ale również jak najlepiej umieścić i poprzesuwać żetony. To nie jest skomplikowana pozycja i spokojnie zagramy w nią z młodszym pokoleniem (już 8-latki powinny dać sobie radę). Warto jednak mieć na uwadze, że trening czyni mistrza i osoby, które już znają grę, będą miały na wstępie lekką przewagę. Jeśli zwykły tryb gry nie będzie stanowił już dla nas większego wyzwania, warto dołożyć do zabawy karty nawiedzonych układów, które dodatkowo wymagają obecności duszków we właściwych miejscach. To dodatkowo zwiększa możliwości kombinowania.


Podsumowując Candy Hunters: Łowcy cukierków to ciekawa gra-łamigłówka, która zachwyca ciekawymi elementami. Gra bardzo ładnie prezentuje się na stole, a tworzenie układów to prawdziwa frajda! To nieskomplikowana pozycja, przy której można jednak sporo pokombinować. Według mnie to najlepsza aktualnie dostępna pozycja związana z Halloween. Serdecznie polecam!


Mocne Strony:

  • bardzo ładne wykonanie (duszki i dynie!),
  • świetna tematyka,
  • sprawdzi się dla rodzinnych graczy oraz jako jednoosobowa łamigłówka,
  • proste zasady rozgrywki,
  • ćwiczy logiczne myślenie,
  • rozwija wyobraźnię przestrzenną,
  • szybki czas rozgrywki.
  • losowość przy doborze kart układów może wpływać na przewagę,
  • instrukcja mogłaby nieco lepiej przedstawiać zasady rozgrywki.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *