Recenzja #161 Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Adler

Najsłynniejszy londyński detektyw konsultant powraca, aby rozwiązać kolejne zagadki kryminalne. Tym razem niespodziewanie wyrasta mu jednak konkurencja. Czy wyjdzie zwycięsko z tego starcia?

Informacje o grze

Autor komiksu: CED Ilustracje: CED Wydawnictwo: Fox Games Liczba graczy: 1-2

Wstęp

Komiks paragrafowy to rzecz, z którą nie miałem wcześniej do czynienia. Nigdy nie byłem też wielkim fanem komiksów samych w sobie. Swoją przygodę z premedytacją rozpocząłem od takiej części, w której może uczestniczyć także druga osoba. Nie dość, że byłem ciekawy samego pomysłu, to jeszcze chciałem przetestować jak sprawdzi się to rozwiązanie w parze. Nie będzie to typowa recenzja, ponieważ aby nie zdradzić żadnych szczegółów, muszę pisać dość ogólnikowo i jedynie o swoich wrażeniach z „rozgrywki”. Mam jednak nadzieję, że po lekturze będziecie mogli wyrobić sobie własne zdanie o tego typu rozrywce.

Wrażenia

Wykonaniu komiksu nie mam nic do zarzucenia – okładka jest twarda, ilustracje na wysokim poziomie, jakość papieru wystarczająca, aby utrzymać komiks w dobrym stanie. Pokusić się można o stwierdzenie, że nawet po przejściu przez kilkanaście rąk, nadal będzie świetnie wyglądać.

 

Pierwsze podejście nie było zbyt fortunne. Wspólne czytanie komiksu przysparza nie lada problemów – kto ma czytać lub jak usiąść żeby każdy widział grafiki. Czytanie jednej książki to jak korzystanie w tym samym momencie z laptopa – prawie niewykonalne. Następnie okazało się, że każde z nas będzie rozwiązywać zagadkę samodzielnie, a tylko na końcu będziemy porównywać wyniki. W tym momencie mogę powiedzieć, że według mnie tworzenie komiksów na dwie osoby mija się z celem. Oczywiście to miły akcent, gdyż pewne fragmenty odnoszą się do obu postaci jednocześnie, jednak główna cześć musi zostać rozegrana przez nas samodzielnie. Wydaje mi się, że na podobnej zasadzie możemy bawić się w komiksy jednoosobowe, aczkolwiek wniosek ten będę musiał potwierdzić w praktyce.

Na pewno zabrakło mi krótkiego wyjaśnienia jak poruszać się po komiksie. Dopiero po paru stronach zauważymy, że na każdym obrazku są odnośniki dokąd mamy się udać. Na początku wcale nie było to tak oczywiste. Miałem wrażenie, że muszę pamiętać o każdym numerze ilustracji, na których znajdowały się wskazówki. Jak się okazało było to nieprawdą – kartka papieru przyda się nam, ale tylko i wyłącznie do zapisywania swoich spostrzeżeń. Nie jest to wielki problem, ale lubię od początku jasno wiedzieć co mam robić (wyobraźcie sobie moją traumę po “instrukcji” This War of Mine).

Jak zatem jestem zadowolony z samej rozgrywki? Niestety w trakcie rozwiązywania zagadki natrafiłem na barierę nie do pokonania. Przechodząc kolejne etapy zabawy, znalazłem się w punkcie bez wyjścia. Co mam na myśli? Nie znałem jeszcze rozwiązania zagadki, a nie miałem już żadnych opcji do wykorzystania (brak nowych miejsc do odwiedzenia czy przesłuchania kolejnych świadków). Zabrakło mi jakiejś możliwości podpowiedzi i nakierowania na co zwrócić uwagę, którą można wykorzystać w razie problemów.

Osoba rozwiązująca zagadki razem ze mną z takim problemem również się zmierzyła, jednak dla niej nie były one tak dokuczliwe. Od razu podkreślę, że zagadka przedstawiona w „Sherlock Holmes. Pojedynek z Irene Adler” jest trudniejsza niż mogłoby się wydawać. Trzeba się porządnie skupić i postarać przeanalizować każdą napotkaną sytuację, a z odrobiną spostrzegawczości, sprytu i szczęścia uda nam się rozwiązać tajemnicę. Absolutnie każdy element może okazać się kluczowy.

Pomijając ten aspekt, opowieść czyta się zaskakująco dobrze. Historia jest spójna, a opcja zadawania pytań osobom przesłuchiwanym i pokazywania im znalezionych przedmiotów, dodaje smaczku całości. Oboje bawiliśmy się świetnie, mimo błędnego rozwiązania każdej ze spraw. Czytanie rozwiązania było bardzo emocjonujące i wywołało efekt “Ahaaaa! To o to chodziło!”.

Zagadki są naprawdę ciekawe, choć po ich przejściu czułem pewien niedosyt. Było mi mało! Z uwagi na rozwiązywanie dwóch spraw, obie historie nie są specjalnie długie. Bardzo chętnie pobyłbym w świecie Sherlocka trochę dłużej. Dla osób lubiących czytać książki mogę, z czystym sumieniem, polecić tę serię. Miałem do czynienia tylko z „Sherlock Holmes. Pojedynek z Irene Adler”, jednak już teraz jestem ciekawy co mogą zaoferować pozostałe komiksy paragrafowe.


Plusy?
  • ładna oprawa graficzna,
  • ciekawa fabuła,
  • solidne wykonanie,
  • wymagające zagadki,
  • wymaga dużo skupienia i spostrzegawczości.
Minusy?
  • brak możliwości podpowiedzi,
  • zbyt krótkie historie – chce się więcej!

Przydatne linki:

Komiks najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa


Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba ci się Diceland, to koniecznie polub nas na Facebooku.

 

Dziękujemy wydawnictwu Fox Games za przekazanie komiksu do recenzjifoxgames

1 thought on “Recenzja #161 Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Adler”

Leave a Reply