Recenzje

Recenzja #1209 Karakorum

Wybierz się na niezapomnianą wyprawę w wysokie góry! Pamiętaj, aby zabrać niezbędny sprzęt i obrać jak najlepszą trasę. Karakorum to ciekawa gra karciana autorstwa Reinera Knizi, w której planujemy ekspedycje i staramy się ubiec przeciwników w drodze na szczyt! Komu uda się zostań najwybitniejszym alpinistą?


Informacje o grze

Autor gry: Reiner Knizia

Wydawnictwo: Trefl

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: 30 minut

Wiek: 10+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Trefl. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Reiner Knizia to jeden z najsłynniejszych twórców gier planszowych. To autor, który ma na swoim koncie zarówno pozycje genialne, przeciętne, jak i zwyczajnie mówiąc: słabe. To również autor, który ze względu na swoją uniwersalność tworzy gry w praktycznie każdej tematyce. Tym razem zagraliśmy Karakorum, które pozwoliło nam się przenieść w okolice wysokich gór Azji. Czy zagrywając karty, można poczuć się niczym podczas górskiej wspinaczki? Raczej nie, ale planowanie ekspedycji i przodowanie w trakcie rozgrywki jest całkiem emocjonujące! Zapraszam do recenzji Karakorum.

Przegląd elementów i zarys rozgrywki

Karakorum to gra średniej wielkości, zamknięta w zgrabnym, kwadratowym opakowaniu, w którego środku znajdziemy całkiem sporo ładnych, kolorowych elementów. Trzeba przyznać, że dość ciężko stworzyć klimatyczną grę o górach. Jak zilustrować te wszystkie zapierające dech w piersiach szczyty i jak przedstawić wyczerpującą wędrówkę? Do tego wszystko jest pokryte śniegiem… Na szczęście Karakorum prezentuje się całkiem ładnie. Jest minimalistycznie, ale możemy nieco poczuć „górskiego” ducha. Gra jest porządnie wykonana, planszetki są dość grube i czytelne, a drewniane pionki mają dobrą wielkość. Karty mogłyby być nieco grubsze, ale gra ma na tyle atrakcyjną ceną (ok. 40 zł), że możemy na to nieco przymknąć oko. W pudełku znajdziemy również instrukcję, która dobrze tłumaczy zasady gry, a do tego poparta jest czytelnymi przykładami.

Karakorum nie jest zbyt skomplikowaną pozycją, wymaga jednak nieco ogrania, więc wiek oznaczony na opakowaniu (10+) jest według mnie dobrze oznaczony. Podczas rozgrywki będziemy tworzyć ekspedycje: 3 główne oraz jedną trekkingową (w danym kolorze możemy mieć więc maksymalnie dwie ekspedycje). Karty zagrywamy w rosnącym porządku, z możliwością pomijania niektórych poziomów. Jeśli uzbieramy co najmniej 3 karty w stosie, możemy „wydać” znajdujące się na nich czekany na ruch pionkiem w określonym kolorze na naszej planszetce. Możemy również wymienić daną ekspedycję za wybraną kartę celu, która zwykle da nam więcej punktów ruchu. Gra może skończyć się na dwa sposoby: skończą się karty dobierania, bądź któryś z graczy będzie posiadał 3 pionki na końcowej pozycji na torze. A jak dobieramy karty do naszych ekspedycji? Wykładamy je ze wspólnego stosu na stół, decydując się na jeden wybrany kolor. Karty, których nie wybraliśmy, stają się wtedy dostępne dla innych graczy (każdy może wybrać jedną z nich i dołączyć do swojej wyprawy).

Ciekawe jest natomiast punktowanie w momencie, w którym skończą się karty dobierania, a żaden z graczy nie zdobędzie trzech szczytów. Dla każdego z kolorów ustalany jest wtedy przodownik szczytu. Jeśli któryś z graczy nie został przodownikiem na żadnym szczycie – odpada z gry. Jeśli jest przodownikiem jednego szczytu, usuwa ten znacznik z planszy. Jeżeli jest przodownikiem 2 lub 3 szczytów, usuwa znacznik bardziej zaawansowanej ekspedycji. Następnie gracze sumują wartości pozostałych na ich planszach znaczników i wygrywa osoba z wyższym wynikiem.


Recenzja gry

Karakorum to ciekawa gra karciana, która dobrze sprawdzi się przy rodzinnych rozgrywkach. Zasady umożliwiają nieco kombinowania, szczególnie przy planowaniu ekspedycji. Moment „zamiany” kart na punkty ruchu ma decydujące znaczenie, gdyż nie wiemy, jakie karty uda nam się dobrać podczas następnej tury. Warto dążyć również do spełniania celów, które mogą „popchnąć” naszą ekspedycję do przodu. Jednak według mnie najciekawsze jest wybieranie dodatkowej, trekkingowej ekspedycji. Trzeba nieco wyczucia i szczęścia, aby ocenić, które karty będą się częściej pojawiały i które mogą dać nam przewagę. Co więcej, jeśli któraś ekspedycja ma mniej niż 3 karty, możemy (a nawet musimy, jeśli nie mamy gdzie dołożyć karty) ją odrzucić, aby rozpocząć nową wyprawę! Ma to jednak swoją cenę, gdyż musimy cofnąć wtedy pionek ruchu aż o 3 pola…

Nie zawsze jest mi po drodze z doktorem Knizią, ale muszę przyznać, że jeśli chodzi o Karakorum, nie mam mu raczej zbyt wiele do zarzucenia. Nieco irytujący jest sposób wyłaniania zwycięzcy, ale sama gra działa całkiem sprawnie i podczas rozgrywki można dobrze się bawić. Jest nad czym pomyśleć i pokombinować, a równocześnie można zagrać z mniej ogranymi graczami podczas towarzyskiego, czy rodzinnego spotkania. To ciekawa gra, która jednak ni wyróżnia się niczym specjalnym, można zagrać w nią jednak z przyjemnością. Czas rozgrywki nie jest zbyt długi, również przygotowanie gry nie zajmuje zbyt wiele czasu. Warto przy okazji zagrać, szczególnie jeśli mamy w swoim otoczeniu fanów górskich wycieczek.


Podsumowanie

Karakorum to przyjemna gra karciana, w której mamy całkiem sporą przestrzeń na kombinowanie. Możemy odrzucać nasze karty ekspedycji w dowolnej chwili, aby zamieniać je na punkty ruchu w drodze na szczyt. Gra ma proste zasady, jest dość szybka i ładnie zilustrowana. Spodoba się graczom rodzinnym, ale sprawdzi się również podczas towarzyskich spotkań. Nie jest to innowacyjna rozgrywka, ale w swojej kategorii to całkiem solidna gra, do której z przyjemnością od czasu do czasu wrócę. Polecam!


Mocne Strony:

  • minimalistyczne, górskie ilustracje,
  • czytelne karty,
  • szybkie przygotowanie rozgrywki,
  • proste zasady,
  • optymalny czas gry,
  • możliwość kombinowania z kartami ekspedycji,
  • dobrze działa w każdym składzie,
  • sprawdzi się jako towarzyska i rodzinna karcianka.
  • nieco zbyt cienkie karty
  • końcowa punktacja z eliminowaniem ekspedycji.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *