Recenzje

Recenzja #1206 W sadzie

Stwórz swój własny sad pełen różnorodnych odmian jabłoni… Zbieraj soczyste owoce oraz miód, który zapewni Ci punkty zwycięstwa. W sadzie to bardzo przyjemna gra rodzinna autorstwa Uwe Rosenberga, która świetnie łączy ekonomię z logicznym myśleniem!


Informacje o grze

Autor gry: Uwe Rosenberg

Wydawnictwo: Trefl

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 30 minut

Wiek: 8+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Trefl. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Uwe Rosenberg to autor-legenda, który stworzył już wiele doskonałych gier znanych w planszówkowym świecie. Wystarczy wspomnieć o Agricoli, Uczcie dla Odyna, czy o nieco mniej zaawansowanych pozycjach, takich jak nasze ulubione abstrakty logiczne: Patchwork, Nova Luna, czy Sagani. W sadzie (org. Applejack) to gra należąca właśnie do tej drugiej kategorii, przeznaczona głównie do rodzinnych rozgrywek. Polski wydawca zdecydował się na bardziej swojsko brzmiący tytuł, który nie sugeruje powiązania rozgrywki z wyskokowym drinkiem… Oczywiście jabłka to nasze owoce „narodowe” gra więc doskonale odnajduje się tematyką w naszych realiach. Byłam bardzo ciekawa rozgrywki i muszę przyznać, iż W sadzie mnie nieco zaskoczyło. Czym? Zapraszam do recenzji.

Przegląd elementów i zarys rozgrywki

W sadzie to pozycja zajmująca duże pudełko, w którym znajdziemy mnóstwo ładnie zilustrowanych elementów. Bardzo lubię „zielone” gry, których temat związany jest z naturą, gra więc od razu spodobała mi się wizualnie. Obawiałam się nieco o czytelność kafelków, szczególnie tych ułożonych obok siebie na planszetce gracza. Na szczęście kolory jabłek (i kształty!) się od siebie różnią, nie było więc to aż tak trudne, jak myślałam. Gra jest solidnie wykonana, a liczba płytek robi wrażenie – jest ich aż 100! To jednak nic w porównaniu do 148 żetonów miodu… Do tego dochodzą dwustronne plansze zbiorów, 4 dwustronne plansze graczy, żetony jabłek i kostka zarządy.

Warto przyjrzeć się bliżej planszy zbiorów. Podoba mi się jej konstrukcja, która prowadzi graczy przez całą rozgrywkę, pokazując punktujące w danej rundzie owoce, a nawet symbol gracza, którego tura aktualnie trwa. To bardzo wygodne rozwiązanie, a do tego przyjemne wizualnie. Kostka pełni w grze funkcję Zarządcy sadu, który spaceruje po terenie i dogląda zbiorów. W pudełku z grą znajdziemy również wygodny notes do zapisywania punktów, a także dobrze napisaną instrukcję, popartą przykładami. Z przyjemnością przeczytałam „Krótką historię jabłka”, która w ciekawy sposób przedstawiła pochodzenie nie tylko owocu, ale również jego nazwy, powiedzonek, a nawet odniesień w literaturze.

Zasady gry nie są skomplikowane. W każdej turze dokładamy obowiązkowo jedną płytkę sadu, mając do wyboru dwa rzędy przy planszetce zbiorów. Oprócz jabłek, na kafelkach znajdują się również ule z podaną wartością, które trzeba zapłacić za dołożenie do planszetki gracza. Dodatkowo za połączenie dwóch takich symboli, gracz otrzyma „wypłatę” równą mniejszej cyfrze ula. Warto znaleźć równowagę między kupowanymi płytkami i zbieranym miodem, gdyż jeśli nie będziemy mieli czym zapłacić, musimy odwrócić kafelek na stronę z „owcami”, które co prawda zapewnią nam dwa żetony miodu, ale nie dadzą nam żadnych jabłek. Po dołożeniu ostatniego kafelka na planszetce gra się kończy i następuje podliczenie punktów.

W grze mamy kilka ciekawych aspektów, o których musimy pamiętać. Dodatkowe punkty otrzymamy za…kwiatki, które zapunktują aż 3-krotnie. Miód zdobędziemy także podczas zbiorów konkretnych owoców. W każdej rundzie od liczby naszych owoców odejmiemy jednak wartość na kości Zarządcy. Oznacza to, że w 3 (ostatniej rudzie), za grupę 4 jabłek otrzymamy 1 punkt (4-3). Na koniec zabawy następuje końcowa punktacja za różnorodność sadu, zgromadzone żetony miodu, czy wspomniane wcześniej kwiaty.


Recenzja gry

Muszę przyznać, że W sadzie nieco mnie zaskoczyło. To gra, w którym układanka logiczna jest mocno związana z czynnikiem ekonomicznym. Nie damy rady kupić dobrych kafelków bez żetonów miodu, które z kolei zarobimy poprzez łączenie symboli uli. Należy zoptymalizować dokładanie kafelków, które utworzą nam grupy konkretnych owoców. Nie jest to wcale takie proste i wymaga wielokierunkowego myślenia. Gra mimo losowego dołożenia kafelków przy planszy, jest mało losowa i wymaga sporego kombinowania. Mimo sielankowej mechaniki rozgrywka nie jest wcale taka „lekka”, szczególnie że wymaga stałego przeliczania otrzymanych punktów za zbiory. Jest to nieco irytujące, gdyż wciąż jakiś gatunek dojrzewa i trzeba zliczać i punktować za zebrane owoce.

W sadzie skaluje się całkiem nieźle. We dwie osoby rozgrywka przebiega nieco sprawniej i pozwala zaplanować ruch naprzód, w większym składzie mamy natomiast nieco większą rotację płytek. Czas rozgrywki jest dłuższy niż podane w instrukcji 30 minut. Gra zawiera kilka dodatkowych wariantów, w tym wariant solo, możemy więc również samodzielnie pokombinować i spróbować pobić swój osobisty rekord. Moim ulubionym wariantem, jest ten z dodatkowym kafelkiem sadu, który można wykorzystać w dowolnym momencie. Dobrą zabawę zapewnia również druga strona planszetki gracza, która wprowadza indywidualne sady z nadrukowanymi na krawędziach odmianami jabłek.

W sadzie to gra, która dość ciężko mi jednoznacznie ocenić. Z jednej strony to dobry tytuł rodzinny, z drugiej jest tu nieco zbyt dużo przeliczania w trakcie rozgrywki. Oczywiście jest to potrzebne, aby uzyskać fundusze na kolejne „kafelkowe” zakupy. To zdecydowanie wyróżniający się abstrakt logiczny, w którym nie spełniamy konkretnych celów, a zdobyte „zarobki” stanowią również nasze punkty. Myślę, że gra nie przebiła się właśnie przez to ciągłe, uciążliwe punktowanie. Polecam jednak zwrócić na nią uwagę, gdyż to ekonomicznie podejście jest czymś nieco innym w abstraktach.

Podsumowanie

W sadzie to bardzo ładnie wykonana gra (wyglądająca na stole zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach!). To ciekawa pozycja, w której musimy kupować i zarabiać na kolejne dokładane na planszetce kafelki. Zasady nie są skomplikowane, a gra posiada kilka wariantów, w tym wariant solo. To pozycja dla początkujących i średnio-zaawansowanych graczy, którzy dostrzegą wzajemne powiązania między płytkami i stworzą prawdziwe jabłczane imperium! Polecamy, my dobrze się przy niej bawiliśmy i mimo dość uciążliwego przeliczania punktów, chętnie do niej wrócimy.


Mocne Strony:

  • proste zasady rozgrywki,
  • ciekawa plansza wyznaczająca kolejność graczy,
  • pozwala pokombinować,
  • mała losowość,
  • bardzo ładne wykonanie,
  • ciekawa tematyka,
  • dodatkowe warianty rozgrywki,
  • połączenie abstraktu z grą ekonomiczną.
  • uciążliwe punktowanie.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *