Dostosuj preferencje dotyczące zgody

Używamy plików cookie, aby pomóc użytkownikom w sprawnej nawigacji i wykonywaniu określonych funkcji. Szczegółowe informacje na temat wszystkich plików cookie odpowiadających poszczególnym kategoriom zgody znajdują się poniżej.

Pliki cookie sklasyfikowane jako „niezbędne” są przechowywane w przeglądarce użytkownika, ponieważ są niezbędne do włączenia podstawowych funkcji witryny.... 

Zawsze aktywne

Niezbędne pliki cookie mają kluczowe znaczenie dla podstawowych funkcji witryny i witryna nie będzie działać w zamierzony sposób bez nich. Te pliki cookie nie przechowują żadnych danych umożliwiających identyfikację osoby.

Analityczne pliki cookie służą do zrozumienia, w jaki sposób użytkownicy wchodzą w interakcję z witryną. Te pliki cookie pomagają dostarczać informacje o metrykach liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Recenzje

Recenzja #1046 Kojot

Kojot to niewielka gra karciana, która bez problemu zmieści się w kieszeni! Podczas rozgrywki oszacuj wartość kart znajdujących się na stole i spróbuj przechytrzyć innych graczy… Podglądaj karty, blefuj i zgarnij wygraną dzięki swojej przebiegłości. Czy los będzie po Twojej stronie?

Autor gry: Spartaco Albertarelli

Wydawnictwo: Portal Games

Liczba graczy: 3-6

Czas gry: 15-25 minut

Wiek: 10+


Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Portal Games. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Do naszej kolekcji dołączyła kolejna mała karcianka od Portal Games. Tym razem wybierzemy się do Ameryki Północnej i przyjrzymy się nieco bliżej kulturze tamtejszych plemion. Już sama okładka ma symboliczne znaczenie-miedziany kolor to dobrobyt oraz bogactwo kulturowe. Kojot to natomiast jedno z ważniejszych zwierząt rdzennych mieszkańców Ameryki. Mieliśmy już okazję zagrać w Spicy oraz we Wredną Małpę, obowiązkowo sięgnęliśmy więc także po Kojota. Czy gra podobnie, jak dwie pozostałe karcianki stała się naszym imprezowym hitem? Zapraszamy do recenzji!

Kojot to gra zajmująca malutkie pudełeczko, które nieco nas zaskoczyło… Po otwarciu opakowania okazało się, że całą rozgrywkę będziemy prowadzić za pomocą 17 kart do gry oraz 18 kart Wglądu. Oprócz tego 1 karta Kojota, 6 stojaków na karty i instrukcja. I to już wszystko! Zawartość pudełka jest raczej skromna, ale całość robi bardzo ładne, nieco intrygujące wrażenie. Na pewno na uwagę zasługują ilustracje, aż szkoda, że jest ich tak niewiele… Gra jest nieco tajemnicza, a instrukcja… no cóż, kolejny raz czekała na nas niespodzianka!

Zasady rozgrywki wydały mi się kompletnie nierealne i nieco…dziwne? Układamy przed sobą po 3 karty Wglądu: dwie odkryte i jedną zakrytą. Do tego każdy ustawia przed sobą jedną kartę w stojaku, tak aby jej nie podejrzeć. Do tego układamy jedną zakrytą kartę na stole i możemy rozpocząć zabawę. Gracze po kolei obstawiają wartość kart znajdujących się przed graczami. Zamiast obstawiania można pokusić się o sprawdzenie wartości zadeklarowanej przez poprzednika. Jeśli karty na stole będą miały niższą wartość, gracz wygrywa sprawdzenie, jeśli wyższą – przegrywa i musi odrzucić jedną kartę Wglądu. Dodatkowo za pomocą kart Wglądu możemy podejrzeć środkową kartę, co może nam się przydać przy obstawianiu. W takiej sytuacji nie będziemy znać jedynie wartości własnej karty. Gra toczy się do momentu, aż jedna osoba pozostanie w grze.

Jeśli zwykły wariant rozgrywki nam się znudzi, mamy do dyspozycji jeszcze „wariant kanciarza”. Tutaj będziemy dodatkowo obstawiać wybory innych graczy, a także używać karty kojota. Za jej pomocą możemy dobrać z talii kolejną kartę (widoczną jedynie dla osoby, która ją wyłożyła). W tym wariancie może się zdarzyć, że nie będziemy znali wartości aż kilku kart.


Kojot to zdecydowanie najbardziej szalona gra, jaką miałam okazję ostatnio poznać. Jest do bólu losowa i nieprzewidywalna, ale przy tym jakoś… działa. Nie mam pojęcia dlaczego, ale da się w nią grać i jest to nawet całkiem zabawne. Na początku moi współgracze byli nieco zbici z tropu. Mamy zgadywać? Ale nie znamy wartości kilku kart, a mogą różnić się nawet o 30… (najniższa karta to -10, a najwyższa 20). W końcu jednak wszyscy zrozumieli, że tu nie chodzi o żadne planowanie, czy nawet odgadnięcie wyniku. To po prostu gra czystego losu i szczęścia… Każdy ma podobne szanse na wygraną i to sprawia, że rozgrywka może być niezwykle emocjonująca. Oczywiście sporo zależy tutaj od ekipy, z którą gramy i od jej nastawienia.

Kojot to gra – ciekawostka, w którą możemy zagrać na imprezie, czy między innymi tytułami jako filler. Czyż to nie niezły pomysł, aby po ciężkim możdżeniu, zagrać w coś totalnie zakręconego i losowego? Spróbujcie sami, u nas się sprawdziło, a wszyscy dobrze się bawili. Nie jest to gra najwyższych lotów, wręcz powiedziałabym, że jest najsłabsza w serii niewielkich karcianek od Portalu, ale to ją do tej pory wspominają moi współgracze. Niezbyt wiadomo, o co chodzi i po co to robimy, ale i tak jest fajnie!


Kojot to niewielka gra karciana, która charakteryzuje się dość niecodzienną rozgrywką. To gra-ciekawostka, z niewielką liczbą kart, z prostymi, lecz dość zakręconymi zasadami. Obstawiamy wartości kart i sprawdzamy innych graczy. O wygranej decyduje zupełny przypadek! Jest losowo, jest dziwnie, jest zabawnie! Kojot sprawdzi się na imprezach i dla zgranych ekip, które nie boją się INNYCH rozgrywek.


  • proste, lecz nieco zakręcone zasady,
  • szybki czas rozgrywki,
  • ciekawe ilustracje,
  • emocjonująca, szalona zabawa,
  • niewielkie opakowanie.
  • dość specyficzna pozycja, która nie każdemu się spodoba,
  • losowość, losowość i jeszcze raz losowość, na którą nie mamy praktycznie żadnego wpływu.

Przydatne linki:

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Natalia Jagiełło

Od dziecka bardzo lubiłam grać w gry planszowe. Grałam z rodzicami i przyjaciółmi, w domu i szkole. Moje pierwsze gry, do których do dzisiaj mam spory sentyment to: Rummikub i Kaleidos. Z wiekiem gry poszły na jakiś czas w odstawkę, ale pasja wróciła z wielką mocą, kiedy zostałam mamą. Anastazja i Zojka pomogły mi na nowo odkryć miłość do gier planszowych, a nasza kolekcja stale się powiększa. Bardzo lubimy grać w gry familijne i edukacyjne, nasze ulubione pozycje to Pędzące Żółwie, Śpiące Królewny i Kakao. Bardzo lubię wykorzystywać gry w edukacji domowej córek, uczę je czytać i liczyć właśnie dzięki grom, które zabieramy ze sobą dosłownie wszędzie. Wieczorami lubię pograć z mężem i znajomymi w bardziej skomplikowane tytuły, takie jak na przykład Azul czy Brzdęk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *